Okrągły walec z błyszczącego metalu przypominał wielki termos, baterię-paluszek lub – jak twierdzili najzłośliwsi – mierzący ok. 30 metrów silos zbożowy. To dziwne urządzenie, przypominające konstrukcje amatorów hobbystów lub scenografię filmów science fiiction sprzed 60 lat, 5 sierpnia tego roku wystartowało z bazy Boca Chica w Teksasie i wzniosło się na wysokość 150 metrów. Po czym – po 40 sekundach wyglądającego dość zabawnie lotu – wylądowało w zaplanowanym miejscu na lądowisku. – Mars wygląda realnie – oznajmił na Twitterze właściciel urządzenia oraz firmy, która je wyprodukowała, multimiliarder Elon Musk. Mało atrakcyjny wizualnie obiekt zbudowany przez firmę SpaceX to bowiem prototyp Starship – statku kosmicznego, który już za dwa lata
ma polecieć w kierunku Czerwonej Planety. Plan podboju Marsa kreślony przez Muska jest na tyle śmiały, by budzić zainteresowanie mediów na całym świecie. Ekscentryczny biznesmen twierdzi, że
już za dwa lata na Marsa polecą dwa pierwsze Starshipy, za cztery lata wylądują tam ludzie, a do 2050 r. na Czerwonej Planecie powstanie samowystarczalne wielotysięczne miasto.

Tym globem interesuje się nie tylko Elon Musk. Latem w stronę Marsa poleciały aż trzy misje – NASA wysłała łazika Perseverance, Zjednoczone Emiraty Arabskie – sondę Al-Amal, Chińczycy zaś misję Tainwen-1 (lądownik z łazikiem). Zbieżność w czasie tych wydarzeń to nie przypadek. Na Marsa najlepiej latać co dwa lata i dwa miesiące, ponieważ w takim cyklu Ziemia i Mars zbliżają się do siebie i lot trwa najkrócej. Jednak ważniejszy jest fakt, że podbicie Czerwonej Planety stało się świętym Graalem kosmonautyki. Temu, komu się to uda – krajowej agencji kosmicznej lub też prywatnej firmie – przypadnie historyczna sława na miarę Ferdynanda Magellana czy Krzysztofa Kolumba.

NIEDALEKI ZIMNY ŚWIAT

Życie rozwinęło się na Ziemi, ponieważ znajduje się ona w tzw. ekosferze. To obszar wokół gwiazdy, gdzie może znajdować się woda w stanie ciekłym. Mars znajduje się na samej granicy ekosfery. Średnie temperatury na nim wynoszą minus 60 stopni Celsjusza, ale gdyby na równiku pojawił się ktoś z termometrem, słupek rtęci mógłby wskazać nawet plus dwadzieścia stopni. Ten ktoś nie czułby się na powierzchni Czerwonej Planety zupełnie obco. – Pod nogami miałby coś podobnego, co możemy znaleźć w niektórych miejscach na Ziemi: lity albo rozdrobniony bazalt – mówi
dr Anna Łosiak, geolożka planetarna z Uniwersytetu w Exeter. – Co więcej, długość dnia na obu planetach jest bardzo podobna – doba marsjańska jest tylko 40 minut dłuższa od ziemskiej. Zbliżona jest również wartość nachylenia osi planety, od czego zależy obecność pór roku: na Ziemi są to obecnie 23 stopnie, na Marsie 25 stopni – dodaje uczona.

Kolejne liczby pokazują jednak znaczne różnice między planetami. Do Marsa dociera mniej niż połowa energii słonecznej, którą absorbuje Ziemia. Rok trwa 686 ziemskich dni, grawitacja to jedynie 38 proc. ziemskiej. – To już stanowi pewien problem – mówi dr Łosiak – Nie wiemy, jak organizm ludzki albo jakiekolwiek inne ziemskie stworzenie zareagowałoby na taką zmianę w dłuższym czasie.
Najbardziej katastrofalna jest jednak wartość marsjańskiego ciśnienia atmosferycznego. Stanowi mniej niż 1 proc. ciśnienia ziemskiego. Dlaczego brak słupa powietrza, który codziennie przygniata nas na Ziemi, to taki problem? – Przy tak niskim ciśnieniu woda zaczyna wrzeć w temperaturze ciała ludzkiego – wyjaśnia dr Łosiak. To zaś oznacza, że kolonista, który miałby ochotę wybrać się w ciepły marsjański dzień na spacer jedynie z aparatem tlenowym, ryzykowałby śmierć w ciągu minuty. Tyle wystarczyłoby, by zagotowały się płyny w jego ciele – łzy, ślina, przede wszystkim zaś krew przepływająca przez płuca.