powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Pupile

Pies w bagażniku to nadal pasażer. Tavo przypomina o tym dość dosadnie

Podróżowanie z psem ma w sobie coś rozczulającego, dopóki nie spojrzymy na to chłodniej. Wystawiony przez okno nos, łapy na kanapie, szybka wyprawa za miasto, pies w bagażniku oddzielony tylko kratką albo, co gorsza, luzem na tylnej kanapie. Wielu z nas zna ten obraz aż za dobrze. Pytanie tylko, co stanie się z tym zwierzęciem przy gwałtownym hamowaniu?

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Pies w bagażniku to nadal pasażer. Tavo przypomina o tym dość dosadnie

fot. TAVO

Chcesz czytać więcej treści jak „Pies w bagażniku to nadal pasażer. Tavo przypomina o tym dość dosadnie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Tavo Everett, nowa klatka transportowa do bagażnika dla psów, trafia właśnie w ten czuły punkt. To produkt drogi, duży i bardzo świadomie ustawiony w segmencie premium. Ale przy okazji przypomina o czymś ważniejszym niż sama marka: w samochodzie pies nie jest miękkim dodatkiem do rodzinnej wycieczki. Jest pasażerem, który w razie wypadku powinien być zabezpieczony równie poważnie jak człowiek.

Bezpieczeństwo zwierząt w aucie nadal traktujemy zbyt lekko

Mam wrażenie, że z psami w samochodach jesteśmy mniej więcej tam, gdzie kiedyś z fotelikami dziecięcymi. Niby każdy wie, że trzeba uważać, ale praktyka często kończy się na rozwiązaniu, które wygląda rozsądnie dopóki nic złego się nie dzieje. Smycz przypięta do przypadkowego zaczepu, transporter kupiony pod rozmiar, mata na kanapę, żeby nie było sierści. Porządek w aucie wygrywa z fizyką.

A fizyka jest bezlitosna. Przy zderzeniu niezabezpieczone zwierzę może stać się zagrożeniem dla siebie i dla osób w kabinie. Przywoływane w materiałach organizacji zajmujących się bezpieczeństwem przykłady są brutalne: Mały pies ważący około 4,5 kg przy zderzeniu z prędkością około 80 km/h może zamienić się w obciążenie odpowiadające mniej więcej 227 kg. Większy pies, ważący około 36 kg, już przy około 48 km/h może wygenerować siłę odpowiadającą ponad tonie.

fot. TAVO

To obrazowe wyliczenia, ale dobrze pokazują problem: w samochodzie masa, prędkość i nagłe zatrzymanie nie mają sentymentu do zwierząt. Nawet jeśli takie przeliczenia warto traktować jako obrazowe, a nie jako codzienną tabelkę do straszenia kierowców, sens pozostaje prosty: masa, prędkość i nagłe zatrzymanie nie mają sentymentu do zwierząt.

Tavo Everett celuje w większe psy i większe auta

Everett to pierwsza klatka cargo tej marki poddana testom zderzeniowym. Ma być montowana w przestrzeni bagażowej SUV-ów i pick-upów, czyli tam, gdzie wielu opiekunów dużych psów i tak przewozi zwierzęta. Klatka ma limit do 36 kg.

fot. TAVO

Klatka została zaprojektowana z myślą o mocowaniu w bagażniku. Ma regulowane pasy kotwiczące, aluminiowe karabińczyki, drzwi otwierające się pod kątem ponad 100 stopni oraz materac odporny na drapanie i gryzienie. W opisach pojawia się też optymalizacja przepływu powietrza i łatwe czyszczenie. To akurat rozumiem, bo każdy, kto przewoził zestresowanego psa po lesie, deszczu albo kąpieli w jeziorze, wie, że praktyczność w takim sprzęcie nie jest luksusem. Jest ratunkiem dla tapicerki, nerwów i nosa kierowcy.

Testy zderzeniowe brzmią poważnie, ale trzeba czytać je uważnie

Tavo informuje, że Everett był testowany zgodnie z odniesieniem do normy UN ECE R129, znanej z fotelików dziecięcych. W opisach sklepowych pojawia się również wzmianka o ECE R17 i testach uderzenia bocznego. To mocny komunikat, ale warto zachować zdrowy dystans. Rynek akcesoriów samochodowych dla zwierząt nie jest tak jasno uregulowany jak świat fotelików dla dzieci. Crash-tested potrafi znaczyć wiele rzeczy: od realnego testu w laboratorium po marketingową etykietę, którą trudno porównać z konkurencją.

Dlatego bardziej przekonuje mnie kierunek niż sama obietnica. Jeżeli producenci akcesoriów dla zwierząt zaczynają mówić językiem norm, mocowań, obciążeń i stref bezpieczeństwa, to dobrze. Pod warunkiem, że za tym idzie przejrzystość: jak testowano, z jakim obciążeniem, w jakim aucie, przy jakiej konfiguracji i czy wynik potwierdza niezależna instytucja. W przypadku sprzętu za kilka tysięcy złotych klient ma prawo pytać o więcej niż ładne zdjęcie psa w bagażniku.

fot. TAVO

Cena premium, ale problem bardzo codzienny

W Wielkiej Brytanii Tavo Everett kosztuje 799,99 funtów, czyli około 4 000 zł. To kwota, przy której część osób machnie ręką i wróci do zwykłej klatki albo szelek za ułamek ceny. Trudno się temu dziwić, bo budżet na zwierzęta też ma granice. Z drugiej strony rynek akcesoriów dla psów dawno przekroczył etap miski i smyczy. Kupujemy legowiska jak meble, karmy z opisami jak z restauracji, lokalizatory GPS, kamery, automatyczne poidła i wózki. Skoro tak, to dziwnie wygląda sytuacja, w której bezpieczeństwo podczas jazdy nadal bywa traktowane jak opcjonalny dodatek.

Everett nie będzie produktem dla każdego. Wymaga dużego auta, odpowiedniego miejsca w bagażniku i psa, który akceptuje podróż w zamkniętej przestrzeni. Nie rozwiąże też wszystkich problemów. Źle dobrany rozmiar, słabe mocowanie albo chaotyczny montaż mogą zepsuć sens nawet bardzo drogiego sprzętu. Tu nie wystarczy kupić największej klatki, żeby pies miał apartament na kołach. W transporcie liczy się stabilizacja, dopasowanie i ograniczenie niekontrolowanego ruchu.

Patrzę na Tavo Everett jak na produkt z kategorii, która dopiero dojrzewa. Trochę luksusowy, trochę pokazowy, ale dotykający realnego zaniedbania. Przez lata przyzwyczailiśmy się, że pies w aucie ma być grzeczny, nie brudzić i nie przeszkadzać. Tymczasem powinien być przede wszystkim zabezpieczony.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Pies w bagażniku to nadal pasażer. Tavo przypomina o tym dość dosadnie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX