Przypomnij sobie wieczór tuż przed jednym z egzaminów w trakcie studiów. Każdy z nas to przeżył – ostre wkuwanie w nadziei opanowania materiału z całego półrocza w kilka godzin. Działanie na ostatnią chwilę niekiedy przynosi pozytywne rezultaty i uczy, że nie warto myśleć o systematycznej i regularnej pracy, bo może „jakoś się uda”.

Takie myślenie wchodzi w nawyk i chociaż nie zdajemy już egzaminów, stosujemy metodę „na ostatnią chwilę”, realizując wiele życiowych zadań. Nie planujemy rzeczy ważnych i dopiero gdy pali nam się grunt pod nogami, w pośpiechu szukamy szybkich metod i czynników zaradczych, żeby zapobiec porażce, stracie czy nie zmarnować okazji na osiągnięcie celu. Metoda „na ostatnią chwilę” w wielu obszarach życia zupełnie się nie sprawdza. „A co z naszym charakterem?” – pyta Stephen Covey w książce „Najpierw rzeczy najważniejsze”. „Czy ktoś, kto wcześniej prześlizgiwał się przez życie, może nagle stać się człowiekiem spójnym wewnętrznie, odważnym i pełnym poświęcenia? A zdrowie fizyczne? Czy wszystkie lata objadania się chrupkami, ciastkami czekoladowymi, stronienia od gimnastyki da się wymazać, spędzając ostatnią noc przed maratonem na treningu aż do granic wytrzymałości?”.

Alternatywą jest planowanie, czyli nazwanie kolejnych kroków, które trzeba przejść, aby osiągnąć cel. Planowanie zmniejsza napięcie, przywraca kontrolę nad życiem i zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Jest wiele metod planowania – niektóre z nich będą dla ciebie przydatne, niektóre nie – jednak ważniejsze niż metody są zasady wyznaczania drogi do celu. Podstawową zasadą każdego planu jest jego spójność z twoją życiową misją i wartościami. Żeby wytrwać w realizacji planu, musisz wiedzieć, dokąd zaplanowana droga ma cię zaprowadzić. Dlatego zanim zaczniesz planować cele, te dalsze i te bliskie, zastanów się, co i dlaczego chcesz osiągnąć. Zacznij od określenia życiowej misji, której wypełnienie pozwoli ci w ostatecznym rozrachunku powiedzieć: „udało się tak, jak chciałem”.