To detal, który zmienia nastrój całego auta. Renault 4 E-Tech już wcześniej mocno grało nostalgią za oryginalną „czwórką”, ale Plein Sud idzie o krok dalej. W tej odmianie standardowy dach zastąpiono elektrycznie sterowanym, materiałowym panelem o wymiarach 800 × 920 mm, który otwiera się etapami i daje efekt jazdy bardziej pod gołym niebem niż pod klasycznym szklanym oknem. Renault przekonuje, że to jedyny w pełni elektryczny SUV segmentu B oferujący takie rozwiązanie.
Płócienny dach robi tu więcej niż kolejny tryb jazdy
Najbardziej podoba mi się w tym pomyśle zwykła przyjemność. Gdy otwierasz dach, od razu zmienia się charakter auta. Wpada światło, powietrze, zapach miasta albo drogi za miastem. Elektryk przestaje być wyłącznie cichym środkiem transportu, a zaczyna przypominać coś, czym chce się pojechać nad wodę, do lasu, przez miasteczka, na kawę gdzieś dalej niż zwykle.
Widać tu ukłon w stronę oryginalnego Renault 4 z lat 60., które też mogło mieć prosty, ręcznie składany dach z materiału. Nowa wersja oczywiście nie wymaga już szarpania się z mechanizmem, bo dach otwiera się elektrycznie, a można poprosić o to także asystenta głosowego Reno. Trochę zabawne, trochę bardzo współczesne – dawny wakacyjny patent wraca w aucie, które reaguje na komendę głosową.

I właśnie takie retro ma dla mnie sens. Jako wyciągnięcie z przeszłości czegoś, co naprawdę wpływa na sposób używania samochodu. Płócienny dach nie poprawia osiągów, nie brzmi jak wielki technologiczny przełom i pewnie nie zrobi wrażenia na kimś, kto liczy głównie sekundy do setki. Ale daje emocję, którą współczesne samochody często gubią pod warstwą ekranów i dopracowanej racjonalności.
Mechanicznie bez niespodzianek, wakacyjnie dużo ciekawiej
Pod spodem Renault 4 E-Tech Plein Sud pozostaje tym samym autem. Ma przedni silnik o mocy 148 KM, baterię 52 kWh i zasięg do około 390 km. Dla porównania wersja ze stałym dachem ma osiągać do około 400 km. Różnica jest więc niewielka, co przy tak dużym otwieranym elemencie dachu brzmi całkiem rozsądnie.

Płócienny dach mógłby łatwo zostać potraktowany jak kaprys, za który płaci się zasięgiem. Tutaj koszt praktyczny wygląda raczej symbolicznie. A w zamian dostajemy coś, czego nie da się dopisać aktualizacją oprogramowania: fizyczne poczucie otwartości. W małym elektrycznym crossoverze to może być bardzo mocna karta, bo takie auta często są wybierane rozsądkiem. Renault dorzuca do rozsądku odrobinę francuskiego luzu i robi się znacznie ciekawiej.
Nazwa Plein Sud też dobrze ustawia klimat. Oznacza kierunek „pełne południe” i brzmi jak zaproszenie do jazdy tam, gdzie dzień jest dłuższy, kurtka zostaje w bagażniku, a auto nie musi przez cały czas wyglądać jak narzędzie do dojazdów. W dobie elektryków opisywanych przez aplikacje, ładowarki i harmonogramy, taki gest ma dla mnie sporo uroku.

Cena za trochę słońca nad głową
Plein Sud będzie dostępny w wersjach Techno+ oraz Iconic+. Dopłata do płóciennego dachu względem odpowiednich odmian ze stałym dachem wynosi w Wielkiej Brytanii 1500 funtów, czyli około 7400 zł. Ceny zaczynają się tam od 27 445 funtów po uwzględnieniu rządowej dopłaty 3750 funtów, czyli od około 135 500 zł po dopłacie. We Francji start wyceniono na 31 110 euro po zachętach, czyli około 134 000 zł. Zamówienia dla posiadaczy R Pass ruszają od razu, a pozostali klienci będą mogli składać zamówienia od 14 maja.
Renault wykorzystało przy okazji moment na aktualizację systemów bezpieczeństwa w całej gamie 4 E-Tech. Wśród nowych rozwiązań są m.in. monitorowanie zmęczenia kierowcy oraz funkcja awaryjnego zatrzymania, która ma bezpiecznie spowolnić auto, gdy kierowca przestanie reagować.
Elektryk z płóciennym dachem ma więcej sensu, niż się wydaje
Na początku taki dach może brzmieć jak czysta nostalgia. Miły dodatek dla tych, którzy pamiętają starsze Renault 4 albo lubią auta z mrugnięciem do przeszłości. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę w tym także sprytny ruch produktowy. Elektryczne crossovery zaczynają być do siebie coraz bardziej podobne: zgrabne, ciche, praktyczne, do miasta i okolic, z podobnymi ekranami i podobną obietnicą wygody. Płócienny dach od razu daje Renault własny charakter.

To nie jest auto, które próbuje wygrać agresją. Nie staje na palcach, by wyglądać jak terenówka. Nie potrzebuje ogromnej mocy, żeby opowiedzieć o sobie cokolwiek ciekawego. Wersja Plein Sud ma dużo prostszy argument: elektryczny samochód może być praktyczny, a przy tym lekki w nastroju. Trochę jak wakacyjna koszula w świecie puchowych kamizelek i technicznych kurtek.
I mam wrażenie, że właśnie takich detali brakuje dziś w wielu nowych autach. Nie kolejnych funkcji, które testujemy raz i później o nich zapominamy. Raczej elementów, które zmieniają codzienne korzystanie z samochodu. Duży składany dach nie sprawi, że Renault 4 E-Tech nagle stanie się kabrioletem. Sprawi za to, że mały crossover dostanie odrobinę swobody, której nie da się przeliczyć wyłącznie na kilometry zasięgu.
