Popularny E1.2 doczekał się odmiany E1.2 BT z Bluetooth 5.4. Dzięki temu płyt można słuchać na bezprzewodowych słuchawkach, aktywnych głośnikach czy kompatybilnym systemie audio. I choć dla części miłośników analogowego dźwięku samo zestawienie słów winyl i Bluetooth nadal może brzmieć podejrzanie, dla wielu osób będzie to prawdopodobnie jedna z najbardziej praktycznych funkcji, jakie można dziś dodać do niedrogiego gramofonu.
Pro-Ject E1.2 BT chce skrócić drogę od pudełka do muzyki
E1.2 już wcześniej był pomyślany jako gramofon stosunkowo przyjazny osobom rozpoczynającym przygodę z płytami. Producent fabrycznie ustawia wkładkę i ramię, więc użytkownik nie musi od pierwszego wieczoru zamieniać salonu w stanowisko serwisowe.
Konstrukcja korzysta z napędu paskowego i elektronicznej zmiany prędkości 33 oraz 45 obr./min. Ma aluminiowy talerz odlewany ciśnieniowo o masie 730 gramów, aluminiowe ramię o długości 8,6 cala oraz fabrycznie zamontowaną wkładkę Pick it MM E. Talerz ma ograniczać rezonanse, a precyzyjne łożysko wykorzystuje stalową oś pracującą w tulei z brązu. Całość waży około 3,6 kg.
To nadal konstrukcja, w której sporo uwagi poświęcono mechanice. Bluetooth nie przykrywa więc taniego gramofonu, którego głównym argumentem stała się obecność kolejnego modułu radiowego. E1.2 ma być przede wszystkim sensownym punktem wejścia w winyl, a wersja BT poszerza liczbę sposobów, w jakie można go włączyć do domowego audio.

Bluetooth 5.4 ma tu sporo sensu
Nowa odmiana dostała moduł Bluetooth 5.4 Qualcomma obsługujący aptX HD, a informacje premierowe wskazują również na aptX Adaptive. Gramofon może dzięki temu przesyłać dźwięk bezprzewodowo do zgodnego odbiornika, a dedykowany przycisk ułatwia parowanie urządzeń.
Oczywiście można rozpocząć dyskusję o tym, czy analogowy sygnał z płyty powinien być następnie cyfrowany i wysyłany przez Bluetooth. Zapewne gdzieś już ktoś poprawia okulary i przygotowuje wykład o czystości toru audio. Rozumiem te argumenty, szczególnie w rozbudowanym zestawie hi-fi. Tyle że E1.2 BT ma trochę inne zadanie.
Wyobrażam sobie raczej mieszkanie, w którym ktoś ma dobrą parę aktywnych kolumn Bluetooth albo wieczorem chce założyć słuchawki, położyć płytę na talerzu i nie zastanawiać się, którędy poprowadzić kolejny kabel przez pół pokoju. W takim scenariuszu wygoda zaczyna mieć bardzo konkretną wartość.
Co ważne, tradycyjnych połączeń wcale nie trzeba porzucać. E1.2 BT pozwala korzystać również z klasycznego toru audio, więc właściciel może potraktować Bluetooth jako dodatkową możliwość. I takie podejście przekonuje mnie zdecydowanie bardziej niż projektowanie gramofonu tak, jakby od lat 70. nic w naszych salonach się nie zmieniło.
Gramofon coraz częściej staje się częścią normalnego domu
Pro-Ject mocno pilnuje też wyglądu. E1.2 pozostaje prostą, oszczędną wizualnie konstrukcją z pokrywą przeciwkurzową, ale obok klasycznych wykończeń pojawiają się również znacznie odważniejsze wersje kolorystyczne, między innymi Satin Golden Yellow, Satin Steel Blue i Satin Fir Green.

To drobiazg, który dobrze pokazuje zmianę zachodzącą wokół sprzętu audio. Gramofon nie musi już trafiać wyłącznie na ciężki stolik pomiędzy dwie wielkie kolumny i regał pełen elektroniki. Coraz częściej stoi na komodzie w salonie, obok książek, roślin i całej reszty rzeczy, z którymi faktycznie mieszkamy.
W takim otoczeniu możliwość połączenia go z istniejącym bezprzewodowym systemem audio wydaje się całkiem naturalna.
Pro-Ject E1.2 BT nie będzie najtańszym sposobem na rozpoczęcie przygody z płytami
Za wygodę trzeba jednak dopłacić. Pro-Ject E1.2 BT kosztuje od 399 euro, czyli około 1720 zł. Kolorowe odmiany wyceniono na 449 euro, czyli około 1940 zł. Dla porównania E1.2 Phono z wbudowanym, przełączanym przedwzmacniaczem kosztuje 359 euro, czyli około 1550 zł.
Nie są to kwoty, przy których ktoś kupuje gramofon z ciekawości razem z trzema płytami podczas sobotniej wizyty w galerii handlowej. Jednocześnie Pro-Ject od lat siedzi w nieco innym miejscu rynku niż najtańsze urządzenia typu wszystko w jednym.
E1.2 BT pokazuje, że wygoda nie musi oznaczać rezygnacji z przyzwoitej mechaniki gramofonu. Można nadal położyć płytę na talerzu, opuścić igłę i wykonać cały ten mały analogowy rytuał, a chwilę później słuchać muzyki na bezprzewodowych słuchawkach.
Winyl przetrwał renesans między innymi dlatego, że daje coś bardziej namacalnego niż aplikacja streamingowa. Nie widzę powodu, dla którego w zamian mielibyśmy obowiązkowo przywracać również wszystkie ograniczenia sprzętu sprzed kilku dekad. Pro-Ject E1.2 BT wygląda na całkiem rozsądny kompromis pomiędzy jednym a drugim światem.
