Naukowiec podaje choremu na Alzheimera ojcu eksperymentalny lek ALZ-112. Zmodyfikowany wirus dociera do mózgu pacjenta i pobudza tworzenie nowych neuronów. W ciągu jednej nocy starszy człowiek odzyskuje pamięć, błyskotliwą inteligencję i zdolność do gry na pianinie. Ten sam preparat sprawia, że małpy stają się równie inteligentne jak my - zaczynają się posługiwać językiem, konstruują narzędzia, a wreszcie buntują się przeciwko ludziom i w czasie krwawej walki odzyskują wolność. Taką wizję przedstawiał film „Geneza planety małp”.

Jeśli pominiemy liczne naukowe nieścisłości, filmowa wizja sprowadza się do fascynującego pytania: dlaczego to my jesteśmy inteligentni, a nie one? Dlaczego szympansy nie miały swojego Alberta Małpsztajna, choć ewoluowały tam gdzie my i miały tyle samo czasu, by osiągnąć wyżyny intelektu? A skoro to my mamy tak sprawne mózgi, czy możemy je usprawnić jeszcze bardziej za pomocą jakiegoś leku, takiego jak ALZ-112?

Więcej nie znaczy lepiej

Zacznijmy od działania tej substancji. Zwiększanie liczby komórek nerwowych w mózgu mogłoby mieć sens w przypadku takiej choroby jak Alzheimer. Nie może to się jednak odbywać w tak gigantycznym tempie, jak na filmie. Tak szybko nie mnożą się nawet komórki nowotworów.

Owszem, nasze mózgi są większe niż szympansów czy goryli. Wynika to jednak ze specyficznych zmian w DNA, do których doszło przed milionami lat. I przez te miliony lat przybywało nam szarych komórek - ale tylko do pewnego momentu. Nasi praprzodkowie mieli bowiem większe mózgi niż my dziś! Przykładowo neandertalczycy mieli aż o 15 proc. pojemniejsze czaszki niż Homo sapiens. „Jeśli najstarsza znana czaszka człowieka współczesnego - tzw. człowiek z Herto w Etiopii sprzed ok. 180 tys. lat - jest większa od czaszek ludzi dziś żyjących, to zasadne staje się pytanie, dlaczego dokonania intelektualne neandertalczyków i archaicznych ludzi nie były większe od naszych” - pisze dr Marcin Ryszkiewicz z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie w książce „Homo sapiens. Meandry ewolucji”, wydanej pod patronatem „Focusa”. 

Redakcja Focus.pl wybierze dla Ciebie najlepsze artykuły tygodnia. Zapisz się na nasz newsletter

Odpowiedź być może kryje się w tym, co do dziś obserwujemy u dzieci i młodzieży. Naukowcy już 10 lat temu dowiedli, że nasz mózg rozwija się i kształtuje nawet do 21.-22. roku życia. A w tym procesie nie zawsze chodzi o wzrost. Owszem, są okresy, w czasie których w mózgu przybywa substancji szarej, zawierającej komórki nerwowe i ich krótkie wypustki zwane dendrytami. Potem jednak następuje proces jej „przycinania” - eliminowania tego, co niepotrzebne.

„Ilość substancji szarej szybko zwiększa się i osiąga maksimum w wieku 11-12 lat, a potem stopniowo spada w tempie sięgającym 2 proc. rocznie” - mówi prof. Paul Thompson z University of California w Los Angeles. Wskutek tego tracimy m.in. nieposkromioną dziecięcą kreatywność, ale zyskujemy mózg, który działa sprawniej, szybciej się uczy i pozwala nam funkcjonować w złożonym społeczeństwie. Możliwe więc, że ewolucja „przycięła” rozwój naszych mózgów po to, abyśmy lepiej się nimi posługiwali. Dlaczego jednak nie dała takiej szansy np. szympansom?

Inteligencja pracująca

Najkrócej mówiąc - dlatego że inteligencja nie była im do niczego potrzebna. Małpy, przynajmniej do niedawna, dobrze sobie radziły w swym naturalnym środowisku. Umiejętność współpracy, posługiwania się językiem czy zaawansowanymi narzędziami nie były dla nich istotne. To, czym popisują się dziś w laboratoriach, to najczęściej wyuczona reakcja, mająca na celu zdobycie nagrody. Przykład - ich próby opanowania języka migowego, które bardziej przypominają bełkot niż mowę.

Co ciekawe, są jednak sytuacje, w których nasi biologiczni krewni okazują się bystrzejsi od nas. Eksperymenty przeprowadzone niedawno na Uniwersytecie Kioto dowiodły, że szympansy grające w prostą grę komputerową radziły sobie z nią lepiej niż np. studenci. Badacze tłumaczyli to dobrą pamięcią krótkoterminową małp oraz ich zdolnością do rozpoznawania powtarzalnych wzorców. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę szerszy kontekst, nasze mózgi są bardziej uniwersalne.

Alternatywne wyjaśnienie wyniku eksperymentów jest jeszcze ciekawsze. Otóż szympansy są bardziej nastawione na konkurowanie ze sobą (np. o jedzenie czy względy partnerki) niż ludzie. U nas agresja została utemperowana przez ewolucję, wskutek czego pojawiła się skłonność do współpracy i komunikacji, której brakuje małpom. Dlatego to my stworzyliśmy - co trwało tysiące lat - cywilizację, naukę i kulturę. Szympansy nie mogłyby przeskoczyć tej przepaści w ciągu jednej nocy, miesiąca czy pokolenia, niezależnie od przyjmowanych leków i liczby neuronów pod czaszką. A czy my moglibyśmy wycisnąć z naszych szarych komórek jeszcze więcej?