powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Nauka

Podwodne źródło energii wymyka się fizykom i zdrowemu rozsądkowi. Bąbelki robią coś niesamowitego

Bąbelki gazu zawieszone w cieczy zapadają się. Do tego momentu wszystko przebiega tak, jak podpowiadałaby logika. Ale w pewnym momencie dzieje się coś jeszcze, nad czym naukowcy głowią się od kilkudziesięciu lat.

A
Aleksander Kowal
18.12.2024·3 minuty·
Podwodne źródło energii wymyka się fizykom i zdrowemu rozsądkowi. Bąbelki robią coś niesamowitego

Pojawiają się bowiem impulsy świetlne, a takie emisje trudno jest wyjaśnić. Całe zjawisko doczekało się nawet własnej nazwy i jest obecnie określane mianem sonoluminescencji. Zarejestrowane po raz pierwszy dziewięćdziesiąt lat temu, na przestrzeni dekad było obejmowane różnego rodzaju eksperymentami. I choć dokonano pewnych postępów, to fizycy wciąż nie są w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie o genezę tego niezrozumiałego fenomenu. 

Czytaj też: Po trzech dekadach znowu płynie! Gigantyczna góra lodowa rozwija żagle

Jak sama nazwa wskazuje, sonoluminescencja stanowi efekt w postaci pojawienia się światła przy udziale fal dźwiękowych. Kluczowy moment w poświęconych jej badaniach nastąpił w 1934 roku, kiedy to naukowcy z Uniwersytetu w Kolonii zajmowali się sonarem i zauważyli, że w wodzie poddanej oddziaływaniom z falami ultradźwiękowymi pojawiła się chmura bąbelków kawitacyjnych.

Dopiero w 1991 roku udało się natomiast uwięzić jeden z takich bąbelków, a następnie przeprowadzić szczegółowe obserwacje mu poświęcone. W ciemności naukowcy dostrzegli dość słaby rozbłysk o zielonym zabarwieniu i rozmiarach porównywalnych do główki szpilki. Pojawił się on niedaleko miejsca, w którym znajdował się wspomniany bąbelek. W toku obserwacji pod mikroskopem okazało się natomiast, że ten rozbłysk był zlokalizowany w geometrycznym środku bańki.

Źródło energii emitowanej za sprawą zjawiska sonoluminescencji od niemal stu lat zastanawia naukowców. Niektóre hipotezy w tej sprawie są naprawdę szalone

Sprawy przybierają jeszcze bardziej intrygujący obrót, gdy zdamy sobie sprawę, że sonoluminescencja występuje również w świecie przyrody. Zaobserwowano ją w przypadku jednego z gatunku krewetek. Zwierzę to jest w stanie wytwarzać światło za sprawą sonoluminescencji, co pokazuje, jak dziwne i fascynujące zarazem jest to zjawisko. I choć wygląda magicznie, to najwyraźniej z magią ma niewiele wspólnego.

Co więcej, bańki odgrywające kluczową rolę w całym fenomenie osiągają bardzo wysokie temperatury, bo mówimy o wartościach rzędu kilkunastu tysięcy stopni Celsjusza (a zdaniem części naukowców – nawet około 25 tysięcy stopni Celsjusza). Takie bąbelki mogą przenosić naprawdę potężną energię, wywierając nacisk na otoczenie wynoszący ponad 7 kilogramów na centymetr kwadratowy.

Czytaj też: Lewitujące mikrocząstki owocem niecodziennego eksperymentu. Taka sztuka naprawdę się udała

Pomimo licznych hipotez odnoszących się do mechanizmów stojących za tym niecodziennym zjawiskiem, fizycy są dalecy od rozwikłania zagadki. Pomysłów przybywa – włącznie z tymi dość szalonymi, odnoszącymi się na przykład do reakcji jądrowych. Jeden z naukowców zajmujących się tym tematem, Ebrahim Karimi z Uniwersytetu w Ottawie, sugeruje, jakoby sonoluminescencja była zjawiskiem kwantowym, w którym emitowane fotony są ze sobą splątane parami. Ale czy faktycznie tak będzie? Bez wątpienia konieczne będą liczniejsze dowody.

A

Aleksander Kowal

Redaktor

Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX