Cmentarz znajduje się na terenie dawnego miasta portowego – Berenike. Miejsce to zostało znalezione 10 lat temu, ale początkowo jego przeznaczenie pozostawało tajemnicą. Dopiero szczegółowe wykopaliska pozwoliły odkryć, że jest to miejsce pochówku prawie 600 zwierząt – głównie kotów i psów. Zwierzęta pochowane zostały w oddzielnych komorach, a przy części znaleziono cenne przedmioty. 

„Wraz z najsilniejszymi dowodami na to, że zwierzęta te były cennymi zwierzętami domowymi, odkrycie uczyniłoby to miejsce najstarszym znanym cmentarzem dla zwierząt” - pisze o odkryciu „Nature”

Znaleziska sugerują również, że współczesna koncepcja zwierząt domowych nie była obca  starożytnym – twierdzą autorzy badań z Polskiej Akademii Nauk. 

Zwierzęta zostały delikatnie ułożone w specjalnie przygotowanych dołach / (fot. M. OSYPINSKA)

90 proc. to szczątki kotów

Archeozoolog dr hab. Marta Osypińska wraz z zespołem z PAN odkryła cmentarz tuż za murami miasta, pod rzymskim wysypiskiem śmieci w 2011 roku. Wydaje się, że cmentarz był użytkowany między I a II wiekiem naszej ery, kiedy Berenike była tętniącym życiem miastem. Był to rzymski port, w którym handlowano kością słoniową, tkaninami i innymi towarami luksusowymi z Indii, Arabii i Europy.

W 2017 roku zespół pod kierunkiem dr Osypińskiej poinformował o odkryciu szczątków około 100 zwierząt (głównie kotów). Badacze stwierdzili, że były to prawdopodobnie zwierzęta domowe – w takim rozumieniu, jak dziś. Niektórzy naukowcy niezaangażowani w wykopaliska nie zgadzali się z tym stwierdzeniem. „Nature” przywołuje słowa Salima Ikrama, eksperta od zwierząt starożytnego Egiptu, który powiedział wówczas, że kości mogły zostać wyrzucone do śmieci.

Archeolodzy nie przerwali prac i odkryli kolejne szczątki – łącznie 585 zwierząt. Następnie szczegółowo przeanalizowano kości, a z pomocą lekarzy weterynarii określono stan zdrowia, dietę i przyczynę śmierci zwierząt. 

Miejsce wykopalisk / (fot. M. OSYPINSKA)

Wyniki tych analiz wskazują, że zwierzęta zostały delikatnie ułożone we wcześniej przygotowanych dołach. Wiele szczątków było pokrytych tkaninami lub kawałkami ceramiki, które tworzyły rodzaj sarkofagu. Ponad 90 proc. znalezionych zwierząt stanowiły koty, a wiele z nich nosiło żelazne obroże lub naszyjniki zdobione szkłem i muszelkami. Jeden kot został umieszczony na skrzydle dużego ptaka – wylicza dr Osypińska. 

Przyczyną śmierci większości zwierząt były urazy i choroby. Niektóre koty miały złamane nogi lub pęknięcia kości, które mogły być spowodowane upadkiem lub kopnięciem przez konia. Inne osobniki umierały młodo, prawdopodobnie na skutek chorób zakaźnych.

Psy, które stanowiły zaledwie 5 proc. pochówków (kolejne 5 proc. to małpy), zazwyczaj dożywały starości. Wiele z nich straciło większość zębów lub cierpiało na zwyrodnienia stawów.

Emocjonalna więź czy pragmatyzm? 

– Wiele z tych zwierząt przeżyło długie życie, a ich rany były leczone. Takie zwierzęta musiały być karmione, aby przeżyć, czasami specjalnym pokarmem - w przypadku zwierząt prawie bezzębnych – mówi Osypińska.

Fakt, że starożytni opiekowali się tymi zwierzętami oraz że zadbali o ich pochówek, sugeruje, że mieszkańcy Berenike mieli silną więź emocjonalną ze swoimi kotami i psami – stwierdzili autorzy badania, którego wyniki opublikowano w World Archaeology. Główna autorka badań, dr Osypińska twierdzi, że relacja między starożytnymi a ich zwierzętami domowymi była „zaskakująco bliska” tej, którą obserwujemy dzisiaj.

Nieco innego zdania jest archeolog Wim Van Neer z Belgijskiego Instytutu Nauk Przyrodniczych, który badał relacje między ludźmi a zwierzętami w starożytnym świecie, w tym w Berenike. Van Neer choć uważa, że możliwe jest, iż mieszkańcy starożytnego miasta cenili koty i psy, sugeruje, że była to więź „pozbawiona sentymentu”.

W rozmowie z „Nature” podkreśla, że ówczesny port morski musiał być pełen szczurów, co sprawiało, że koty były „cennymi zwierzętami pracującymi”. Praktyczności dopatruje się także u posiadaczy psów. Małe psy mogły pełnić funkcję „piesków salonowych”, czyli zabawiać ludzi, jednak duże mogły pilnować domów i zjadać odpaki. – Nie wierzę, że to był tylko pełen miłości związek – twierdzi. 

Osypińska z kolei ma nadzieję, że nowa praca przekona innych archeologów, że zwierzęta towarzyszące są warte badań. – Na początku kilku bardzo doświadczonych archeologów zniechęciło mnie do tych badań, twierdząc, że zwierzęta domowe nie mają znaczenia dla zrozumienia życia starożytnych ludów. Mam nadzieję, że wyniki naszych badań udowodnią, że było warto – mówi dr Osypińska.