Odpowiedzią jest MRZR Alpha 6×6. Ma trzy osie, sześć kół, dwa miejsca dla załogi i ogromną przestrzeń z tyłu. Konstrukcja jest rozwijana dla wojska i służb, a najnowsza odsłona została pokazana podczas targów Land Forces 2026 w australijskim Perth.
Na pierwszy rzut oka wygląda trochę jak Polaris RZR, który został wysłany na wyjątkowo intensywne szkolenie wojskowe. W praktyce to maszyna projektowana do przewożenia ciężkiego wyposażenia w miejscach, gdzie większy pojazd byłby już zbyt powolny, ciężki albo zwyczajnie nie zmieściłby się na pokładzie odpowiedniego śmigłowca czy samolotu.
Sześć kół nie pojawiło się tutaj dla efektu
Dodanie trzeciej osi mogłoby wyglądać jak prosty sposób na stworzenie bardziej efektownej wersji istniejącego pojazdu. W MRZR Alpha chodzi jednak przede wszystkim o ładowność.
Platforma 6×6 może przewozić około 3600 funtów, czyli blisko 1630 kg ładunku. Aż około 1360 kg może trafić na samą tylną platformę. Dla porównania standardowy czterokołowy MRZR Alpha ma znacznie mniejszą przestrzeń ładunkową.
Sama powierzchnia z tyłu została powiększona o 65%. To zmienia charakter całego pojazdu. MRZR przestaje być wyłącznie środkiem transportu kilku osób i ich plecaków. Na dużej platformie można instalować rozbudowane systemy łączności, wyposażenie do obsługi dronów, dodatkowe zapasy, paliwo, sprzęt medyczny czy inne ciężkie moduły potrzebne zależnie od konkretnego zadania.
Podczas australijskiej prezentacji demonstrator pokazywano nawet z zamontowanym systemem wsparcia ogniowego. Trudno więc znaleźć lepszy dowód na to, że przestrzeń z tyłu traktowana jest raczej jak platforma do zabudowy niż zwykła paka.
Dodatkowa oś pomaga również wtedy, kiedy kończy się droga
Większa ładowność mogłaby łatwo zamienić lekkiego Polarisa w ciężką terenową ciężarówkę. Producent przekonuje jednak, że trzecia oś pomaga także w samym poruszaniu się poza drogą. Ciężar rozkłada się na sześć opon, dzięki czemu zmniejsza się nacisk pojedynczego koła na podłoże. Ma to znaczenie przede wszystkim na błocie, grząskim gruncie czy piasku, gdzie cięższy pojazd bardzo szybko zaczyna kopać sobie własny dół.
Polaris zachował przy tym stosunkowo krótki rozstaw osi i charakterystyczną dla rodziny MRZR dużą mobilność terenową. To trochę odwrotne podejście niż w klasycznej ciężarówce terenowej. Zamiast budować ogromny pojazd, który dzięki masie i wielkim kołom przejedzie prawie wszędzie, producent próbuje zachować możliwie niewielką konstrukcję i po prostu nauczyć ją przewozić znacznie więcej.
Nadal musi zmieścić się tam, gdzie duży pojazd nie ma szans
Jednym z najważniejszych założeń rodziny MRZR jest transport lotniczy. Standardowe Alphy projektowano tak, aby można było szybko przerzucać je wraz z oddziałami i wyposażeniem, między innymi przy użyciu wojskowych statków powietrznych.
Sześciokołowy wariant ma zachować tę cechę. To tłumaczy, dlaczego Polaris tak mocno pilnuje wymiarów i masy, mimo gwałtownego wzrostu ładowności. Pojazd, który potrafiłby przewieźć jeszcze więcej, ale wymagałby zupełnie innej infrastruktury transportowej, rozwiązywałby jeden problem, tworząc następny.
MRZR Alpha 6×6 zajmuje więc ciekawą niszę pomiędzy niewielkim pojazdem terenowym a pełnowymiarowymi wozami taktycznymi. I właśnie ta nisza wydaje mi się najważniejsza. W terenie czasem potrzebna jest ogromna ciężarówka, a czasem kilka lekkich maszyn, które można szybko przerzucić i rozproszyć. Polaris próbuje zrobić tę drugą opcję znacznie bardziej użyteczną.
Ponad 90% części pozostało wspólnych ze zwykłym MRZR Alpha
Dodatkowe koła i powiększona konstrukcja mogłyby oznaczać budowanie całkowicie nowego pojazdu. Polaris poszedł jednak inną drogą. Według producenta ponad 90% elementów sześciokołowej wersji jest wspólnych ze standardowym MRZR Alpha.
W świecie wojskowych pojazdów ma to ogromne znaczenie. Mniej unikalnych części oznacza prostszą logistykę, łatwiejsze naprawy i możliwość korzystania z istniejącego zaplecza.
Sam MRZR Alpha jest już zresztą sprawdzaną konstrukcją. W 2026 roku amerykański Korpus Piechoty Morskiej zamówił ponad 70 kolejnych pojazdów na podstawie nowego kontraktu, którego maksymalna wartość może sięgnąć 98 milionów dolarów w ciągu pięciu lat. W rękach Marines znajduje się już ponad 500 pojazdów tej rodziny. 6×6 ma więc dużo łatwiejszy start niż całkowicie nowy projekt nieznanego producenta.
Australia już go sprawdza
Sześciokołowy MRZR nie jest również tylko modelem targowym ustawionym pod reflektorami. Polaris potwierdził podczas Land Forces 2026, że pojazdy rodziny Alpha trafiły do Australii na testy i oceny. Producent rozwija 6×6 właśnie z myślą o wymaganiach klientów, a australijskie siły zbrojne są jednym z zainteresowanych odbiorców.
Takie środowisko jest zresztą wyjątkowo dobrym miejscem do sprawdzania podobnej konstrukcji. Ogromne odległości, trudny teren i nacisk na działania rozproszone premiują pojazdy, które można szybko transportować, a później wykorzystać daleko od utwardzonych dróg.
Polaris rozwija również autonomiczne wersje MRZR Alpha. Standardowa platforma może zostać wyposażona w sterowanie drive-by-wire i współpracować z systemami umożliwiającymi zdalną albo częściowo autonomiczną jazdę.
Możliwość połączenia takiej technologii z sześciokołową platformą ładunkową wydaje się naturalnym kolejnym krokiem, choć nie oznacza to jeszcze zapowiedzi konkretnej produkcyjnej wersji autonomicznego 6×6.
Wygląda trochę absurdalnie, ale matematyka jest dość przekonująca
MRZR Alpha 6×6 nadal jest demonstratorem rozwijanym pod konkretne wojskowe potrzeby, więc trudno mówić o klasycznej premierze seryjnego modelu czy cenniku. Sam pomysł jest jednak znacznie mniej szalony, niż sugeruje pierwsze spojrzenie na sześciokołową konstrukcję.
Powiększenie pojazdu pozwoliło zwiększyć tylną platformę o 65% i osiągnąć ładowność bliską 1,6 tony, przy zachowaniu dużej części komponentów już używanego MRZR Alpha. Trzecia oś pomaga przy okazji rozłożyć ciężar na miękkim podłożu, a cały pojazd nadal ma pozostać wystarczająco kompaktowy do szybkiego transportu.
Mam wrażenie, że właśnie dlatego wojskowe UTV są tak ciekawą kategorią. Nie próbują być mniejszymi czołgami ani terenowymi ciężarówkami. Ich największą przewagą jest możliwość pojawienia się szybko tam, gdzie większy sprzęt zwyczajnie zaczyna przeszkadzać.
Polaris dołożył więc dwa koła, bo chce po prostu sprawić, żeby mały pojazd mógł wykonać zaskakująco dużą pracę.
