Ledwie na Florydzie wylądował wahadłowiec Discovery, a już w Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy'ego zaczął się ruch związany z następną misją. Tym razem na platformie startowej 39A stanął wahadłowiec Atlantis podczepiony do gigantycznego zbiornika paliwa i dwóch dodatkowych silników. Misja STS-125 będzie znacznie trudniejsza od rutynowej wycieczki na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Tym razem astronauci polecą w stronę teleskopu Hubble'a, który trzeba skontrolować, zakonserwować i nieco unowocześnić, aby jeszcze co najmniej przez kilka lat nadsyłał na Ziemię doskonałe fotografie kosmosu. Supertrudną misją będzie kierować doświadczony astronauta NASA Scott Altman. Pilotem ma być emerytowany kapitan lotnictwa marynarki Gregory C. Johnson. Pozostała część załogi to także wyjadacze: specjaliści John Grunsfeld i Mike Massimo - obaj z wielkim doświadczeniem w spacerach kosmicznych. Wraz z nimi lecą świeże siły: Andrew Feustel, Michael Good i Megan McArthur to w kosmosie debiutanci. J

edenastodniowa misja obejmie pięć spacerów kosmicznych. W tym czasie astronauci zainstalują dwa nowe instrumenty, a resztę przejrzą, naprawią dwa zepsute urządzenia. Wymienią także układ sterowania i gromadzenia danych, który nawalił 28 września zeszłego roku i strzymał planowaną jeszcze na zeszły rok misję naprawczą. Trzeba było bowiem ustalić, co się zepsuło, a następnie przygotować zamiennik. To wszystko ma umożliwić dalszą pracę teleskopu do 2014 roku. Po tym czasie prawdopodobnie Hubble zostanie zapomniany na zawsze. Zastąpią go bowiem sto razy lepsze spektrometry. Start misji 12 maja.