Tekst pochodzi z najnowszego numeru Focus Historia Ekstra. Do kupienia na kultowy.pl 


Pierwsze lata panowania Kazimierza Wielkiego upłynęły pod znakiem konfliktu zbrojnego z zakonem krzyżackim. W oczach rycerzy zakonnych polski król uchodził za kobieciarza, bezbożnika i tchórza, który w krytycznym momencie zbiegł z pola bitwy pod Płowcami, a także układał się z władcą pogańskiej Litwy Giedyminem. 

Jakie mieli argumenty? W czasie walk wojsk Władysława Łokietka pod Płowcami (1331) królewicz Kazimierz nagle zniknął z pola bitwy. Według kroniki Jana Długosza król zdecydował się wycofać następcę tronu na widok oddziałów krzyżackiej straży przedniej komtura Henryka Reussa von Plauena. „Synowi jednak Kazimierzowi każe ustąpić już prawie z szeregu do silniej obwarowanego zamku, powierzając straż nad nim i opiekę rycerzowi Grzegorzowi Nekada z rodu Toporczyków” – dowiadujemy się z pisanych w latach 1455–1480 „Roczników czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego”. Po bitwie zakon twierdził jednak, że królewicz Kazimierz uciekł w popłochu z pola bitwy ze strachu przed potęgą krzyżacką. 

W pisanej w połowie XIV w. „Kronice oliwskiej”, pozostającej pod wpływem narracji krzyżackiej zamieszczono informację, że po śmierci licznych rycerzy Łokietka „utrudzony król uszedł ze swoim wojskiem, a syn jego z nim, i w tej ucieczce zostali zabici liczni tak jeźdźcy, jak też piesi, i osiągnęli panowie zakonni, jakkolwiek z wielkimi stratami swego wojska, zwycięstwo i triumf”. Z kolei kilkadziesiąt lat po bitwie kronikarz zakonny Wigand z Marburga pisał, że w czasie bitwy „Kazimierz, młodszy król, uciekł do Krakowa, opowiadając, że Polacy zostali pokonani”. 

Układy z poganami i zgwałcona Węgierka

Kiedy po śmierci Łokietka Kazimierz został królem Polski, rozsiewane przez Krzyżaków pomówienia cały czas dawały mu się we znaki. Zakonowi zależało bowiem na pokazaniu polskiego władcy w jak najgorszym świetle przed papieżem, rozsądzającym polsko-krzyżackie spory terytorialne. A powodów nie brakowało. Krzyżacy zwracali m.in. uwagę na bliskie relacje łączące Królestwo Polskie z Wielkim Księstwem Litewskim, uwieńczone małżeństwem królewicza Kazimierza z księżniczką litewską Anną. 

Wykorzystywali również słabość Kazimierza do pięknych kobiet. 17 kwietnia 1330 r. węgierski możny Felicjan Zach wtargnął na dwór królewski i dokonał nieudanego zamachu na życie króla Węgier Karola Roberta. Ostatecznie ranił go jedynie w rękę, a jego żonę Elżbietę Łokietkównę pozbawił czterech palców. Został bowiem złapany przez królewskich rycerzy i zabity na miejscu, a w odwecie jego ród niemal w całości wymordowano.

Chociaż zamach miał najprawdopodobniej związek z osobistą zemstą Zacha za odsunięcie go od królewskiego dworu, kilkanaście lat później zaczęto łączyć próbę zabicia węgierskiej rodziny królewskiej z osobą polskiego króla Kazimierza. Otóż jeszcze jako królewicz miał podczas pobytu na węgierskim dworze zgwałcić córkę Zacha Klarę, czego efektem miał być właśnie wspomniany zamach na rodzinę królewską. Historyk Jan Dąbrowski uważa, że powiązanie Kazimierza III ze sprawą było efektem rozsiewanych przez zakon krzyżacki plotek, a do jego tezy przychylił się m.in. biograf króla Jerzy Wyrozumski. 

Inna sprawa, że władca pozostawił po sobie co najmniej trzech nieślubnych synów, a zawarte przez niego w 1356 r. małżeństwo z czeską mieszczką Krystyną Rokiczaną było jednocześnie bigamią i mezaliansem. Złośliwe plotki na temat Kazimierza III Wielkiego krążyły zresztą po Europie przez cały okres jego panowania, a ich ślady możemy odnaleźć w rozmaitych zagranicznych przekazach kronikarskich. 

Intryg nigdy dosyć

Napięte stosunki polsko-krzyżackie załagodził dopiero traktat pokojowy zawarty 8 lipca 1343 r. w Kaliszu. Pokój ten okazał się wyjątkowo trwały. Kolejna wojna polsko-krzyżacka wybuchła dopiero w 1409 r. za panowania Władysława II Jagiełły, który podobnie jak niegdyś król Kazimierz odczuł na własnej skórze siłę krzyżackich plotek i pomówień.

Jako Litwin z pochodzenia odczuł krzyżackie plotki jeszcze dotkliwiej niż Kazimierz. Zakon od początku podważał jego pozycję jako polskiego monarchy i wypominał mu pochodzenie z pogańskiego kraju. Propaganda Krzyżaków nie oszczędzała też królowej Jadwigi, którą posądzano o to, że jej małżeństwo z księciem austriackim Wilhelmem Habsburgiem zostało skonsumowane, a ślub z Jagiełłą był związkiem cudzołożnym. Większość badaczy twierdzi jednak, że do konsumpcji związku Jadwigi z Wilhelmem nie doszło. Miał on ich zdaniem jedynie charakter narzeczeństwa, które zostało zerwane przed zawarciem przez Jadwigę ślubu z Jagiełłą. 

W krzyżackich rocznikach opisywano też króla Władysława jako „złego psa”, który ochrzcił się jedynie z wyrachowania, lecz na zawsze pozostanie prześladowcą chrześcijan. Po śmierci królowej Jadwigi Krzyżacy próbowali skłonić Wilhelma Habsburga, aby walczył o polski tron, a wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen pisał listy do komtura wiedeńskiego, radząc mu, co ma powiedzieć Wilhelmowi, aby usunął „tego, który mieni się królem Polski”. Z kolei w czasie wojny polsko-krzyżackiej w latach 1409–1411 zakon w celu pozyskania poparcia ze strony Stolicy Apostolskiej nieustannie podkreślał w dokumentach, że polski król działa ramię w ramię z poganami i schizmatykami przeciwko niezłomnym obrońcom religii chrześcijańskiej. 

Krzyżakom przypisywano też rozpuszczanie plotek na temat niemoralnego prowadzenia się drugiej i czwartej żony Władysława Jagiełły – Anny Cylejskiej i Zofii Holszańskiej. Twierdzili oni między innymi, że synowie króla Władysław i Kazimierz są owocami romansów królowej Zofii z polskimi rycerzami z otoczenia monarchy. Obydwu monarchiniom nie udało się jednak udowodnić małżeńskiej niewierności, chociaż o intymne stosunki z młodą królową Zofią było podejrzewanych aż siedmiu rycerzy. Podobieństwo wizualne Kazimierza Jagiellończyka do Władysława Jagiełły pozwala zresztą sądzić, że mimo podeszłego wieku monarcha był jednak biologicznym ojcem swoich synów.


Więcej w nowym „Focusie Historia Ekstra” 2/21