W wielu europejskich ekosystemach obserwuje się termofilizację, czyli wzrost znaczenia roślin lepiej radzących sobie w cieplejszych warunkach. Właśnie dlatego najnowszy wynik z Tatr nie przykuwa uwagi tylko dlatego, że jest optymistyczny. Przykuwa ją przede wszystkim dlatego, że nie mieści się w tym prostym schemacie, ale zaskakujący jest też sposób, w jaki badacze doszli do tego wniosku. Zamiast bowiem opierać się wyłącznie na bieżących obserwacjach, zestawili współczesne dane terenowe z dokumentacją botaniczną z lat 20. XX wieku. Dzięki temu mogli sprawdzić nie tylko, czy tatrzańskie lasy się zmieniły, ale też czy naprawdę zmieniły się tak, jak od lat podpowiada nam dominująca opowieść o klimacie. Właśnie tutaj zaczyna się część, która wywraca prosty obraz Tatr do góry nogami.

Nie cud, ale bardzo długa pamięć krajobrazu
Najnowsze badanie dotyczyło 56 powierzchni w leśnych zbiorowiskach polskiej części Tatr, rozłożonych wzdłuż około 650-metrowego gradientu wysokościowego. Za pracą stoją naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Czeskiej Akademii Nauk i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Nie mówimy więc tu o całych Tatrach rozumianych jako każda dolina, hala i turnia, ale o konkretnym, dobrze porównywalnym fragmencie górskiego świata – o roślinności leśnej, której stan da się zestawić z zapisami sprzed wieku.
Czytaj też: Więcej wakacyjnych lotów z Polski. Corendon Airlines zapowiada podwojenie operacji

Wynik? Różnorodność gatunkowa roślin naczyniowych wzrosła, a najsilniej było to widać na niższych wysokościach. Autorzy odnotowali też przesunięcie wskaźników siedliskowych w stronę większej wilgotności i większej zasobności w azot. Innymi słowy, tatrzańskie lasy nie wyglądają dziś jak ekosystem dociśnięty wyłącznie przez coraz wyższą temperaturę, ale jak środowisko, które w wielu miejscach odzyskało warunki pozwalające funkcjonować bogatszemu runu. Co równie istotne, przy najwyżej położonych stanowiskach wzrost nie był już tak wyraźny, a miejscami pojawiały się nawet spadki, co pokazuje, że nie mamy do czynienia z prostą, jednokierunkową poprawą “wszędzie i we wszystkim”.
Czytaj też: To jezioro ma dwa oblicza. Upiorne pnie nad wodą i perfekcyjny las pod nią

Najmocniej wybrzmiewa w tym badaniu brak wyraźnego sygnału termofilizacji. Autorzy nie potwierdzili w tych zbiorowiskach spójnego procesu wypierania roślin chłodnolubnych przez gatunki preferujące wyższe temperatury. A przecież właśnie takiego wyniku wielu obserwatorów spodziewałoby się w pierwszej kolejności. W praktyce oznacza to, że sam fakt ocieplania się klimatu nie przełożył się tutaj na dominującą, łatwo rozpoznawalną zmianę składu runa leśnego. Badanie nie mówi jednak, że zmiana klimatu “nie działa” w Tatrach. Mówi coś bardziej interesującego, a mianowicie to, że w konkretnych tatrzańskich lasach, patrząc przez skalę jednego stulecia, silniejszy od bezpośredniego sygnału ocieplenia okazał się wpływ dawnej działalności człowieka i późniejszego wygaszania tej presji.
Owce, wyrąb i park narodowy zmieniły więcej, niż wielu zakładało
Żeby zrozumieć ten wynik, trzeba cofnąć się do epoki, w której Tatry były znacznie mocniej eksploatowane gospodarczo. Po wojnie wypas w polskich Tatrach osiągał skalę liczonych w dziesiątkach tysięcy sztuk owiec, a sam TPN przypomina, że było ich wówczas ponad 20 tysięcy. Taki wypas nie był neutralnym elementem krajobrazu, lecz czynnikiem silnie przekształcającym roślinność i glebę. Do tego dochodzi historia tatrzańskich lasów. Dzisiejszy obraz regla dolnego nie jest przecież czystym zapisem “naturalnej Tatrzańskiej przyrody”, lecz w dużej mierze skutkiem dawnych decyzji gospodarczych.

Siedliskiem dominującym po północnej stronie Tatr była żyzna buczyna karpacka, ale rzeczywistych buczyn jest dziś znacznie mniej, a udział buka i jodły w lasach na terenie parku pozostaje bardzo niski. W praktyce oznacza to, że przez dekady wiele tatrzańskich lasów przebudowano w sposób, który uprościł ich strukturę i zmienił warunki siedliskowe. Dopiero późniejsze ograniczenie tej presji zaczęło otwierać drogę do odbudowy bardziej złożonych zbiorowisk.
Czytaj też: Jak planować naukowe city breaki w Europie? Muzea, centra nauki, obserwatoria i miejsca z historią

W tym kontekście utworzenie Tatrzańskiego Parku Narodowego nie jest tylko administracyjną datą do odhaczenia. Park został utworzony rozporządzeniem z 30 października 1954 roku i działa od 1 stycznia 1955 roku, a wraz z jego funkcjonowaniem zaczęto ograniczać wypas i stopniowo odsuwać od Tatr najbardziej wyniszczające formy użytkowania. Nieprzypadkowo autorzy badania wskazują właśnie wygaszanie historycznej presji gospodarczej, a w tym intensywnego pasterstwa, jako główny powód obserwowanych zmian.
To dobra wiadomość, ale nie tani powód do samozadowolenia
Najłatwiej byłoby dziś napisać, że Tatry “wygrały z klimatem”, ale to byłoby zwyczajnie nieuczciwe. Po pierwsze dlatego, że badanie dotyczy określonego typu zbiorowisk i konkretnego zestawu powierzchni, a nie każdego piętra roślinnego w całym paśmie. Po drugie dlatego, że w innych ekosystemach Europy sygnał termofilizacji jest realny i dobrze opisany. Po trzecie wreszcie dlatego, że nawet w tym badaniu najwyższe stanowiska nie dają już równie optymistycznego obrazu jak niższe partie lasu. Właśnie dlatego najcenniejsza lekcja z tego projektu nie brzmi “klimat nie ma znaczenia”, ale raczej: przyroda odpowiada na kilka nakładających się procesów naraz, a historia użytkowania terenu potrafi przez dziesięciolecia przesłaniać lub wzmacniać wpływ współczesnych zmian.
Źródła: Uniwersytet Jagielloński, Dryad, Nauka w Polsce, Tatrzański Park Narodowy

