Stanisław Lem pozostawił po sobie kilkadziesiąt powieści i tomów opowiadań, a do tego niemal niezliczone felietony, eseje, scenariusze filmowe, telewizyjne i radiowe. Mimo że od ich pierwszych publikacji upłynęły już dziesiątki lat, dzieła wielkiego futurologa nie tracą na aktualności, a wręcz na niej zyskują.

Czytając Lema odkrywamy, że opisywane przez niego technologie, które kiedyś traktowaliśmy jako elementy science fiction, już weszły do naszego życia. Z niektórych korzystamy nawet codziennie: warto wspomnieć choćby czytniki e-booków – słynne kryształki do przechowywania wiedzy opisywane w „Powrocie z Gwiazd”, czy lektony będące w istocie audiobookami. Bardziej dociekliwi czytelnicy doszukają się też protoplastów wyszukiwarki Google (biblioteka trionów z „Obłoku Magellana”) i bijącej nie tak dawno rekordy popularności gry The Sims (miniaturowe królestwo z „Cyberiady”).   

Jednak ciekawostki z życia codziennego to tylko wycinek ogromu instrumentów, technologii i całych kierunków rozwoju cywilizacji opisanych przez Lema. Jego wizja podboju kosmosu przez człowieka, sposobów eksploracji planet i funkcjonowania w przestrzeni kosmicznej spełnia się na naszych oczach. W prozie Lema odnajdziemy szereg istniejących już osiągnięć technologicznych pomagających człowiekowi przekraczać kolejne granice poznania kosmosu. I jeszcze więcej takich, które dziś zaledwie dostrzegamy na horyzoncie.   

Roboty w eksploracji kosmosu i nie tylko

– Konkretne rozwiązania technologiczne u Lema to przede wszystkim roboty: wspierające, konstrukcyjne, bojowe. W jego książkach obserwujemy rozważania dotyczące ewolucji robotów, ich rozwoju od prymitywnych form po te najbardziej inteligentne i połączone z organizmami żywymi. W wielu przypadkach są to jednak przede wszystkim „robotnicy”, wykonujący określone zadania: roboty górnicze spotykane w opowiadaniu „Polowanie", roboty bojowe i wsparcia pola walki czy mikroboty, występujące w powieści „Niezwyciężony" i wspierające pracę człowieka, jak w opowiadaniu „Wypadek" – mówi Kamil Muzyka z Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej.

Odniesień w świecie rzeczywistym nie trzeba długo szukać. Eksploracja planet i ciał niebieskich przy pomocy autonomicznych robotów to dziś domena wszystkich agencji kosmicznych. Lądowniki eksplorują Marsa od ponad 40 lat, zaś łaziki jeżdżą po powierzchni tej planety od 1997 roku. W samym 2021 roku dołączają do nich kolejne. Amerykański Perseverance wylądował na Czerwonej Planecie 18 lutego, chiński Tianwen1 osiadł na niej 14 maja.

Roboty badają też powierzchnię Księżyca: począwszy od osadzonego na niej w 1970 rosyjskiego Łunochoda 1, przez chińskiego Yutu po japońskiego Yaoki, który wyleci w kierunku Księżyca w 2021 roku. Dziś łaziki spełniają przede wszystkim cele naukowe i badają budowę geologiczną czy warunki atmosferyczne na powierzchni ciał niebieskich, jednak ich wykorzystanie komercyjne, w szczególności w pracach górniczych i pozyskiwaniu zasobów jest już niemal pewne.   

Ale roboty to nie tylko łaziki. Na całym świecie trwają prace nad takimi, które będą wsparciem nie tylko dla astronautów badających powierzchnie obcych planet, ale także dla siebie nawzajem. Polska firma inżynieryjna Astronika właśnie rozwija projekt robota skaczącego Galago.

– Ze względu na swój charakterystyczny sposób poruszania się skokami Galago z łatwością dotrze tam, gdzie nie wjedzie łazik poruszający się na kołach czy gąsienicach. Dzięki temu będzie wsparciem dla pojazdów autonomicznych w eksploracji trudnego terenu, na przykład skalistych powierzchni czy kraterów. Jak dobry skaut będzie pomagał większym i mniej zwrotnym robotom – wyjaśnia Łukasz Wiśniewski w warszawskiej Astronice odpowiedzialny m.in. za projekt Galago.    

Druk 3D jak lemowski trion

„Wreszcie trion może zawierać zapis „recepty produkcyjnej". Połączony z nim drogą radiową automat wykonuje potrzebny odbiorcy przedmiot i w taki sposób mogą zostać zaspokojone nawet najwymyślniejsze zachcianki fantastów pragnących mieć meble w stylu starożytnym czy najniezwyklejsze odzienie, trudno bowiem rozsyłać we wszystkie części Ziemi niewyobrażalną różnorodność dóbr, jakich może ktoś z rzadka zapragnąć" – możemy przeczytać w powieści „Obłok Magellana”, wydanej po raz pierwszy w 1955 roku.

W tym opisie sposobu produkcji unikatowych przedmiotów dla konkretnego odbiorcy nietrudno dopatrzeć się dzisiejszego druku 3D i projektów drukowanych przez amatorów na domowych urządzeniach, na podstawie pobranych z internetu wzorów. Ponad 60 lat temu Lem uzasadnił ten sposób dostarczania towarów trudnością z rozsyłaniem ich na całą Ziemię. Dziś druk 3D stanowi odpowiedź na analogiczny problem z dostarczeniem niezbędnych elementów w przestrzeń kosmiczną.

Od 2014 roku na ISS – Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, prowadzone są testy drukowania w technologii 3D komponentów i narzędzi niezbędnych astronautom do prowadzenia koniecznych napraw. Samodzielne drukowanie elementów pozwala nie tylko na znaczne zmniejszenie wagi ładunków wysyłanych na ISS (każdego roku NASA przekazuje na nią ponad 3 tony części zapasowych), ale też odpowiedź na nieprzewidziane problemy, których naprawa będzie wymagała jedynego w swoim rodzaju urządzenia.

Jak wskazują eksperci NASA – to technika, którą musimy opanować, zanim pierwszy człowiek zamieszka w bazie księżycowej. Stamtąd będzie trudno wyskoczyć do domu po to, czego zapomniało się spakować. 

Inteligenty piasek to wizja nanobotów

Gdy pierwsze powieści Stanisława Lema trafiały na półki księgarń, przeciętny komputer zajmował całe pomieszczenie, a jego obsługa wymagała zaangażowania zespołu pracowników. Taki stan rzeczy nie przeszkodził polskiemu futurologowi w snuciu wizji miniaturowych i wysoce inteligentnych urządzeń.

W prozie Lema napotkamy miniaturowe komputery personalne i robotyczne, albo połączone w biblioteki kryształków do przechowywania wiedzy czy rozwiązania ukazane w Dialogach, które możemy uznać za odpowiednik internetu – wylicza Kamil Muzyka. 

Przykłady miniaturyzacji i kolektywnego działania mechanizmów w prozie Lema można długo wyliczać. Opisana w „Obłoku Magellana” biblioteka trionów przypomina czytającemu dzisiejsze systemy wyszukiwarek internetowych, z dźwiękami, obrazami i schematami produkcji. W „Niezwyciężonym” Lem pokazuje czytelnikom chmurę robotów, zdolnych do współdziałania i bronienia swojego terytorium, powstałą drogą ewolucji, w odpowiedzi na trudne warunki bytowe, w jakich znaleźli się ich „przodkowie”. W „Cyberiadzie” z kolei napotkamy całą pustynię stworzoną z inteligentnego piachu. Można zatem powiedzieć, że Lem przewidział nie tylko nanoboty, ale także internet.   

Miniaturyzacja jest trendem towarzyszącym rozwojowi technologii od samego zarania jej dziejów. Od elektroniki użytkowej, aż po miniaturowe instrumenty medyczne dokonujące wysoce precyzyjnych zabiegów. Postęp techniki pozwala zmieścić więcej w mniejszym i jednocześnie bardziej wydajnym urządzeniu. W kosmosie miniaturyzacja ma przede wszystkim aspekt ekonomiczny – twierdzi Marta Tokarz z Astroniki. 

– Każdy dodatkowy gram i centymetr wysłany w przestrzeń kosmiczną generuje dodatkowe koszty i zwiększa ryzyko potencjalnego uszkodzenia instrumentów. Dlatego od lat widoczny jest trend zmniejszania i odciążania elementów, w który wpisują się na przykład cubesaty. Te miniaturowe satelity, zbudowane najczęściej z kostek o wymiarach 10 na 10 na 10 cm dziś służą przede wszystkim do testowania eksperymentów i obserwacji Ziemi. Ale wprowadzane są też w najnowszych misjach księżycowych, marsjańskich i asteroidalnych – wyjaśnia. 

Inteligentny pył i chmary nanobotów Lema charakteryzowały się nie tylko niewielkimi rozmiarami poszczególnych elementów, ale przede wszystkim ich wielką liczbą i posługiwaniem się wspólnym intelektem. Może warto przypomnieć sobie o nich, obserwując kolejny przelot Starlinków na polskim niebie?

Kolonie pozaziemskie i fracht międzyplanetarny 

Sceną przygód Pilota Pirxa opisywanych przez Stanisława Lema są niejednokrotnie stacje orbitalne, obce planety i kolonie pozaziemskie w rozwiniętym gospodarczo i dobrze poznanym przez człowieka Układzie Słonecznym. Prawo do korzystania z zasobów poszczególnych ciał niebieskich kontroluje ONZ, a międzygwiezdne frachtowce nikogo już nie dziwią. I chociaż do spełnienia tej wizji jeszcze trochę brakuje, działania człowieka jednoznacznie nas ku niej kierują.   

Chiny i Rosja planują wspólną budowę kosmicznej stacji księżycowej. Człowieka na Księżycu i to już w 2024 roku, chce też osiedlić NASA, przede wszystkim po to by ułatwić mu dotarcie na Marsa.

– Ale ludzie tak naprawdę już mieszkają w kosmosie – wystarczy spojrzeć na astronautów ISS, choćby Scotta Kelly’ego, który w przestrzeni kosmicznej spędził rok – mówi Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej.  

Naukowej eksploracji kosmosu towarzyszy rozwój firm komercyjnych, które podpisują z agencjami kosmicznymi kontrakty na przewóz ładunków – części zapasowych czy jedzenia na stację kosmiczną. Dziś latają z Ziemi na orbitę, a stąd już nie tak daleko do frachtu międzyplanetarnego. 

„Wystarczy poczytać Lema"

Wśród śmiałych wizji Stanisława Lema możemy dostrzec też takie, które dziś dopiero widnieją na horyzoncie. Pierwsze eksperymenty, rozwój technologii i podejmowane próby świadczą o ich nadejściu, jednak na razie pozostają w sferze planów.  Na co warto zwrócić uwagę?  

Robotyczni astronauci, cyborgizacja i bioinżynieria, nieorganiczna ewolucja czy samoreplikowanie się robotów – to pomysły dopiero testowane pod kątem wykorzystania, zarówno w życiu codziennym jak i w sektorze kosmicznym. Dostrzegamy je chociażby w eksperymentach z xenobotami, czyli robotami w żywym medium, powstającymi w oparciu o komórki pobrane od żywego organizmu, czy pomyśle biominingu – wykorzystania żywych organizmów w górnictwie, które może znaleźć swoje zastosowanie w eksploracji złóż na obiektach pozaziemskich.

– Technologia dogania wizje z fantastyki naukowej. To co kilka lat temu wydawało się nieosiągalne, dzisiaj pozwala nam odkrywać tajemnice kosmosu, a już od dawna było zapisane na kartach powieści science fiction. Dlatego pytani o kierunki rozwoju sektora kosmicznego, nierzadko chcielibyśmy powiedzieć: wystarczy poczytać Lema – podsumowuje Michał Szwajewski z Astroniki, członek Zarządu Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.