Gest zwycięstwa, czyli ramiona uniesione do góry w kształcie litery V. Tak dumę po pobiciu rekordu świata pokazuje Usain Bolt, ale też niewidomy sportowiec mijający metę, który nigdy tego gestu nie widział. Niezależnie od płci, kultury, a nawet gatunku – bo dotyczy to także zwierząt – zwycięzcy stają się więksi; rozpościerają ramiona, stają szeroko na nogach, wypinają pierś.  Podobnie zachowujemy się, gdy chcemy innych zdominować. Przykład? Matka podpierająca się pod boki, gdy przemawia do dzieci. I odwrotnie.

Gdy czujemy się słabi i pozbawieni wpływu, kulimy się. Schylamy głowę, zaplatamy ramiona. Chcemy zajmować jak najmniej miejsca. Prof. Amy Cuddy, psycholożka społeczna z Harvardu postanowiła odwrócić ten wektor. Sprawdzić czy również ciało (jaką postawę przyjmujemy) wypływa na umysł (to znaczy czujemy się zwycięzcami czy przegranymi). Uczestników eksperymentu podzieliła na dwie grupy. Pierwsza miała przez dwie minuty przyjąć postawy dominujące – podparcie pod boki, rozparcie na krześle, druga postawy zdominowanych – skulenie się, splecenie ramion i nóg. Po dwóch minutach Cuddy zmierzyła uczestnikom poziom hormonów. U tych, którzy przed chwilą zwycięsko się prężyli, znacząco wzrósł poziom testosteronu odpowiedzialnego za dominację – i to aż o 20 proc.!, i spadł kortyzonu, hormonu stresu – o 25 proc. U tych, którzy wcześniej udawali zdominowanych testosteron spadł o 10 proc., zaś kortyzol wzrósł o 15 proc. Wystarczyły dwie minuty, by w mózgu zaszły tak duże zmiany! (O swoim eksperymencie Amy Cuddy opowiedziała na konferencji TED, a jej występ miał rekordowe 33 mln odsłon na YouTube!).

Ten numer jest właśnie o tym, jaką moc ma nasze ciało. Piszemy, jak wysiłek fizyczny poprawia myślenie, taniec zwalcza depresję, że wspinaczka górska dodaje odwagi, zaś nurkowanie otwiera nas na seks. A wszystkim, którzy mają dziś trudny dzień, polecam przynajmniej na dwie minuty przyjąć postawę zwycięzcy.

Anita Szarlik
redaktor naczelna