Cóż, może nie do końca.

Zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale mamy coraz więcej dowodów na to, że chór mikrobów ma coś do powiedzenia w kwestii tego, kim się stajemy i jak się czujemy. Ale jak drobnoustroje mogą wpływać na nasze zachowanie? Okazuje się, że nie chodzi tu o kilka zaledwie mechanizmów – jest ich tyle, że ledwo mieszczą nam się w głowie.

Zasiadające na swoim jelitowym tronie mikroby nie tylko wpływają na to, jak trawimy pokarmy, wchłaniamy leki i produkujemy hormony, ale też wchodzą w interakcje z naszym układem odpornościowym, oddziałując na mózg. Suma rozmaitych interakcji zachodzących między drobnoustrojami a mózgiem nosi nazwę osi mikrobiota-mózg. Jej zrozumienie może mieć daleko idące konsekwencje dla naszego pojmowania zaburzeń psychiatrycznych oraz działania układu nerwowego.

Szczepionka na stres i depresję

Na przykład wiemy dzisiaj, że przy depresji zachodzi reakcja zapalna, a dobroczynne bakterie jelitowe wytwarzają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe w rodzaju maślanów, które wspomagają odżywianie komórek błony śluzowej jelita w celu redukcji stanu zapalnego. Niedawno udało się powiązać mikrobiom z depresją u ludzi – dzięki odkryciu, że bakteria Oscillibacter produkuje substancję chemiczną funkcjonującą jako naturalny środek uspokajający, który imituje działanie neuroprzekaźnika GABA, uspokajając funkcje nerwowe mózgu, co może powodować depresję.

Zdolność bakterii glebowych, takich jak Mycobacterium vaccae, do modulowania ludzkiego układu odpornościowego jest od dawna znana. Niektórzy naukowcy sugerują nawet, że można je wykorzystać do produkcji szczepionki na stres i depresję. Graham Rook z University College London twierdzi, że niewystarczający kontakt z naszymi „dobrymi znajomymi” – drobnoustrojami żyjącymi w glebie, na których działanie byliśmy wystawieni przez całą historię ludzkości, lecz które jest dziś ograniczone ze względu na nadmierne utrzymywanie czystości – może być jedną z przyczyn gwałtownego wzrostu częstotliwości występowania chorób z elementem zapalnym, na przykład cukrzycy, zapalenia stawów albo biegunki.

Lek na autyzm

Co więcej, przy całym wpływie drobnoustrojów na procesy chemiczne zachodzące w naszym ciele mikroby mogą też kształtować nasze mózgi na etapie ich wczesnego rozwoju. Szczególnie interesującym przypadkiem jest tu autyzm. Według niektórych badań dzieci z zaburzeniami należącymi do spektrum autystycznego różnią się od dzieci neurotypowych (często rodzeństwa) pod względem flory bakteryjnej w jelitach. Ale jako że autyzm jest często łączony z zaburzeniami pracy jelit, takimi jak biegunka, które same w sobie zmieniają mikrobiom, ciężko powiedzieć, czy te różnice spowodowane są przez autyzm, czy przez biegunkę.

Sarkis Mazmanian, prawdziwy wizjoner i laureat nagrody Fundacji MacArthurów, wykładający mikrobiologię na California Institute of Technology (lepiej znanym pod nazwą Caltech), zapoczątkował spektakularną metodę leczenia objawów przypominających autyzm u myszy, opartą o mikrobiom. Ale gdzie, moglibyśmy zapytać, znaleźć autystyczne myszy? Mazmanian je tworzy. Aby to osiągnąć, wszczepia ciężarnym myszom dwułańcuchową strukturę RNA, która pod względem chemicznym przypomina DNA, ale pełni inną funkcję w komórce. Z punktu widzenia układu odpornościowego mysiej mamy przypomina to inwazję wirusa. Układ odpornościowy zaczyna pracować pełną parą, podwyższając temperaturę ciała oraz poziom cytokin, a przy okazji zabijając znaczną część normalnej mikroflory bakteryjnej.