Spotkanie poprowadził redaktor naczelny miesięcznika "Focus" – Michał Wójcik. Na łamach książki prof. Bartoszewski po raz pierwszy tak szczegółowo i szczerze opowiada o pobycie w piekle obozu i o tym jak to miejsce wpłynęło na jego życie. Partnerami w tej rozmowie są Piotr Cywiński i Marek Zając, który również uczestniczył w spotkaniu Klubu Focusa.

"Dzieje Auschwitz to suma indywidualnych losów, cierpień, pamięci…"

22 września 1940 roku do obozu koncentracyjnego Auschwitz trafił tzw. drugi transport warszawski. Wśród pięciu i pół tysiąca więźniów, którzy podczas apelu usłyszeli od komendanta obozu, że „komin to jedyna droga ucieczki”, znalazł się osiemnastoletni Władysław Bartoszewski. Oznaczony numerem 4427 syn urzędnika bankowego trafił do miejsca, gdzie – jak sam mówi – „przestaliśmy na przykład roztrząsać, czy to straszne i niehumanitarne, że biją. W naszym rozumieniu najważniejsze były konkrety: dostać w mordę czy nerki? Lepiej w mordę, byle tylko nie kijem, żeby nie pękła czaszka”. Dziś Bartoszewski – wypełniając zobowiązanie wobec tych, którzy umożliwili mu przeżycie – daje kolejnym pokoleniom świadectwo o piekle, które ludzie zgotowali ludziom.