Projekt Mars One, który ma na celu wprowadzenie życia ludzkiego na Czerwoną Planetę, w pierwszym momencie przyciągnął aż 200 tys. osób. Aż tylu chętnych chciałoby polecić na Marsa i... nigdy już z niego nie wrócić!

Teraz ta liczba spadła do 1058 kandydatów. Wezmą oni udział w dalszym procesie selekcji. Potrwa on przez cały rok 2014 i 2015 i pomoże wyłonić 40 osób, które ostatecznie wylądują na powierzchni Marsa. Kandydaci zostaną wyposażeni w specjalne kamery, które - niczym w telewizyjnym Big Brotherze - będą na bieżąco rejestrować każdy ich krok i oceniać ich możliwości. Organizatorzy mają nadzieję, że sprzedaż praw do transmisji pozwoli im choćby w części sfinansować projekt, którego koszty wynoszą aż 4 miliardy dolarów. 

"Jesteśmy bardzo wdzięczni i zadowoleni z samej liczby osób, które złożyły wnioski o udział w projekcie" - powiedział Bas Lansdorp, jeden z założycieli projektu. "To ogromne wyzwanie wybrać osoby, które staną się prawdziwymi ambasadorami na Czerwonej Planecie. Przewidujemy, że kandydaci, którzy polecą na Marsa staną się prawdziwymi celebrytami w swoich miejscowościach czy nawet krajach. Projekt zapowiada się bardzo interesująco" - dodaje.  

Najstarszy kandydat, który złożył swoją aplikację ma 81 lat. Najwięcej aplikacji nadesłali obywatele USA. 

Kolejne etapy rekrutacji, które zaplanowano na lata 2014-15 obejmą realistyczne symulacje oraz liczne testy wytrzymałości zarówno fizycznej jak i emocjonalnej kandydatów. Tymczasem przed organizatorami jeszcze długa droga, by wdrożyć projekt w życie. Z potrzebnych 4 miliardów dolarów na razie udało się zebrać zaledwie 116,654, a prawa do emisji telewizyjnej nie zostały jeszcze uzgodnione.