Minęło dużo czasu, zanim udało mi się doprowadzić włosy do normy po codziennych prostowaniu włosów za czasów licealnych. Dlatego Dreame Aero Straight Pro zwróciła moją uwagę bardziej niż klasyczna prostownica z kolejną powłoką na płytkach. To sprzęt, który łączy suszenie i prostowanie włosów podczas jednego etapu. Można używać go na pasmach wilgotnych lub suchych, a za stylizację odpowiada intensywny, kierunkowy przepływ powietrza oraz kontrola temperatury. I może właśnie dlatego nie przestraszyła mnie nawet cena 1199 zł.
Dwa etapy mniej w stylizacji brzmią rozsądnie
Najbardziej przekonuje mnie tu sam pomysł skrócenia rytuału. Przy dłuższych włosach zwykła sekwencja potrafi zająć sporo czasu: najpierw suszenie, potem czekanie, aż pasma będą wystarczająco suche, później prostowanie. Aero Straight Pro upraszcza ten układ. Ciepłe powietrze usuwa wilgoć, a chłodniejszy nawiew domyka stylizację i pomaga utrwalić wygładzenie. Urządzenie ma działać zarówno na wilgotnych, jak i suchych włosach.
Przyznam, że takie łączenie etapów brzmi dla mnie dużo ciekawiej niż dokładanie kolejnej funkcji do klasycznej prostownicy. Po prostu wiele osób naprawdę nie ma ochoty stać przed lustrem dłużej, niż to konieczne. Jeśli da się skrócić cały proces bez rozgrzewania włosów płytkami od razu po suszeniu, trudno przejść obok tego obojętnie.

Powietrze zamiast samego docisku i temperatury
Aero Straight Pro ma bezszczotkowy silnik pracujący z prędkością 120 000 obrotów na minutę. Urządzenie wykorzystuje podwójny przepływ powietrza i pięć poziomów temperatury, a sześć czujników NTC monitoruje ciepło 200 razy na sekundę. Całość waży 420 g bez przewodu.
To dobrze tłumaczy różnicę względem klasycznej prostownicy. Stylizacja opiera się tutaj w większym stopniu na przepływie powietrza i kontrolowanym cieple. Włosy nadal są wygładzane, nadal poddawane temperaturze, więc nie ma co opowiadać bajek o procesie całkowicie neutralnym. Zmienia się jednak sposób pracy. Mniej przypomina przeciąganie pasm między gorącymi płytkami, bardziej próbę ułożenia ich podczas osuszania.
Mam wobec tego ostrożny optymizm. Włosy farbowane, rozjaśniane albo naturalnie suche potrafią bardzo szybko pokazać, kiedy stylizacja jest zbyt agresywna. Jeśli urządzenie faktycznie ogranicza potrzebę wielokrotnego prostowania tego samego pasma, może okazać się znacznie łagodniejsze w codziennym używaniu.

Tryb przy nasadzie włosów
Wśród funkcji pojawia się tryb pielęgnacyjny utrzymujący temperaturę na poziomie około 57°C. Ma ułatwiać pracę bliżej skóry głowy i pomagać w stylizacji u nasady bez mocnego przegrzewania tej okolicy.
Przy wygładzaniu włosów bardzo często końcówki dostają uwagę, a nasada zostaje potraktowana po macoszemu, bo operowanie gorącym urządzeniem tuż przy skórze zwyczajnie nie jest komfortowe. Niższa temperatura w tym miejscu brzmi dobrze. Zwłaszcza dla osób, które nie chcą idealnie płaskiej tafli, lecz bardziej uporządkowanej fryzury bez puszenia i odstających włosków przy czole.
AI w prostownicy nadal brzmi trochę dziwnie
Aero Straight Pro współpracuje z aplikacją, która ma analizować rodzaj i kondycję włosów, a także podpowiadać ustawienia. Samo urządzenie reaguje też na poziom wilgotności pasm oraz etap stylizacji, dobierając moc nawiewu i temperaturę.
Tu mam bardziej mieszane uczucia. Branża beauty bardzo szybko nauczyła się dopisywać „AI” do wszystkiego, co ma kilka czujników i aplikację. Czasem stoi za tym realne ułatwienie. Czasem brzmi to jak elegancka naklejka na funkcjach, które wcześniej nazywano po prostu automatycznymi. W tym przypadku sama automatyka wydaje się użyteczna. Jeśli sprzęt potrafi rozpoznać, że włosy nadal są wilgotne, a później przejść do łagodniejszego utrwalania, to dobrze. Czy potrzebujemy do tego całej narracji o osobistym doradcy stylizacji? Tu nie mam już takiego przekonania.

Mimo tej rezerwy rozumiem, skąd wziął się ten kierunek. Wiele osób używa urządzeń do włosów na wyczucie, zwykle z ustawieniami mocniejszymi niż konieczne. Jeśli technologia pomaga wyjść z tego odruchu, może być przydatna.
Cena jest wysoka
1199 zł w promocji i 1399 zł po jej zakończeniu stawia Aero Straight Pro w segmencie sprzętu, który musi się bronić czymś więcej niż ładnym kolorem i kilkoma efektownymi liczbami. W zestawie znajduje się także etui ochronne.
Przy tej kwocie patrzyłabym przede wszystkim na trzy rzeczy: czy rzeczywiście skraca przygotowanie włosów, czy zostawia je gładkie bez wielokrotnego poprawiania tych samych pasm i czy po kilku tygodniach człowiek nadal sięga po nią chętnie, a nie wraca do starego zestawu suszarka plus klasyczna prostownica. Sama idea urządzenia 2 w 1 jest kusząca. W łazience takie połączenia często mają większą wartość niż kolejne akcesorium, któremu trzeba znaleźć miejsce w szufladzie.
