Długofalowym celem tego typu przedsięwzięć jest wykorzystywanie rakiet wielokrotnego użytku w realizacji misji kosmicznych. Powinno to obniżyć ich koszty, ułatwiając loty. W tym przypadku udało się przechwycić pierwszy stopień rakiety Electron. Nie wszystko poszło jednak tak, jak zaplanowali to inżynierowie misji. Rakieta stosunkowo szybko trafiła bowiem do oceanu. 

Pomysł Rocket Lab sięga 2019 roku, choć sama idea przechwytywania rakiet jest znacznie starsza. W 2020 ta sama firma z powodzeniem użyła helikoptera do przejęcia repliki pierwszego stopnia rakiety Electron nad otwartym oceanem, prowadząc również badania nad możliwością odzyskiwania elementów z oceanu. Poza samym helikopterem w takich misjach ważną rolę odgrywają też spadochrony, które umożliwiają obniżenie prędkości ładunku. 

Tam i z powrotem, czyli krótka historia lotu rakiety Electron

Najnowszy etap misji, zwany There and Back Again (ang. tam i z powrotem) był związany z 26. startem rakiety Electron i jednocześnie pierwszą w historii próbą przechwycenia takiego obiektu w powietrzu z wykorzystaniem helikoptera. W realizacji zadania użyto Sikorsky'ego S-92, który został wyposażony w hak i miał przebywać w wyznaczonym obszarze, gdzie oczekiwano pojawienia się rakiety spadającej z kosmosu. Ta w pewnym momencie zwolniła dzięki otwarciu spadochronu, co z kolei otworzyło drogę do przechwycenia jej za pośrednictwem linki i haka.

Zanim w ogóle do tego doszło, rakieta Electron dostarczyła na orbitę 34 satelity. Po oddzieleniu dwóch stopni i wykorzystaniu systemu kontroli reakcji do zmiany orientacji do ponownego wejścia w atmosferę oraz przetrwaniu ekstremalnych warunków panujących podczas przelotu, do akcji wkroczył helikopter. Wolno opadający ładunek został przejęty na wysokości 1980 metrów. Następnie, wcześniej niż zakładano, pilot musiał wypuścić rakietę, która wpadła do oceanu.

Połowiczny sukces misji i dobre perspektywy na przyszłość

Było to spowodowane wystąpieniem obciążeń, które różniły się od tych obserwowanych w czasie wcześniejszych testów. Rakietę przejął więc statek ratowniczy. Przetransportowano ją do zakładu produkcyjnego Rocket Lab, gdzie zostaną przeprowadzone analizy. Dzięki nim inżynierowie będą w stanie stwierdzić, jak dokładnie przebiegała misja i jak Electron zareagowała na trudy związane z lotem i manewrem przechwytywania. Dyrektor generalny Rocket Lab, Peter Beck, porównał osiągnięcie jego współpracowników do... ponaddźwiękowego baletu.