Niebezpiecznie silny wiatr i burzowe niebo sprawiły, że centrum kontroli lotów przeniosło operację lądowania wahadłowca Endeavour z Florydy do słonecznej Kalifornii. Prom kosmiczny z siedmioosobową załogą wylądował w bazie Edwardsa niemal dokładnie w przewidzianym nowym terminie: w niedzielę o 16:26 czasu wschodnioamerykańskiego (22:26 czasu polskiego). Przyziemienie przebiegło bez kłopotów. Zaraz po lądowaniu w bazie Edwards do wahadłowca podeszli technicy w kombinezonach przeciwchemicznych i dokładnie zbadali każdy dostępny cal Endeavoura, aby upewnić się, że na jego powierzchni nie ma resztek toksycznego paliwa kosmicznego. W ciągu minionego roku w bazie Edwards nie wylądował ani jeden prom kosmiczny. W poprzednich przypadkach udało się doprowadzić do lądowania na Florydzie. Jednak tym razem nie czekano na poprawę pogody.
Misja Endeavour była istotnym krokiem na drodze do podwojenia liczebności załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Prom zawiózł na orbitę kosztowny system odzyskiwania wody z uryny i pary wodnej wydychanej przez załogę. System jednak początkowo działał wadliwie i trzeba było sporo godzin napraw, aby zaczął wreszcie produkować czystą wodę. Mimo to nie ma pewności, że nadaje się ona do picia. Dlatego astronauci przywieźli na Ziemię około siedmiu litrów wody odzyskanej przez maszynę, aby można ją było przetestować i sprawdzić, czy rzeczywiście spełnia najostrzejsze normy jakości. Jeśli wszystko będzie w porządku urządzenie do odfiltrowywania wody z moczu i powietrza będzie jednym z najważniejszych komponentów systemu podtrzymywania życia na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. h.k.