Według dziennikarzy australijskiego wydania The Guardian odpowiedzią na to może być bałagan w komunikacji i nieporozumienie wśród rządowych agencji. 

Sprawa dotyczy zjawiska wybielania rafy. W wyniku chorób koralowce tracą zaopatrujące je w tlen i substancje odżywcze wodorosty i stają się białe. W opublikowanych w piątek informacjach położono nacisk na lekko "podkręcone" dane o zniszczeniach, o wiele mocniejszy niż na przykład na dane dotyczące tego co jest ich przyczyną i ile czasu może zająć Wielkiej Rafie proces odnawiania się. Według australijskich dziennikarzy najprawdopodobniej wydany w piątek komunikat miał zawierać jeszcze dwa dodatkowe raporty od dwóch osobnych rządowych agencji, jednak te w ostatniej chwili wycofały się z decyzji o wspólnym upublicznieniu danych. Te dają trochę bardziej optymistyczne spojrzenie na to, co dzieje się w obrębie Rady.

Zjawisko wybielania można zaobserwować na około 93% całego obszaru Rafy - to informacje, które czytaliśmy w piątek. Według szeroko komentowanego komunikatu to faktycznie znak, że jest ona praktycznie martwa i nie ma szans na jej uratowanie. Prawda jednak, według Russella Reichelta reprezentującego władze Great Barrier Reef Marine Park, nie jest aż tak porażająca. Z podawanych przez niego liczb wynika, że na całej długości parku martwe jest około 22% rafy, z czego 85% tej martwej strefy znajduje się w obrębie parku Lizard Island.  

- Wiemy, że Wielka Rafa Koralowa, która jest większa niż powierzchnia Włoch, jest wciąż silna i ma zdolność odbudowy, o ile będzie miała na to wystarczająco wiele czasu - podkreśla Reichelt.

Jedną z głównych przyczyn zjawiska wybielania jest rosnąca temperatura wód oceanów związana z ociepleniem klimatu. 

Naukowcy podkreślają jednak, że niezależnie od wyników badań Wielka Rafa Koralowa wymaga ciągłej ochrony, bo w związku z dalszym podnoszeniem się temperatury na Ziemi jej daleka przyszłość pozostaje niepewna.