Wsiadając do pociągu do Edynburga, samotna matka z niemowlęciem zastanawiała się, czy się nie rzucić na tory. Był grudzień 1993 roku, a ona właśnie uciekła z portugalskiego Porto z dzieckiem, ze strachu przed poślubionym rok wcześniej i maltretującym ją mężem. Na dziewczynę czekali siostra i szwagier, którzy pomogli jej wynająć skromne mieszkanie i załatwić zasiłek. Pieniądze nie starczały nawet na opłacenie opiekunki dla córki, więc samotna matka opiekowała się nią sama, a gdy mała spała, przesiadywała w należącej do szwagra kawiarni. Zamiast jednak tępo wpatrywać się w okno czy czytać brukowce, nieustępliwie realizowała swoje marzenie: pisała powieść o chłopcu, który pewnego dnia odkrywa, że jest czarodziejem.

Początkowo losy książki wyglądały jak niekończące się pasmo porażek – rękopis odrzuciło dwanaście wydawnictw, a to, które w końcu zdecydowało się ją wydać, na wszelki wypadek kazało autorce podpisać się inicjałami J.K., żeby ukryć, iż nie jest mężczyzną. Joanne Kathleen Rowling dziś w wywiadach często opowiada o tym, jak początkowe niepowodzenia ostatecznie ją wzmocniły. I choć pierwsze wydanie przygód Harry’ego Pottera wyszło w skromnym nakładzie 500 egzemplarzy, a zaliczka starczyła autorce na kupno kilku zabawek dla córki, do dziś sprzedano ponad 450 milionów egzemplarzy siedmiu tomów przygód młodego czarodzieja, przetłumaczonych na 70 języków. Łączne dochody, jakie na całym świecie przyniosły ekranizacje powieści, przekroczyły zaś 6 miliardów dolarów.

Chętnie czytamy opowieści o ludziach sukcesu, rzadko jednak pamiętamy, że sukces opłacony jest często mnóstwem błędów. Wiemy, że Thomas Edison był genialnym wynalazcą, ale zapominamy, że stworzył też najwięcej wynalazków, które nie znalazły zastosowania. On nie traktował tego jak osobistego niepowodzenia. „Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem dziesięć tysięcy rozwiązań, które nie zadziałały” – żartował. Brian Tracy, kanadyjski pisarz, coach i autor bestsellerowych poradników z dziedziny rozwoju osobistego i psychologii sukcesu, przekonuje w książce „Sukces tu i teraz”: „Warto wiedzieć, że ludzie sukcesu ponoszą porażki zdecydowanie częściej niż osoby, które sukcesów nie osiągają. Ludzie sukcesu próbują co chwila czegoś nowego, doznają porażki, podnoszą się po niej i próbują jeszcze raz. Porażki i chwilowe upadki powinieneś postrzegać w kategorii ceny, którą musisz zapłacić za możliwość osiągnięcia wyznaczonych celów”.

Nieomylne dziecko w nas. Zbyt łatwy sukces to raczej przekleństwo niż błogosławieństwo.

„Od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że pomyłki są czymś złym. Także system edukacyjny wciąż słabo kształtuje poczucie własnej wartości. W szkole rzadko docenia się wysiłek, jaki uczeń wkłada w dojście do rozwiązania, błądząc, a premiuje się tylko poprawny wynik” – mówi Aleksandra Pogorzelska, psycholog sportu ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. „Bardzo często w strach przez popełnieniem błędu wpędzają nas sami rodzice, stawiając dzieciom niezwykle wysokie wymagania, grożąc palcem, gdy tylko coś zrobią źle, a zadowolenie okazując jedynie na widok bardzo dobrych ocen. Ile razy słyszeliśmy: niżej piątki do domu nie przynoś. Jeszcze gorzej, jeśli odmawiają nam prawa do uczenia się i sami za nas malują, odrabiają lekcje, piszą wypracowania, mówiąc, że zrobią to lepiej. Takim postępowaniem możemy pozbawić dzieci szansy na popełnianie błędów i uczenie się na nich oraz wpędzić je w kompleksy. Z takich dzieci wyrastają dorośli przekonani o własnej beznadziejności, niezdolni do samodzielnego działania i kreatywności” – wylicza Pogorzelska, która uczy biznesmenów i sportowców, jak przepracowywać porażki.