Właśnie w tym miejscu robi się przestrzeń dla odkurzaczy myjących. Tefal X-Clean 12, nowy flagowy model marki, wpisuje się w trend urządzeń, które mają sprzątać szybciej, bardziej higienicznie i bez całego rytuału wiadra i mopa, które wymaga żeby posprzątać po sprzątaniu. Urządzenie kosztuje 2599 zł i wchodzi na rynek jako rozwinięcie wcześniejszego modelu X-Clean 10.
Odkurzacz myjący dla domów, w których podłoga nie jest „tylko zakurzona”
Tefal X-Clean 12 odkurza i myje jednocześnie, co brzmi dziś już dość znajomo, ale nadal jest jedną z tych funkcji, które docenia się dopiero po kilku prawdziwych domowych akcjach ratunkowych. Sam kurz można ogarnąć klasycznym odkurzaczem. Problem zaczyna się wtedy, gdy na podłodze ląduje coś mokrego, tłustego albo lepkiego. Wtedy zwykłe odkurzanie odpada, a mop często rozprowadza problem na większej powierzchni, udając, że właśnie pomógł.

Nowy model ma siłę ssania 21 kPa i wałek obracający się z prędkością 550 obr./min. Do tego dochodzi tryb automatyczny, który dobiera parametry do zabrudzeń, tryb maksymalny, tryb do podłóg drewnianych, tryb cichy oraz tryb do zasysania płynów.
Największa zmiana może mocno wpłynąć na korzystanie
Zwróciłam uwagę na stację, która czyści i suszy wałek w temperaturze 90°C. W poprzednim X-Clean 10 wałek był przemywany wodą o temperaturze pokojowej, a suszenie odbywało się w 65°C. W X-Clean 12 zarówno czyszczenie, jak i suszenie odbywa się w wyższej temperaturze. W praktyce odkurzacz myjący jest tak dobry, jak czysty jest jego wałek po skończonej pracy.
Kto korzystał z podobnych sprzętów, ten wie, że wilgotny wałek potrafi szybko przestać pachnieć świeżością, a stacja dokująca nie powinna być dekoracją, tylko realnym elementem higieny. Gorące czyszczenie i suszenie nie zwalnia użytkownika z dbania o sprzęt, ale zmniejsza ryzyko, że urządzenie po kilku dniach zacznie przypominać zapomniany mop z łazienki.

Włosy, sierść i krawędzie, czyli prawdziwe testy cierpliwości
Tefal X-Clean 12 dostał technologię Clean Cut, która rozcina zaplątane włosy i sierść na wałku. To brzmi jak funkcja wymyślona po rozmowach z właścicielami zwierząt i osobami z dłuższymi włosami, bo właśnie oni wiedzą, że wałek w odkurzaczu potrafi zamienić się w mały kołowrotek frustracji. Rozplątywanie go nożyczkami nad koszem nie należy do domowych przyjemności, które ktoś chciałby pielęgnować.
Sprzęt może też pracować na płasko, a jego wysokość w takim ustawieniu wynosi 14 cm, więc łatwiej wjechać nim pod niższe meble. Do tego głowica ma ograniczać martwą strefę przy krawędziach, co ma znaczenie wzdłuż listew, szafek i ścian. Przy takich urządzeniach właśnie te małe odległości decydują, czy po sprzątaniu patrzymy na podłogę z zadowoleniem, czy jednak idziemy po ręcznik papierowy i poprawiamy narożniki ręcznie.
Lekkość prowadzenia może być ważniejsza niż sama waga
Tefal podaje, że odczuwalna waga urządzenia to 0,8 kg, choć realnie X-Clean 12 waży 4,4 kg na pusto. Ten rozdźwięk może brzmieć podejrzanie, ale w odkurzaczach myjących faktycznie liczy się nie tylko masa, lecz także samonapęd i sposób prowadzenia. Ciężki sprzęt, który sam płynnie idzie do przodu, potrafi być mniej męczący niż lżejszy model wymagający siłowania się przy każdym ruchu.

Sprzęty do sprzątania coraz częściej kupujemy nie po to, by robić wielkie porządki raz w tygodniu, ale by szybciej reagować na codzienny bałagan. Jeśli urządzenie jest zbyt upierdliwe w wyciąganiu, prowadzeniu i odkładaniu, zaczyna przegrywać z mokrą ścierką. X-Clean 12 ma po odłożeniu do stacji od razu się ładować, a w zestawie znajdziemy między innymi szczotkę do czyszczenia, zapasowy wałek i bazę z systemem samoczyszczenia oraz suszenia.
2599 zł to kwota, przy której trudno mówić o impulsywnym zakupie „bo akurat się przyda”. Tym bardziej że starszy X-Clean 10 bywa dostępny taniej, a różnica cenowa może skłonić część osób do chłodniejszego rachunku. Nowy model wydaje się lepszy przede wszystkim tam, gdzie podłogi brudzą się często, w domu są zwierzęta, dzieci albo duża kuchnia, a użytkownik chce po prostu ograniczyć klasyczne mopowanie.
