Marilyn Monroe doskonale panowała nad swoją zniewalającą siłą. Pewnego słonecznego dnia 1955 r. w towarzystwie wydawcy i fotografa weszła do budynku Grand Central Terminal (dworzec kolejek pod-miejskich w Nowym Jorku). Było południe, więc na peronie kłębił się tłum ludzi, ale nikt nie zwrócił uwagi na gwiazdę oczekującą przyjazdu kolejki. Gdy wsiadała do wagonu, fotograf pstryknął zdjęcie, po czym nadal nierozpoznana przez nikogo jechała spokojnie, siedząc w rogu przedziału.

Aktorka chciała dowieść, że tylko od niej zależy, kogo ujrzą pasażerowie – olśniewającą Marilyn Monroe czy zwyczajną Normę Jean Baker. W metrze była Normą Jean. Zaraz po wyjściu na zatłoczoną ulicę zdecydowała się jednak przeistoczyć w Marilyn. „Chcesz ją zobaczyć?” – zapytała fotografa. Następnie „wzburzyła włosy i się wyprostowała”. To wystarczyło. Ludzie osłupieli ze zdumienia, widząc, kto stoi na wyciągnięcie ręki. W jednej chwili Marilyn otoczyła masa fanów i zaczęło się „kilka przerażających minut”, w czasie których fotograf pomagał jej uciec przed napierającym tłumem.

Olivia Fox Cabane, autorka książki „Mit charyzmy”, z której pochodzi ta historia, ma na podorędziu ze sto podobnych anegdot. Wszystkie obalają potoczne przekonanie, według którego charyzma jest czymś tajemniczym, otrzymanym od Boga lub za sprawą szczęśliwego zbiegu genetycznych okoliczności. Zdaniem Cabane nawet zwykli zjadacze chleba mogą się nauczyć emanować magiczną aurą. Jednym pomoże to robić karierę aktorską, innym – zarządzać zespołem, jeszcze innym – sprzedawać toner do drukarek.

Cabane w tym poglądzie nie jest odosobniona. Przybywa uczonych, którzy twierdzą, że charyzmę można zanalizować, zrozumieć i rozbić na części składowe. Z ich teorii wyłaniają się konkretne wskazówki dla każdego, kto chce poprawić swój sposób komunikowania się i oczarowywania innych.

Charyzmę możemy uzyskać i wzmocnić przez coś tak prozaicznego jak odpowiedni ubiór. „Szata czyni przywódcę”– przekonuje swojego pana Dilberta pies Piesbert na humorystycznym rysunku. Za przykład stawia mu papieża, argumentując, że bez imponującego nakrycia głowy jego autorytet poważnie by się zmniejszył. Po prostu nikt nie przejąłby się naukami na temat ludzkiego życia, gdyby głosił je gość w kowbojskim kapeluszu.

W filmie „Kocha, lubi, szanuje” elegancki Ryan Gosling zaleca: „Mierz wyżej niż Gap!”. Innymi słowy, jeśli chcemy zrobić na ludziach wrażenie, musimy się wyróżnić wyglądem i strojem. Oczywiście, nie chodzi o to, by na firmowym grillu paradować w smokingu. Ogólna rada brzmi: patrz, jak się ubierają ludzie w danym środowisku, i celuj o poziom wyżej. Jeżeli w niepisanym dress codzie naszej firmy obowiązuje luźny styl, nośmy T-shirty i dżinsy, byle w najlepszym gatunku.