Kiedy grupa kanadyjskich aktorów ukłoniła  się po zakończeniu występu, publiczność milczała. - Nie wydała ani jednego dźwięku, nawet szczeknięcia - mówią zachwyceni aktorzy.  

Kilkunastu przyszłych psich asystentów zachowało spokój przez cały czas trwania spektaklu „Billy Elliot”. Część niewzruszona leżała wygodnie między siedzeniami, część co jakiś czas wychylała ciekawskie pyski, żeby przyjrzeć się temu, co dzieje się na scenie.

Choć w normalnych warunkach artyści byliby rozczarowani brakiem oklasków, tym razem cisza na widowni była dobrym znakiem: zasiadające na niej zwierzęta nadają się na psich przewodników.

 

Teatr - psi obowiązek

Czworonożna ekipa trenowała umiejętności w ramach dwuletniego kursu K-9 Country Inn Working Service Dogs. Jak tłumaczy trenerka zwierząt - Laura MacKenzie, psy szkolone na asystentów osób niepełnosprawnych muszą nauczyć się tolerować niespodziewane bodźce, przyzwyczaić się do nieznanych hałasów, nagłych ruchów i  tłumów. W czasie szkolenia pod okiem behawiorystów odwiedzają zoo, metro, zatłoczone centra handlowe, festiwale, czy jak ostatnio - teatry.

Musical „Billy Elliot” był wystawiany w ramach Stratford Festival w Ontario przez teatralną organizację non-profit, która organizuje „relaksujące przedstawienia” przeznaczone dla widzów wrażliwych na intensywne bodźce.

"Grzeczne psy! Są bardzo dobrze wychowane” - powiedziała Ann Swerdfager, organizatorka Stratford Festival . „Mamy nadzieję, że będą jeszcze odwiedzać nasze przedstawienia”.