Za bardzo hałasują? Dołącz do nich!

Dzieci od godziny skaczą na trampolinie i krzyczą? Zamiast im zakazywać, trzeba wraz z nimi zacząć skakać i krzyczeć, a potem nagle ucichnąć. Jest duża szansa, że naśladując cię, one także ucichną.

 

Krzycz "help" do pani w czerwonym

13 marca 1964 roku młoda kobieta Kitty Genovese, wracając do swego mieszkania została zaatakowana tuż pod swoim domem. Choć Queens w Nowym Jorku, napastnik kilkakrotnie ugodził ją nożem, wyrwała się, i wołając o pomoc, zaczęła uciekać w kierunku budynku. Nikt jej jednak nie pomógł, a napastnik dopadł ją ponownie – zmarła w wyniku odniesionych ran. Dlaczego nikt nie zadzwonił po policję? „Naoczni świadkowie utrzymywali, że sytuacja była niejednoznaczna i trudno było się zorientować, co robić” – donosiła prasa.

Zdarzenie to nazwane „syndromem Genovese” jest przykładem rozproszenia odpowiedzialności. Jego istnienie potwierdziła seria eksperymentów przeprowadzonych przez nowojorskich psychologów Bibba Latane i Johna Darleya. W eksperymentach tych student symulował atak padaczki na ulicy Nowego Jorku. Wraz ze zwiększaniem się liczby świadków zdarzenia malały szanse, że ktoś udzieli mu pomocy – student otrzymywał pomoc w 85 procentach przypadków, gdy w pobliżu znajdowała się tylko jedna osoba, a tylko w 30, gdy świadków było pięciu.

„Większość ludzi nie lubi się wyróżniać, więc w nietypowych sytuacjach patrzy, co robią inni. Czy to ja powinienem pomóc czy tamten pan obok pani w zielonym? Wszyscy w grupie myślą podobnie i może się okazać, że nie pomoże nikt. (…) Co więc należy robić, gdy przydarzy się nam wypadek? Trzeba wybrać z tłumu jedną, przyjaźnie wyglądającą osobę i powiedzieć jej wyraźnie, co się dzieje i co powinna robić. Np. że prawdopodobnie masz atak serca i trzeba zadzwonić po karetkę albo jesteś cukrzykiem i potrzebujesz cukru”, radzi w książce „59 sekund” Richard Wiseman.