W Berlinie można od niedawna oglądać wyścigi karaluchów. Owady są trzymane w klatkach, karmione energetycznym pożywieniem i rozjuszane pukaniem w pojemnik. Na znak sędziego klatki otwierają się, a karaczany biegną, dopingowane okrzykami tłumu. Kto szybszy, ten ma większe szanse na zjedzenie tłustej muchy.

„Nasze życie przypomina taki galop. Prześcigamy się w robieniu wszystkiego w zastraszającym tempie, a kiedy mamy odrobinę wolnego, czujemy się dziwnie” – tłumaczy Violetta Nowacka. Ze statystyk wynika, że co roku zwiększamy tempo. Dzisiaj golimy się, myjemy i zjadamy posiłki o wiele szybciej niż 30 lat temu. A śpimy pół godziny krócej – mówią dane z niemieckiego Instytutu Quelle. Nasze motto? Podsumował je jeden z internautów: „Lepiej jest się szybko wypalić, niż znikać powoli”.

 

Nowa filozofia

Downspeeding to odrzucenie życia w formie instant

Zdaniem specjalistów, jeśli nie potrafimy w życiu delektować się jego smakiem czy zapachem, umykają nam najważniejsze momenty. „Musimy narzucić sobie limit tempa i trzymać się go pazurami. Wszędzie, nawet w pracy. Jeśli szef mówi: za dwie godziny chcę mieć ten raport na stole, spokojnie tłumaczymy, że potrzebujemy więcej czasu” – wyjaśnia Franz Schweifer.

Żyć wolniej nie oznacza gorzej. Praca jest koniecznością, ale nie powinna dławić osobowości. Warto się czasem zdystansować do życia na zwiększonych obrotach i złapać oddech.

Downspeeding czy też downshifting (zwolnienie, przesunięcie w dół) to coraz bardziej popularny na Zachodzie trend polegający na wycofywaniu się z nadaktywności. Jest on spowodowany potrzebą koncentracji na tym, co dla nas najważniejsze. Na tym, czego nie dadzą nam ani pieniądze, ani najbardziej prestiżowa praca. Pragnienie odrzucenia konsumpcjonizmu i materializmu dotyka coraz większe grono osób. Stawiają one raczej na satysfakcjonujące wewnętrznie życie niż na pogoń za polepszaniem warunków bytowych. W anonimowych ankietach jednej z niemieckich firm PR pracodawca przeczytał: „doświadczam nieustającego konfliktu między własnymi wartościami a tym, czego wymaga ode mnie pracodawca. Chcę spędzać weekendy z rodziną i być odcięta od komórkowej pępowiny. On myśli, że soboty i niedziele to zbędna przerwa w pracy”.

Downspeeding to odrzucenie życia w formie instant – skondensowanych informacji, które maksymalnie skracają czas potrzebny do wykonania danej czynności. To protest przeciwko doświadczaniu wszystkiego w jak najkrótszym czasie. Bunt przeciw powierzchowności.