Testy osobowości cieszą się dużą popularnością, ale jeśli zapytać o nie praktykujących psychologów z pewnością powiedzą, że to, czego możemy się z nich dowiedzieć jest niewiele bliższe prawdzie niż horoskopy albo wróżenie z fusów. Naukowcy z Northwestern University przekonują, że ich najnowsze narzędzie to nie tylko psychozabawa, ale rzetelna naukowa metoda opracowana na podstawie wiarygodnych danych.

Swoje badania przeprowadzili na grupie 1,5 mln osób z USA i Wielkiej Brytanii, a zgromadzone przez nich dane potwierdzają, że wśród współczesnych można wyodrębnić cztery typy osobowości. W raporcie opublikowanym w czasopiśmie Nature Human Behavior czytamy, że są to:

  • typ 1: zdystansowany (reserved),
  • typ 2: uznawany za wzór ( role model),
  • typ 3: niewyróżniający się (average),
  • typ 4: egocentryczny (self-centered).

Co to właściwie oznacza?

 

Poza szufladkami

Dotychczas najpopularniejszym i stosowanym na szeroką skalę testem osobowości był test Myers-Briggs (MBTI), który jest rozszerzoną koncepcją Carla Gustava Junga. Psycholog zauważył, że ludzie mają pewne tendencje dotyczące kierowania energii (ekstrawersja/introwersja), sposobu zbierania informacji (poznanie/intuicja), podejmowania decyzji (myślenie/odczuwanie) i radzenia sobie z otaczającym światem (osądzanie/obserwacja). Typ osobowości określany jest na podstawie preferencji w każdym z tych czterech wymiarów.

Test MBTI jest powszechnie znany, ale wśród psychologów budzi kontrowersje. Nie brakuje przeciwników, którzy zarzucają mu brak wiarygodności. Ich zdaniem pytania są źle sformułowane, opisy typów niespójne, a na podstawie uzyskanych wyników nie można przewidzieć np. sukcesu zawodowego. Największa wadą testu, jak zauważają badacze z Northwestern University w Illinois, jest podział oparty na obserwacji jednego psychologa, niepoparty badaniami na reprezentatywnej grupie.

Tu pojawia się problem, z którym od lat mierzą się twórcy tego typu testów. Czy wkładanie do szufladek, przypinanie etykiet i dzielenie na kategorie ma jakikolwiek sens?Wielu psychologów kwestionuje istnienie typów osobowości. Ich zdaniem to zbyt złożony układ, który nie daje się włożyć w ramy i uporządkować. Pewne powtarzające się cechy to owszem inna sprawa. Mogą być mierzone, ponieważ są uniwersalne tj. niezależne od rasy, płci czy kultury i biologicznie uwarunkowane (mogą być dziedziczone).

 

Big Data i Wielka Piątka

Zdaniem współczesnych psychologów, pewniejszym narzędziem niż zmysł obserwacyjny badacza jest analiza zbiorów danych. Luís A. Nunes Amaral wraz z zespołem spróbowali zderzyć dotychczasową wiedzę psychologiczną ze światem Big Data. Wybrali stosunkowo nowe podejście - odeszli od teorii Junga i  przeanalizowali ogromne zbiory danych pod kątem powtarzających się prawidłowości. Jedyną siatką pojęć, jaką wykorzystali do analizy danych, była tzw. Wielka Piątka. To model obejmujący pięć czynników osobowości takich jak: neurotyczność, ekstrawersję, otwartość na doświadczenie, ugodowość i sumienność. Wymiary te traktowane są jako regulatory operacyjne określające bazowy typ osobowości.

Naukowcy przygotowali ankiety, obejmujące ok. 100 pytań. Udzielane przez ankietowanych odpowiedzi („Jak bardzo zgadzasz się z stwierdzeniem: xxx”) wskazywały, czy mieli niski/wysoki wynik w obrębie każdej z cech.

Wadą modelu Wielkiej Piątki jest to, że ankietowani samodzielnie udzielają odpowiedzi na swój temat. Tu pojawia się pytanie: czy naprawdę wiemy jacy jesteśmy?  Czy potrafimy uczciwie odpowiedzieć? To jednak najlepsza z dostępnych metod, a przeprowadzone badania potwierdzają, że samoocena w testach jest często spójna z oceną rówieśników.

 

Najpierw zbiory, potem kategorie

Do analizy danych naukowcy zastosowali zaawansowany algorytm, który miał zidentyfikować wartości cech związane z każdym z 5 wymiarów osobowości. Amaral i jego współpracownicy nazwali klastry (skupiska cech) dopiero po ich zlokalizowaniu.

- Wyjątkowość tych badań polega na tym, że wybór Wielkiej Piątki jest tylko punktem wyjścia, a nie hipotetyczną typologią, która powstała w wyobraźni teoretyka - mówi  John A. Johnson, psycholog z Pennsylvania State University.