Pustynia, która zaczęła oddychać. Chiński projekt “Wielkiego Zielonego Muru” zmienia zasady

W obliczu narastającego kryzysu klimatycznego oczy całego świata zwrócone są zazwyczaj w stronę gęstych lasów tropikalnych Amazonii czy dorzecza Konga. Jednak najnowsze badania opublikowane w prestiżowym czasopiśmie naukowym PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) rzucają zupełnie nowe światło na regiony, które dotychczas uznawano za “biologiczną próżnię”. Okazuje się, że jeden z najbardziej jałowych i nieprzyjaznych obszarów na Ziemi – pustynia Taklamakan w północno-zachodnich Chinach – dzięki trwającej blisko pół wieku ingerencji człowieka, staje się aktywnym pochłaniaczem dwutlenku węgla. To odkrycie stanowi dowód na to, że przy odpowiednim finansowaniu i wieloletniej stabilności politycznej, projekty zalesiania terenów suchych mogą przynieść wymierne korzyści w skali globalnej.
Pustynia, która zaczęła oddychać. Chiński projekt “Wielkiego Zielonego Muru” zmienia zasady

Pustynia Taklamakan, zajmująca obszar około 337 tysięcy kilometrów kwadratowych (co stanowi niemal trzykrotność powierzchni stanu Kalifornia), od dekad stanowiła wyzwanie dla chińskich inżynierów i ekologów. Środowisko to określane jest przez naukowców jako hiperarydowe – skrajnie suche i niemal pozbawione życia. Jednak od blisko 50 lat na obrzeżach tego piaszczystego giganta realizowany jest ambitny program zalesiania, będący częścią szerszej inicjatywy znanej jako Three-North Shelterbelt Program. Celem tego długofalowego projektu, który ma potrwać do 2050 roku, jest zwiększenie lesistości w 13 prowincjach północnych Chin z początkowych 5 proc. do blisko 15 proc.

Zespół badawczy złożony z naukowców ze Stanów Zjednoczonych i Chin postanowił zweryfikować realne skutki tych działań. Wykorzystując zaawansowane modelowanie danych z czujników satelitarnych, eksperci przeanalizowali zmiany w poziomie CO2, gęstość szaty roślinnej oraz wzorce pogodowe na przestrzeni ostatnich lat. Wyniki są jednoznaczne: pasy drzew i krzewów sadzone na obrzeżach pustyni absorbują obecnie więcej gazów cieplarnianych, niż ich emitują. Co istotne, proces ten jest najbardziej intensywny w trakcie sezonu deszczowego (od lipca do września), kiedy roślinność gwałtownie reaguje na dostępność wilgoci.

Nauka za sukcesem: Jak pustynia może chłonąć węgiel?

Choć Taklamakan kojarzy się głównie z ruchomymi wydmami, marginesy tej pustyni stały się laboratoriami sekwestracji węgla. Jak wyjaśnia King-Fai Li, fizyk atmosfery z University of California w Riverside, nie mamy tu do czynienia z lasem deszczowym o ogromnej biomasie. Wiele zalesionych regionów to w rzeczywistości formacje krzewiaste. Kluczowy jest jednak fakt, że roślinność ta konsekwentnie wyciąga dwutlenek węgla z atmosfery, co można dziś precyzyjnie zmierzyć i zweryfikować z orbity okołoziemskiej.

Czytaj także: Chińczycy zapanowali nad potężnym żywiołem. Wykorzystali do tego celu 600 tysięcy ludzi

Sukces w Taklamakan nie byłby jednak możliwy bez specyficznych uwarunkowań geograficznych. Naukowcy podkreślają, że granice tej pustyni są zasilane przez spływy powierzchniowe z okolicznych pasm górskich. Topniejący śnieg i lodowce dostarczają niezbędnej wody, która pozwala młodym nasadzeniom przetrwać w tym ekstremalnym klimacie. Jest to istotna uwaga dla planistów podobnych projektów w innych częściach świata – dostęp do stabilnych źródeł wody, nawet w formie okresowych spływów, jest warunkiem koniecznym powodzenia transformacji ekosystemu pustynnego.

Wielopoziomowe korzyści ekologiczne

Pochłanianie dwutlenku węgla to tylko jeden z sukcesów programu. Badania wykazały, że pasy roślinności działają jak gigantyczna tarcza, skutecznie hamując erozję wietrzną. Dzięki temu udało się znacząco ograniczyć częstotliwość oraz intensywność niszczycielskich burz piaskowych, które przez lata nękały lokalne społeczności i niszczyły uprawy. Tworzenie zielonych barier ochronnych pozwoliło na rekultywację przyległych gruntów rolnych, co ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo żywnościowe regionu.

Warto zaznaczyć, że w dobie postępujących zmian klimatycznych, tradycyjne “magazyny węgla”, takie jak stare lasy, stają się coraz bardziej niestabilne. Susze, pożary i plagi szkodników sprawiają, że niektóre lasy zaczynają emitować więcej węgla, niż są w stanie zmagazynować. W tym kontekście tworzenie nowych, odpornych na trudne warunki ekosystemów na terenach dotychczas nieużytkowanych, staje się kluczowym elementem globalnej strategii przeciwdziałania ociepleniu.

Realizm zamiast utopii: Jedna z wielu części układanki

Mimo entuzjazmu naukowcy studzą nastroje tych, którzy w zalesianiu pustyń widzą jedyne rozwiązanie problemu klimatycznego. Skala wyzwania jest ogromna. Szacuje się, że nawet gdyby udało się całkowicie zazielenić pustynię Taklamakan, zrównoważyłoby to emisję około 60 milionów ton dwutlenku węgla rocznie. W zestawieniu z globalną emisją, która oscyluje wokół 40 miliardów ton rocznie, wydaje się to kroplą w morzu potrzeb.

Czytaj także: Pustynia skrywa dziurę głęboką na 10 kilometrów. Chińscy naukowcy dotarli do ery dinozaurów

“Nie rozwiążemy kryzysu klimatycznego samym sadzeniem drzew na pustyniach” – ostrzega profesor King-Fai Li. Jednak dodaje on, że zrozumienie mechanizmów, dzięki którym możemy odzyskiwać jałowe ziemie, jest niezbędne. Każdy nowo powstały pochłaniacz węgla zwiększa nasze szanse na ustabilizowanie składu atmosfery. Projekt chiński udowadnia, że przy odpowiednim planowaniu i cierpliwości, możliwe jest przywrócenie życia tam, gdzie przez tysiąclecia panowała pustka, a co za tym idzie – ułatwienie planecie “oddychania”. To lekcja optymizmu, która pokazuje, że nawet najbardziej beznadziejne krajobrazy mogą stać się częścią globalnego rozwiązania.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.