Sama też nie chciałabym wracać na co dzień do przewijania kasety ołówkiem. Ale możliwość korzystania ze współczesnych funkcji nie powinna oznaczać konieczności zmiany charakteru całej deski rozdzielczej. Pioneer przygotował rozwiązanie dla osób myślących podobnie. Jego nowa Heritage Collection obejmuje radioodtwarzacz SXT-C10PS i zestaw głośników TS-X40SXT. Oba produkty zostały wystylizowane na wyposażenie popularne w japońskich i europejskich samochodach lat 80. oraz 90.
Nowe radio przypomina magnetofon, którego wcale nie trzeba naprawiać
SXT-C10PS ma format pojedynczego DIN, czyli tradycyjnego prostokątnego miejsca na radio spotykanego w wielu starszych samochodach. Jego panel nawiązuje do kasetowych jednostek Pioneera z rodziny KEH. Znajdziemy tutaj klasyczne pokrętło głośności, wyraźne przyciski stacji radiowych i segmentowy wyświetlacz w bursztynowym kolorze. Wszystko wygląda tak, jakby mogło znaleźć się na pokładzie zadbanego coupé z połowy lat 80.

Na szczęście za stylistyką idą nowe funkcje. Radio obsługuje łączność Bluetooth, wejście USB i AUX, współpracuje też z usługą SiriusXM na rynkach, gdzie jest dostępna. Przewidziano sterowanie głosowe oraz wbudowany mikrofon ułatwiający prowadzenie rozmów. Właściciel może więc korzystać ze współczesnych źródeł muzyki.
Podoba mi się zwłaszcza decyzja o pozostawieniu fizycznych elementów sterowania. W samochodzie, w którym nie ma rozbudowanych asystentów ani cyfrowego kokpitu, wygodne pokrętło i przyciski wydają się bardziej naturalne. Taki projekt pokazuje, że postęp w elektronice nie zawsze musi pociągać za sobą rewolucję w sposobie obsługi.
Głośniki na tylną półkę wracają w wielkim stylu
Drugim elementem Heritage Collection są TS-X40SXT, czyli trójdrożne głośniki obudowane w oddzielnych skrzynkach. Ich sylwetka nawiązuje do słynnych zestawów montowanych na tylnej półce samochodu. Inspiracją był między innymi Pioneer TS-X60 z 1984 roku, dziś kojarzony z wyposażeniem japońskich klasyków i modą na efektowne nagłośnienie kabiny.

Obudowy otrzymały ciemnosrebrne wykończenie, metalicznie wyglądające maskownice i charakterystyczne proporcje. Co ważne, wykonano je z lekkiego tworzywa, dzięki czemu nie powinny nadmiernie obciążać miejsca montażu. Zastosowano komory typu bass reflex oraz membrany z włókien celulozowych. Producent zapowiada mocniejszą odpowiedź niskich tonów i klarowny dźwięk, choć ostateczne wrażenia będą zależały od instalacji oraz akustyki konkretnego samochodu.
Dużą zaletą jest sposób montażu. Głośniki można umieścić na powierzchni tylnej półki lub w przestrzeni bagażowej, korzystając z dołączonych elementów mocujących. Według Pioneera nie wymagają wycinania dużych otworów ani skomplikowanej przebudowy wnętrza. Nie oznacza to oczywiście, że pasują do każdego modelu auta. Przed instalacją trzeba sprawdzić wymiary, dostępne miejsce i sposób bezpiecznego zamocowania sprzętu.
Dlaczego retro audio ma dzisiaj sens?
Kultura związana z samochodami z przełomu lat 80. i 90. przeżywa od kilku lat wyraźne ożywienie. Wystarczy spojrzeć na rosnącą popularność klasycznych japońskich coupé, hot hatchy czy niemieckich sedanów z analogowymi deskami rozdzielczymi. Właściciele często próbują zachować oryginalny klimat wnętrza.

Tutaj pojawia się ważna różnica między renowacją a modyfikacją. Część kolekcjonerów dąży do absolutnej zgodności z fabrycznym wyposażeniem, inni wolą subtelne ulepszenia, które nie rzucają się w oczy. Pioneer kieruje swoje nowości przede wszystkim do tej drugiej grupy. Można otrzymać wygodne połączenie z telefonem i świeższe nagłośnienie, zachowując wizualny język epoki.
Sama jestem zwolenniczką takich modernizacji, o ile nie wymagają niszczenia oryginalnych elementów samochodu. W dobrze zachowanym klasyku możliwość odwrócenia modyfikacji jest ogromną zaletą. Warto więc sprawdzić, czy radio wykorzystuje kompatybilne złącza i czy montaż nie wymaga przerabiania historycznej instalacji elektrycznej.
Cena może być trudniejsza do zaakceptowania niż wygląd
Radioodtwarzacz Pioneer SXT-C10PS wyceniono w Stanach Zjednoczonych na 499,99 dolara, czyli około 1 950 zł. Zestaw głośników TS-X40SXT kosztuje 299,99 dolara, czyli około 1 170 zł. Za oba elementy razem trzeba więc zapłacić w amerykańskich cenach około 3 120 zł, bez uwzględniania ewentualnych kosztów importu i instalacji. Przedsprzedaż już się rozpoczęła, a wysyłkę pierwszych zamówień zaplanowano na 2 listopada 2026 roku.

Z perspektywy osoby, która po prostu chce słuchać muzyki podczas dojazdów, to niemałe pieniądze. Na rynku znajdziemy znacznie tańsze radia z Bluetooth i głośniki o dobrych parametrach. Pioneer sprzedaje jednak także wygląd zaprojektowany dla konkretnego odbiorcy. Jeśli ktoś przez miesiące szukał wyposażenia pasującego do wnętrza swojego klasyka, taka spójność stylistyczna może okazać się fajna.
Pamiętajmy przy tym, że nawet najlepiej wyglądające radio nie gwarantuje udanego systemu audio. Znaczenie mają stan instalacji, położenie głośników, tłumienie drgań elementów kabiny i właściwy dobór pozostałych komponentów. W starym samochodzie czasami wystarczy naprawić trzeszczący panel lub zużyte mocowanie, żeby muzyka zabrzmiała przyjemniej.
Czasami najlepszą modernizacją jest szacunek do oryginału
Heritage Collection podoba mi się przede wszystkim dlatego, że Pioneer potraktował estetykę starszych aut poważnie. Zamiast narzucać im wzornictwo współczesnych tabletów, przypomniał własne magnetofony i charakterystyczne głośniki sprzed czterdziestu lat. Przy tym zadbał o funkcje, które naprawdę mogą poprawić codzienne korzystanie z samochodu.

Nie uważam, że każdy klasyk powinien natychmiast otrzymać taki zestaw. W pełni oryginalnym egzemplarzu z rzadkim fabrycznym radiem sama wolałabym zachować historyczne wyposażenie. Ale w samochodzie, który i tak wymaga odświeżenia nagłośnienia, takie rozwiązanie ma sporo sensu. Zwłaszcza że pozwala zbliżyć się do kompromisu: poczuć atmosferę dawnych lat i wygodnie odtworzyć własną playlistę.
