Mam wrażenie, że część klientów zdążyła się już tym cyfrowym przepychem zmęczyć. Duża liczba wyświetlaczy nie zawsze ułatwia jazdę, za to skutecznie przypomina, jak szybko starzeje się elektronika. Range Rover GT powstaje właśnie w momencie, gdy luksusowe marki próbują znaleźć bardziej dyskretną formę nowoczesności. Pierwsze zdjęcia wnętrza sugerują, że Brytyjczycy postawili na technologię schowaną w architekturze kabiny, spokojne powierzchnie i materiały, których chce się dotknąć.
Jeden ekran powinien wystarczyć
Na środku kokpitu znalazł się pojedynczy, szeroki ekran systemu multimedialnego, uzupełniony osobnym wyświetlaczem kierowcy. Nie przewidziano kolejnego panelu przed pasażerem, choć właśnie taki układ coraz częściej pojawia się w luksusowych modelach konkurencji. Fizycznych przycisków także pozostało niewiele, więc ostateczna ocena ergonomii będzie musiała poczekać do pierwszych jazd. Sam pomysł ograniczenia cyfrowych dekoracji uważam jednak za rozsądny.
Otwory nawiewu ukryto w poziomej szczelinie biegnącej przez deskę rozdzielczą. Głośniki zniknęły pod tkaną powierzchnią, która otula kokpit jednym szerokim pasem. Zamiast kolekcji kratek, maskownic i błyszczących ramek otrzymujemy wnętrze przypominające nowoczesny apartament. Materiały z odzysku oraz tekstylia mają przejąć część zadań tradycyjnie powierzanych skórze.

Luksus coraz częściej polega na ukrywaniu
Technologia w drogim samochodzie powinna być dostępna natychmiast, lecz nie musi bez przerwy domagać się uwagi. Range Rover chce, aby częścią wyposażenia sterowało się głosem, dzięki czemu menu może zejść na dalszy plan. Brzmi rozsądnie, o ile system rzeczywiście poradzi sobie z naturalnymi poleceniami, różnymi akcentami i codziennym chaosem. Kierowcy doskonale wiedzą, jak szybko rozmowa z samochodem potrafi zamienić się w serię coraz bardziej zirytowanych powtórzeń.
W projekcie GT widać jednak szerszą zmianę. Przez lata luksus demonstrowano, dodając kolejne elementy. Teraz rośnie wartość spokoju, ciszy oraz przestrzeni wolnej od wizualnych komunikatów. Nawet zastosowane tkaniny pełnią kilka funkcji jednocześnie – wykańczają kabinę, poprawiają jej akustykę i zasłaniają sprzęt audio. Całość ma ograniczać zarówno hałas dobiegający do uszu, jak i ten odczuwany przez oczy.

Range Rover zszedł niżej
Zmiana nie kończy się na kokpicie. GT ma być najbardziej samochodowym Range Roverem w historii marki. Nadwozie jest wyraźnie niższe, dach mocniej opada ku tyłowi, a prześwit zmniejszono z myślą o jeździe po asfalcie. Samochód zachowa cztery boczne drzwi i rozmiar zbliżony do Range Rovera Sport, lecz proporcjami zbliży się do dużego fastbacka lub podwyższonego kombi.
To odważny ruch dla firmy, która przez dziesięciolecia budowała prestiż na umiejętności pokonywania błota w niemal pałacowych warunkach. GT nadal ma radzić sobie poza równym asfaltem, chociaż trudno oczekiwać, aby zastąpił klasycznego Range Rovera podczas przepraw przez głębokie koleiny. Jego żywiołem będą raczej długie autostradowe podróże, górskie drogi i szybkie przejazdy między europejskimi miastami.

Z tyłu producent zapowiada przestrzeń na nogi dorównującą dużemu Range Roverowi. Podstawowa konfiguracja może obejmować dwa oddzielne fotele przedzielone stałą konsolą, choć rozważana jest również tradycyjna kanapa. Przeszklony dach ma rozjaśnić wnętrze, a opadająca linia nadwozia podobno nie odbierze pasażerom wygody podczas wsiadania ani miejsca nad głową.
Elektryczny napęd pasuje tu bardziej, niż mogłoby się wydawać
Range Rover GT powstaje na nowej platformie EMA i początkowo będzie oferowany wyłącznie jako samochód elektryczny. W późniejszym okresie producent planuje wprowadzenie pełnej hybrydy. Prototypy przechodzą obecnie ostatnią fazę testów drogowych, a kolejne informacje techniczne mają zostać ujawnione jeszcze w 2026 roku. Produkcyjny model jest spodziewany w 2027 roku.

Szczegółów dotyczących mocy, pojemności akumulatora, zasięgu oraz szybkości ładowania jeszcze nie podano. Elektryczny napęd ma jednak sporo sensu w aucie projektowanym wokół ciszy i płynności. Natychmiastowa reakcja na gaz, brak zmian biegów oraz łatwiejsze odizolowanie kabiny od drgań dobrze pasują do koncepcji gran turismo. Pozostaje kwestia zasięgu, bo trudno mówić o swobodnym pokonywaniu kontynentów, gdy kierowca częściej obserwuje ładowarki niż krajobraz.
Range Rover GT zapowiada samochód dla ludzi, którzy nadal chcą dużego, bardzo wygodnego auta, ale mają już dość siedzenia wysoko ponad wszystkimi. Wnętrze pokazuje również, że producenci zaczynają dostrzegać zmęczenie cyfrowym nadmiarem. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma. W luksusowym samochodzie spokój może być dziś bardziej pożądanym wyposażeniem niż jeszcze jeden ekran z animowaną tapetą.
