Żarty na bok, bo tekst naukowców z Melbourne jest całkowicie poważny. Centrum jest niezależną grupą ekspertów zajmujących się polityką klimatyczną. Pod ich raportem podpisują się między innymi badacze wpływu wykorzystywania paliw kopalnych na zmiany w przyrodzie.

Ogólne modele klimatyczne, które prezentowano na szczycie klimatycznym ONZ w Polsce w 2018 roku przewidują, że wzrost globalnej temperatury o dwa stopnie Celsjusza zagrozi życiu setek milionów ludzi. Jednak według nowego raportu te informacje są niedoszacowane, nie biorą pod uwagę zmian geologicznych oraz innych, które są z nimi powiązane jak kostki domina.

Prawda jest taka, że mamy znacznie mniej czasu niż powszechnie się uważa.

Jaki będzie koniec świata?

Spróbujmy to wyłuskać z raportu. Naukowcy zakładają, że jeśli rządy na całym świecie będą „grzecznie ignorować” sugestie, rady i ostrzeżenia ze strony naukowców temperatura podniesie się nie o 2, a o 3 stopnie Celsjusza do 2050 roku. Oznaczać to będzie stopienie się pokryw lodowych, falę potężnych susz, które zniszczą lasy Amazonii. Kolejnym krokiem, jak przepalą się nasze zielone płuca, będzie wejście klimatu na drogą samonapędzającej się katastrofy.

- Trzydzieści pięć procent globalnej powierzchni lądu oraz około 55% światowej populacji będzie przez 20 dni w roku narażone na śmiercionośne warunki, poza progiem ludzkiej przeżywalności – piszą autorzy tekstu z Melbourne.

To nie koniec atrakcji: susze, powodzie i pożary traw, buszu i lasów wymkną się spod kontroli. Około jedna trzecia lądu na świecie stanie się pustynią. Ekosystemy będą po kolei zanikać: rafy koralowe, dżungle, puszcze, arktyczne pokrywy lodowe. W ślad z nimi pójdzie oczywiście rolnictwo. Zniszczenie upraw, farm oraz pastwisk wygoni z domów miliard ludzi, którzy w poszukiwaniu zdatnych do życia warunków zaleją inne regiony. Rosnące dysproporcje społeczne oraz próby forsowania granic w poszukiwaniu szansy na ratunek doprowadzą do konfliktów zbrojnych. Twórcy raportu nie wykluczają nawet wojny atomowej.

Sformułowania, które pojawiają się w raporcie po stronie wyników tej sytuacji to „wprost chaos” oraz „koniec ludzkiej cywilizacji jaką znamy”.

Jedynym sposobem na uniknięcie ziszczenia się takiej wizji jest wspólne wzięcie się na poważnie do roboty przez rządy i wprowadzenie radykalnych zmian – w tym przestawienie gospodarki świata na zerową emisyjność węglowych zanieczyszczeń. Można to osiągnąć zupełnie rezygnując z węgla lub równoważąc jego emisje za pomocą technologii oczyszczających.

- Ludzkość może być na drodze do zagłady – mówi autor wstępu do badań, emerytowany admirał Chris Barrie – i to w najokropniejszy sposób.