"Żywe rzeźby" w kształcie serca z napisem "Kocham Arktykę" powstały w ponad 280 miastach w 38 krajach, od Chile do Nowej Zelandii i od Norwegii po RPA. Była to największa do tej pory akcja społeczna w obronie tego regionu świata. 

Organizatorzy akcji chcieli w ten sposób zwrócić się do przywódców politycznych, a zwłaszcza do Rady Arktycznej, z apelem o wydanie zakazu wydobycia ropy naftowej i prowadzenia destrukcyjnych połowów na skalę przemysłową.

Do akcji włączyli się także członkowie Greenpeace, którzy te postulaty i zdjęcia poparcia dla całej akcji przedstawią politykom podczas szczytu 15 maja w Kirunie, na północy Szwecji. Ministrowie spraw zagranicznych i członkowie Rady Rdzennej Ludności Arktyki otrzymają księgę zdjęć, która ma pokazać zapotrzebowanie i ogólnoświatową nadzieję na ochronę Arktyki.

Co grozi Arktyce

Zmiany klimatu, koncerny naftowe, które chcą prowadzić odwierty, przemysłowe rybołówstwo, żegluga morska – wszystko to zagraża Arktyce, a stało się możliwe na skutek ustępowania lodu morskiego.

Przez ostatnie 30 lat stopniało aż 75% arktycznego lodu morskiego. Ponieważ lód topnieje, duże koncerny wkraczają na ten obszar, aby zdobywać zasoby takie jak ropa naftowa, metale szlachetne, ryby. Chcą również wykorzystywać północne szlaki żeglugowe by skrócić czas podróży drogą morską. To prowadzi do zagrożeń związanych z wyciekami ropy oraz innych zanieczyszczeń, hałasem podwodnym, nadmierną eksploatacją, przełowieniem, rozwojem gatunków inwazyjnych.

Greenpeace dąży utworzenia Arktycznego Sanktuarium Przyrody na terenie tzw. Wysokiej Arktyki, wokół Bieguna Północnego.

W latach 60-tych XX w. takie sanktuarium zostało utworzone w Antarktyce, gdzie wprowadzono zakaz działań przemysłu górniczego. Skutecznie powstrzymało to dewastację ekologiczną tego regionu.

(Źródło: Greenpeace)