powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Rekord Guinnessa, silnik V10 i legalna jazda po drogach. Motocykl trafi na aukcje

Zanim powstał, trzeba było podjąć decyzję, której żadna fabryka raczej nie zaakceptowałaby po pierwszej prezentacji: silnik V10 z Dodge’a Vipera miał trafić do motocykla. Nie do samochodu wyścigowego, nie do łodzi, nie do projektu stworzonego wyłącznie na pokaz. Do motocykla, którym można legalnie wyjechać na drogę.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·4 minuty·
Rekord Guinnessa, silnik V10 i legalna jazda po drogach. Motocykl trafi na aukcje

fot. H&H

Chcesz czytać więcej treści jak „Rekord Guinnessa, silnik V10 i legalna jazda po drogach. Motocykl trafi na aukcje"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Allen Millyard potrzebował pięciu lat, by doprowadzić ten pomysł do końca. Efektem jest Viper V10 – maszyna napędzana ośmiolitrowym silnikiem znanym z amerykańskiego auta, rozwijająca około 500 KM i rozpędzona w testach do ponad 330 km/h. Teraz konstruktor wystawia ją na sprzedaż. Aukcja odbędzie się 22 lipca, a przewidywana cena wynosi od 100 do 150 tysięcy funtów, czyli około 500-750 tysięcy zł.

Brzmi jak mechaniczna fanaberia dla kogoś, kto dawno przestał przejmować się skalą projektu. A jednak im dłużej patrzy się na Viper V10, tym trudniej sprowadzić go do roli ekscentrycznej ciekawostki. To jeden z tych motocykli, za którymi stoi nie tylko wielki silnik, lecz przede wszystkim upór człowieka przekonanego, że granica rozsądku często bywa po prostu źle ustawiona.

Silnik z Vipera miał dostać dwa koła

W 2004 roku Allen Millyard kupił dziesięcioletni silnik pochodzący z Dodge’a Vipera GTS. Jednostka V10 o pojemności 8 litrów w samochodzie uchodziła za symbol amerykańskiej przesady w najlepszym tego słowa znaczeniu. W motocyklu stała się wyzwaniem, które należało rozwiązać od podstaw.

Sam silnik był zbyt duży, zbyt ciężki i zbyt mocny, by dało się go po prostu otoczyć elementami z gotowego motocykla. Millyard zaprojektował więc konstrukcję wokół niego. Powstały stalowo-aluminiowe subramy, jednostronny wahacz mocowany do skrzyni biegów i własne zawieszenie przednie oparte na 75-milimetrowych elementach hydraulicznych. Z tyłu zastosowano dwa zmodyfikowane amortyzatory z Yamahy YZF-R1.

W takich projektach łatwo popaść w chaos. Im więcej nietypowych części, tym większa szansa, że całość zacznie przypominać zbiór warsztatowych kompromisów. Viper V10 ma jednak zaskakująco spójną sylwetkę. Ogromna jednostka napędowa dominuje nad wszystkim, ale reszta motocykla nie wygląda jak przypadkowy dodatek. Millyard od lat buduje swoje konstrukcje tak, by mimo nietypowych proporcji sprawiały wrażenie dopracowanych, a nie skleconych w pośpiechu między jednym a drugim wolnym weekendem.

Motocykl, którym naprawdę jeżdżono

Najłatwiej byłoby zamknąć ten model w garażu, przykryć pokrowcem i od czasu do czasu wyciągać dla znajomych. Millyard zrobił coś zupełnie odwrotnego. Viper V10 przeszedł wymagane testy homologacyjne i został dopuszczony do ruchu w 2009 roku. Od tamtej pory jego twórca przejechał nim ponad 9 tysięcy mil, czyli około 14,5 tysiąca km.

fot. H&H

To liczba, która zmienia odbiór całego projektu. Owszem, nadal mówimy o motocyklu ważącym niemal tyle, co mały samochód. Nadal trzeba pamiętać, że pod kierowcą pracuje jednostka o mocy zdolnej zawstydzić większość seryjnych sportowych aut. Mimo to Viper nie był tylko rekwizytem do zdjęć.

Millyard zabierał go między innymi na Guernsey, Wyspę Wight i Wyspę Man. Przejechał nim również słynną trasę Mountain Course, znaną z wyścigów Isle of Man TT. To akurat wiele mówi o samej konstrukcji. Motocykl może być ekstremalny, ale nie został potraktowany jak jednorazowy eksperyment, który ma dobrze wyglądać przez pierwsze pięć minut po uruchomieniu.

Mam wrażenie, że właśnie w tym tkwi cały urok projektów Millyarda. Nie buduje on wielkich maszyn po to, by potem opowiadać, dlaczego nikt nie powinien nimi jeździć. Najpierw stawia sobie absurdalnie ambitny cel, a potem sprawdza, czy da się z nim żyć poza warsztatem.

Ponad 330 km/h i rekord z pasażerem

Viper V10 nie ma za sobą spokojnego życia. Podczas testów na lotnisku Bruntingthorpe osiągnął 207,101 mph, czyli około 333 km/h. Co istotne, wynik padł bez pełnego otwarcia przepustnicy. Millyard pierwotnie liczył na przekroczenie 400 km/h, ale nawet nieosiągnięcie tej granicy trudno uznać za porażkę.

Przy prędkości przekraczającej 330 km/h zaskakuje już sama możliwość utrzymania motocykla w stabilnym torze jazdy. Tymczasem konstrukcja była na tyle przewidywalna, że jej twórca poszedł jeszcze dalej. W 2023 roku wraz z Henrym Cole’em ustanowił rekord Guinnessa dla najszybszego motocykla jadącego z pasażerem. Viper V10 osiągnął wtedy 183,5 mph, czyli około 295 km/h.

fot. H&H

W tym miejscu wiele osób pewnie zapyta, po co komu motocykl, którym można jechać z pasażerem niemal 300 km/h. Rozumiem to pytanie, ale odpowiedź jest mniej praktyczna, niż mogłoby się wydawać. Taka maszyna nie powstała po to, by odpowiadać na codzienne potrzeby. Jest dowodem, że inżynieria bywa również formą bardzo konkretnej pasji.

Cena za projekt, którego nie da się powtórzyć

H&H wyceniło Viper V10 na 100-150 tysięcy funtów, czyli około 500-750 tysięcy zł. Kwota jest wysoka, lecz trudno porównywać ten motocykl ze zwykłym customem albo limitowaną wersją seryjnej maszyny. Kupujący dostanie egzemplarz jedyny w swoim rodzaju, zbudowany przez jednego z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich konstruktorów niezależnych.

W komplecie znajdą się dokumenty, historia motocykla i dwa wymienne siedzenia – pojedyncze oraz dwuosobowe. Ta druga opcja brzmi jak propozycja skierowana do ludzi, którzy w relacjach cenią zaufanie w wyjątkowo dosłownym znaczeniu.

Nowy właściciel prawdopodobnie nie będzie wykorzystywał Vipera do szybkich dojazdów do pracy. Trudno wyobrazić sobie taki motocykl pod biurowcem, między skuterem dostawczym a elektrycznym SUV-em. Jego miejsce jest gdzieś pomiędzy prywatną kolekcją, wydarzeniem motoryzacyjnym i drogą, na której można jeszcze poczuć, że maszyna została zbudowana po to, by jej używać.

Allen Millyard sprzedaje jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych projektów, bo chce zrobić miejsce na kolejne konstrukcje. To dobra wiadomość. Viper V10 trafi w nowe ręce, ale człowiek, który uznał silnik z Dodge’a Vipera za rozsądny punkt wyjścia dla motocykla, najwyraźniej nadal ma jeszcze kilka pomysłów, których żadna fabryka nie wpisałaby do planu produkcyjnego.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Rekord Guinnessa, silnik V10 i legalna jazda po drogach. Motocykl trafi na aukcje"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX