Coraz głośniej się mówi o tym, że europejscy producenci przegrywają wyścig o klienta z producentami branży motoryzacyjnej z Chin. Musi w tym być coś prawdziwego, bowiem najwyraźniej Renault nawet nie zamierza podnosić rękawicy i po prostu zawija swoje manele w kosmos.
Premiera konceptu Renault E-Space brzmi co najmniej za wcześnie, ale czemu by nie? Wygląda intrygująco
Francuska marka, która w latach osiemdziesiątych stworzyła jeden z najbardziej rozpoznawalnych wzorców europejskiego samochodu rodzinnego, ponownie sięga do swoich korzeni, aby na nowo zdefiniować pojęcie pojemnego samochodu dla wielu pasażerów.

Nowy model Renault nie jest jednak zwykłym powrotem do retro stylistyki, lecz przemyślaną próbą połączenia charakterystycznej funkcjonalności z nowoczesnym napędem elektrycznym oraz futurystycznym podejściem do aranżacji kabiny. Cieszy także zabawa w nazwie i zamiana klasycznego Espace… W E-Space, małe, a ile radości.
Czytaj też: Od dramatycznych początków po supernowoczesność. Historia marki Renault
Patrząc na Renault E-Space, trudno nie zauważyć, że chociaż pojazd jest tworzony o innej planecie, to jego projekt jest bardzo przyziemny, lecz jednocześnie bardziej podobny do prostych, pękatych brył z początku lat 2000, niż dzisiejszych prób łączenia osobówki z SUVem. Projektanci zdecydowanie postawili na aerodynamikę, która w przypadku samochodów elektrycznych odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu odpowiedniego zasięgu (czy na Marsie też?).

Opływowe kształty, ukryte klamki oraz płynne przejścia między poszczególnymi elementami karoserii sprawiają, że pomimo sporych gabarytów pojazd sprawia wrażenie lekkiego i nowoczesnego. Przód zaś pokazuje ewolucję znanego z elektryka Reanult 4 oświetlenia, jasno wskazującego, że pod maską nie znajdziemy silnika spalinowego.
Niestety, trudno powiedzieć coś bardziej pozytywnego. Skoro już ma to być wizytówka z innej planety, to chciałby się żeby było odważniej niż “kolejny elektryk pokazujący, że trochę jest i nie jest Teslą”. Przynajmniej koła wyglądają żywcem z filmów SF.
Najciekawiej robi się we wnętrzu, które pokazuje, że Reanult naprawdę staje na wysokości zadania, kiedy ma dostarczyć przestrzeń wewnątrz samochodu (space to nie tylko kosmos, lecz i właśnie przestrzeń z języka angielskiego, więc mamy tutaj zabawę słowem w nazwie pojazdu).

Kabina jest inspirowana futurystyczną architekturą wnętrz oraz koncepcją mobilnego salonu. Brak tradycyjnego silnika spalinowego z przodu sprawia, że miejsca jest jeszcze więcej do dyspozycji fantazji projektantów. Podłoga w całym pojeździe jest idealnie płaska, co stwarza ogromne możliwości w zakresie konfiguracji i rekonfiguracji foteli. Miejsca dla pasażerów zostały zaprojektowane z myślą o zapewnieniu maksymalnego komfortu podczas długich podróży, a materiały użyte do wykończenia kabiny pochodzą w dużej mierze z recyklingu. Szkoda, skoro zaczynamy od zera, to przynajmniej na Marsie można by się było skupić na naturalnych, ekologicznych produktach.
Ogromną rolę w tworzeniu atmosfery na pokładzie odgrywa światło wpadające przez wielki, szklany dach. Wnętrze jest doskonale doświetlone, co optycznie jeszcze bardziej powiększa przestrzeń. System multimedialny został zintegrowany z cyfrowymi wyświetlaczami o wysokiej rozdzielczości, które ciągną się wzdłuż deski rozdzielczej, zapewniając łatwy dostęp zarówno do funkcji nawigacyjnych, jak i rozrywkowych. Twórcy konceptu pomyśleli również o interakcji pomiędzy pasażerami, oferując rozwiązania umożliwiające obracanie foteli czy tworzenie wspólnej przestrzeni do rozmowy lub pracy w trakcie postoju.

Od strony technologicznej Renault E-Space bazuje na najnowszych osiągnięciach marki w dziedzinie elektromobilności. Zastosowany układ napędowy oraz baterie pozbawione kobaltu (tańsze i bezpieczniejsze) mają zapewniać zasięg pozwalający na swobodne planowanie długich wyjazdów, którym nie powinna przeszkodzić większa masa akumulatorów.
Firma jednak bardzo szczędzi szczegółów i można się jedynie domyślać, jaki jest faktyczny zasięg i prędkość ładowania. Szacuje się, że skoro zaprezentowane razem z E-Space, Renault Megane E-Tech ładuje z 15% do 80% w 24 minuty oraz ma zasięg z bateriami 67-kWh LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe) około 500 kilometrów.
Źródło: newatlas
