Było wczesne popołudnie. Zeszliśmy około 9-metrowym korytarzem w dół, aż trafiliśmy na drugie zamknięte drzwi. W ich lewym górnym rogu zrobiliśmy małą szparę, żeby zobaczyć, co za nimi jest. Zapaliłem świeczkę i zajrzałem do wnętrza, podczas gdy lord C., lady E. [Evelyn, córka Carnarvona] i Callender stali w niespokojnym oczekiwaniu. Jak tylko przyzwyczaiłem się do migoczącego światła, to wnętrze komory i te wszystkie niezwykłe i przepiękne przedmioty stopniowo ukazywały się moim oczom. Lord Carnarvon spytał mnie: »Widzisz coś?«. Odpowiedziałem: »Tak. To jest nadzwyczajne«. Wtedy ostrożnie powiększyłem szparę, żebyśmy razem mogli przez nią zajrzeć. Świecąc sobie latarką i drugą świeczką, zajrzeliśmy do środka. Nasze przeżycia i zdumienie są trudne do opisania...” – zanotował w dzienniku pod datą 26 listopada 1922 r. Howard Carter. Archeolog w wieku 48 lat w Dolinie Królów odkrył grobowiec, który na zawsze okrył sławą jego i Tutanchamona. Sensacyjna wiadomość obiegła cały świat, a katalogowanie 3,5 tys. przedmiotów znalezionych pod ziemią zajęło Carterowi 10 lat. Wkrótce po odkryciu zmarł finansujący badania Cartera lord Carnarvon, co spowodowało powstanie legendy o „klątwie faraona” (która funkcjonuje do dziś, choć teraz oznacza – banalne w porównaniu z klątwą – zatrucie pokarmowe). 3,3 tys. lat po swojej śmierci Tutanchamon stał się ikoną popkultury i jest tak rozpoznawalny jak gwiazda filmowa (wystawę replik przedmiotów z jego grobu w Zurychu odwiedziło w ciągu 4 miesięcy ćwierć miliona osób). Nawet ujawnienie prawdy o grobowcu nie zaszkodziło tej sławie. W toku dalszych poszukiwań naukowcy przyznali bowiem, że grób faraona jest bardzo mały. Ma zaledwie cztery komory i korytarz, podczas gdy Horemheb (inny faraon XVIII dynastii, następca Tutanhamona i Ay) został pochowany w liczącym kilkanaście pomieszczeń grobowcu o długości ponad 100 m. Okazało się, że zmarły przedwcześnie Tutanchamon nie leży w grobie dla siebie przeznaczonym, bo takiego (ze względu na jego młody wiek) jeszcze nie zaczęto budować, tylko – prawdopodobnie – w grobowcu jego następcy Ay. Dodatkowo tylko jeden na pięć zgromadzonych w komorach przedmiotów należał do młodego faraona. Naukowcy przypuszczają, że jedna z urn kanopskich, a także zewnętrzna trumna należały do poprzednika młodego faraona – Echnatona. Te zagadki tylko utrudniły odkrycie prawdy o rządach Tutanchamona. Urodzony ok. 1342 r. p.n.e. został faraonem w wieku 8–9 lat i poślubił krewną: księżniczkę Anchesenpaaton. Faktyczne rządy w państwie sprawowali jednak urzędnicy, na czele z doradcą Ay, przyszłym faraonem. Wkrótce po osiągnięciu pełnoletności – Tutanchamon zmarł, co skłoniło niektórych naukowców (od Arthura Mace’a w 1923 r. począwszy) do podejrzeń, że młody władca został zamordowany. Nie ma jednak na to dowodów i przyczyna jego śmierci do dziś jest niewyjaśniona (ostatnio naukowcy spekulują, że faraon zmarł z powodu zakażenia, które rozwinęło się po złamaniu nogi).

Mieszkający od 20 lat w Kairze niemiecki projektant i dekorator Wulf Kohl, wypożyczając z muzeum lampy potrzebne mu do pracy, trafił do magazynu pełnego modeli antycznych przedmiotów. Wpadł wtedy na pomysł odtworzenia skarbów pochodzących z grobu Tutanchamona. Na własny koszt zamówił w najlepszych kairskich pracowniach kilka duplikatów, a następnie zainteresował nimi kolegę z Hamburga. I tak narodził się pomysł stworzenia wystawy, która składa się z 1000 replik przedmiotów z grobu Tutanchamona. Prace kairskich specjalistów nadzorowali naukowcy z Egiptu oraz z Niemiec. Czy duplikaty mogą zastąpić oryginały? „Tak, jeśli są odpowiednio dobrze wykonane. Taki kontakt jest lepszy niż żaden” – powiedziała „Focusowi Historia” dr Monika Dolińska z Muzeum Narodowego w Warszawie. Najcenniejsze, liczące kilka tysięcy lat przedmioty i tak nie wyjadą z Egiptu, a jeśli ktoś miałby taki pomysł, to koszt ich ubezpieczenia byłby horrendalnie wysoki. Szacuje się, że złota maska Tutanchamona jest warta 6 mld USD! Poza tym pomysł nie jest nowy. Po raz pierwszy replikę trumny Tutanchamona wykonano w 1924 r. na wystawę w Wembley. Plusem jest także i to, że przedmioty zgromadzone na ekspozycji nie znajdują się w gablotach, ale stoją bezpośrednio przed zwiedzającymi. Nadrzędnym celem twórców wystawy była zgodność z naukową wiedzą, ale także to, żeby widz przeżywał emocje podobne do tych, jakie towarzyszyły Carterowi podczas odkrycia. Czy im się to udało, przekonamy się w przyszłym roku.