Mam wrażenie, że właśnie takie pomysły najlepiej uzasadniają istnienie bardzo drogich zegarków mechanicznych w czasach, gdy dokładniejszą godzinę sprawdzimy na ekranie telefonu.
Jules Wittock zamknął swoją sztukę w 39 mm
Za projektem stoi Jules Wittock, belgijski artysta mieszkający w Brukseli, którego znakiem rozpoznawczym są ręcznie rysowane labirynty. Tworzy je od dzieciństwa, a zasada pozostaje charakterystyczna: jest jedno wejście, jedno wyjście i prawidłowa droga prowadząca przez plątaninę linii. Trasa często układa się przy tym w konkretne słowo. Wittock przenosił swoje labirynty na wielkoformatowe płótna, instalacje i obiekty, a jego prace pojawiały się także w przestrzeni publicznej.

W Type 9 powierzchnia była znacznie skromniejsza, ale ograniczenie działa na korzyść projektu. Rysunek został zminiaturyzowany i wyfrezowany bezpośrednio w tytanowej tarczy, a następnie ręcznie wypełniony białym lakierem. Wejście oraz wyjście oznaczono na pierścieniu słowami In i Out. Można więc rzeczywiście spróbować znaleźć drogę, zamiast traktować cały ornament jak efektowny wzorek.
Podoba mi się ten poziom dosłowności. Zegarki luksusowe uwielbiają opowiadać o podróży, przemijaniu i filozofii czasu. Tutaj ktoś po prostu dał właścicielowi zagadkę, którą może rozwiązywać podczas nudnego spotkania.
Tarcza cały czas rozbiera labirynt na części
Ressence od dawna podchodzi do wskazywania czasu po swojemu. Firma wykorzystuje opatentowany system ROCS, czyli Ressence Orbital Convex System. Zamiast klasycznego zestawu centralnych wskazówek mamy obracające się elementy tarczy.

W Type 9 główny dysk wykonuje pełny obrót w ciągu godziny, przesuwając wskazanie minut względem podziałki umieszczonej na nieruchomym bezelu. Mniejsza tarcza godzinowa również porusza się razem z całym układem, jednocześnie wykonując własny obrót w ciągu 12 godzin. W praktyce oznacza to, że labirynt Wittocka stale zmienia konfigurację. Wzór, który rano wygląda w określony sposób, kilkanaście minut później jest już wizualnie rozbity przez przemieszczające się elementy.
O północy oraz w południe części labiryntu ustawiają się tak, aby właściciel mógł odkryć ukrytą wiadomość. Ressence nie ujawnia, jakie słowo zakodował Wittock. Znać mają je artysta oraz osoby posiadające zegarek. Pomysł nawiązuje do dziecięcego zwyczaju Wittocka, który zauważając godziny takie jak 11:11 czy 22:22, wypowiadał życzenie.
To drobiazg całkowicie zbędny z użytkowego punktu widzenia, a jednocześnie właśnie dlatego ciekawy. W zegarku za sześciocyfrową kwotę praktyczność dawno przestaje być głównym argumentem.

Zielony zmienia kolor, czarny wygląda jeszcze bardziej graficznie
Powstały dwie odmiany Type 9 Jules Wittock. Zielony T9 JWE wykorzystuje tytanową tarczę pokrytą powłoką ALD. Zależnie od kąta padania światła jej kolor przechodzi od szmaragdowej zieleni w kierunku purpury. Zestawiono ją z polerowaną kopertą z tytanu klasy 5 oraz białym skórzanym paskiem.
T9 JWB jest zdecydowanie bardziej graficzny. Czarna tarcza i czarna koperta kontrastują z białymi liniami labiryntu oraz wskazaniami. Obie odmiany otrzymały Super-LumiNovę, więc wzór pozostaje częścią widowiska również po zmroku. Sam zegarek ma 39 mm średnicy i 11 mm grubości, a wraz z paskiem waży około 42 gramów.
Wodoszczelność wynosi zaledwie 1 ATM, więc zdecydowanie mamy do czynienia z przedmiotem, którego właściciel raczej nie powinien zabierać do basenu. Szkoda, bo przy cenie tej klasy 10 metrów odporności brzmi wyjątkowo skromnie.

Pod labiryntem pracuje znajoma mechanika Ressence
Całość napędza moduł ROCS 9 współpracujący ze zmodyfikowaną bazą ETA 2892. Mechanizm pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę i zapewnia 36 godzin rezerwy chodu. Koronki nie ma. Zegarek ustawia się i ręcznie nakręca poprzez obracanie dekla, którego krawędź również ozdobiono motywem labiryntu.
Powstanie tylko 60 egzemplarzy – po 30 w każdej wersji kolorystycznej. Cena bazowa wynosi 20 tysięcy franków szwajcarskich bez podatków, czyli około 92 500 zł przed opodatkowaniem. Na europejskiej stronie Ressence obie wersje widnieją za 26 200 euro, czyli około 114 tysięcy zł.

To pieniądze, za które można kupić samochód, urządzić sporą część mieszkania albo zgromadzić całkiem poważną kolekcję tańszych zegarków. Type 9 Jules Wittock należy jednak do kategorii przedmiotów, w których rachunek ekonomiczny prowadzi prosto w ślepą uliczkę.
I może akurat w przypadku zegarka pokrytego labiryntem trudno wymyślić bardziej odpowiednie miejsce, żeby się w niej znaleźć.
