powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Richard Mille zrobił z Colnago biżuterię dla milionerów. Sport jest tu tylko pretekstem

Kolarstwo przez lata sprzedawało jeden z bardziej surowych mitów sportu. Cierpienie na podjazdach, łydki jak wyrzeźbione z granitu i bidon, który w decydującym momencie może znaczyć więcej niż cała strategia zespołu. A potem przychodzi współczesność, cała w karbonie, danych, sponsorach i zegarkach droższych niż wille w niezłych lokalizacjach. Trudno o lepszy przykład niż nowy Richard Mille RM 64-01 Tourbillon Colnago, przygotowany we współpracy z włoską marką rowerową i promowany twarzą Tadeja Pogačara.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Richard Mille zrobił z Colnago biżuterię dla milionerów. Sport jest tu tylko pretekstem

fot. Colnago

Chcesz czytać więcej treści jak „Richard Mille zrobił z Colnago biżuterię dla milionerów. Sport jest tu tylko pretekstem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Ten zegarek kosztuje 800 000 franków szwajcarskich, czyli około 3,7 miliona zł przed podatkami. Powstanie tylko 50 egzemplarzy. Pogačar, jeden z największych współczesnych kolarzy, pojawia się w materiałach promocyjnych, ale podczas Tour de France ma go nie zakładać. Powód jest bardzo prosty: bezpieczeństwo. Mam wrażenie, że trudno o bardziej celny komentarz do dzisiejszego luksusu. Przedmiot zaprojektowany po to, żeby pokazać bliskość sportu i technologii, staje się zbyt cenny, żeby spokojnie pokazać go w sporcie.

Rower zamknięty w zegarku

RM 64-01 Tourbillon Colnago jest próbą przeniesienia języka roweru do świata haute horlogerie. Mechanizm z ręcznym naciągiem ma tourbillon, około 65 godzin rezerwy chodu i szkieletową konstrukcję z tytanu Grade 5. W środku nie chodzi więc wyłącznie o wskazówki i precyzyjne odmierzanie czasu, ale o całe to mikroskopijne przedstawienie techniki, w którym każdy mostek, kształt i śruba mają udawać, że wyrosły z tej samej obsesji, co rama wyścigowego roweru.

fot. Colnago

Inspiracje Colnago są bardzo dosłowne. Star-shaped bridges nawiązują do charakterystycznych rur Gilco znanych z modelu Master, mikroucha mają przywoływać serię C, a kolorystyka bieli, błękitu i złota mruga w stronę najbardziej ekskluzywnych rowerów marki. Koperta wykonana jest z Azure Blue i White Quartz TPT, pojawia się też czerwone złoto 5N, tytanowe śruby i detal z asem trefl na koronce. Dla kogoś, kto zna historię Colnago, to nie jest anonimowy luksusowy zegarek z przypadkowym logo doklejonym na koniec. Widać tu próbę potraktowania roweru jak kodu wizualnego.

Tylko że przy tej cenie cała techniczna narracja robi się lekko absurdalna. W kolarstwie zawodowym od lat walczy się o gramy, opór powietrza i idealne ułożenie dłoni na kokpicie. Tutaj dochodzimy do momentu, w którym zegarek może ważyć znacznie mniej niż bidon, ale mentalnie ciąży bardziej niż zapasowy rower na dachu samochodu technicznego.

fot. Colnago

Luksus, który zaczyna przeszkadzać sam sobie

Pogačar od dawna jest idealnym ambasadorem takiej opowieści. Ma sportową wiarygodność, medialność i naturalną łatwość bycia w centrum uwagi. Richard Mille wie, jak wykorzystywać takich zawodników. Zegarki tej marki pojawiały się już na nadgarstkach kolarzy w czasie wielkich wyścigów, a zdjęcie drogiego czasomierza ubrudzonego potem, pyłem i deszczem działa marketingowo lepiej niż najbardziej dopieszczona kampania w studiu.

Tutaj jednak granica została przesunięta tak daleko, że rozsądek musiał wejść na trasę jak sędzia z chorągiewką. Pogačar może reklamować RM 64-01 Tourbillon Colnago, ale jazda z niemal milionem dolarów na ręku oznaczałaby nie tylko ryzyko uszkodzenia zegarka. Otwierałaby też temat bezpieczeństwa zawodnika, obsługi, hotelu, przejazdów i całej tej mniej błyszczącej logistyki, która stoi za zawodowym sportem.

fot. Colnago

Zegarek ma opowiadać o ekstremalnej wydajności, lekkości i odporności, ale jego realna wartość sprawia, że zaczyna funkcjonować bardziej jak obiekt muzealny niż sportowy gadżet. Niby powstał z miłości do wyścigu, ale wyścig okazuje się dla niego zbyt nieprzewidywalny.

Kolarstwo stało się idealną gablotą dla marek premium

Nie dziwi mnie, że zegarki luksusowe tak mocno wchodzą w kolarstwo. Ten sport ma wszystko, czego potrzebuje marka premium: cierpienie, precyzję, technologię, piękne kadry i bohaterów, którzy przez kilka godzin dziennie są filmowani z każdej strony. Kamera pokazuje ręce na kierownicy, nerwowe poprawianie okularów, momenty odpoczynku po etapie. Nadgarstek staje się powierzchnią reklamową, tylko bardziej elegancką niż baner przy trasie.

fot. Colnago

Do tego kolarstwo bardzo się zmieniło. Dawny obraz sportu dla twardych ludzi w wełnianych koszulkach dawno przykryły karbonowe ramy, rowery za kilkadziesiąt tysięcy złotych, pomiary mocy i aerodynamiczne skarpety. Luksus nie spadł tu z kosmosu. On wyrósł na glebie, którą sam sport od lat pielęgnuje: obsesji przewagi, detalu i technologicznego fetyszu.

Richard Mille i Colnago rozumieją to doskonale. RM 64-01 Tourbillon Colnago nie jest propozycją dla kogoś, kto po prostu chce wiedzieć, która godzina. Taki klient ma telefon, zegarek za 500 zł albo ścienny zegar w kuchni. Ten model jest dla kolekcjonerów, którzy kupują symbol. Dla ludzi, którzy chcą mieć miniaturową interpretację Colnago na nadgarstku, nawet jeśli ich najdłuższy podjazd w tygodniu prowadzi z garażu do salonu.

Cena, która mówi więcej niż specyfikacja

Można oczywiście zachwycać się materiałami, ręcznym wykończeniem i konstrukcją mechanizmu. Wypada też docenić, że współpraca nie kończy się na prostym brandingu. Ten zegarek faktycznie próbuje wyglądać, jakby ktoś rozebrał ideę roweru na części i złożył ją w mikroskopijnym mechanizmie. Mimo to najbardziej zapamiętam z niego cenę oraz decyzję, że Pogačar nie będzie nosił go w wyścigu.

fot. Colnago

Bo tu spotykają się dwa światy, które uwielbiają mówić o funkcji, ale coraz częściej żyją z symboli. Kolarstwo mówi o watogodzinach, oporze powietrza i masie. Luksus mówi o materiałach, rzadkości i tradycji. A potem powstaje zegarek za 3,7 miliona zł, zainspirowany sportem, w którym zawodnik potrafi przez wiele kilometrów jechać na granicy bólu, ale nie powinien mieć na ręku przedmiotu tak drogiego, że sam staje się ryzykiem.

RM 64-01 Tourbillon Colnago pewnie szybko trafi do kolekcjonerów. Nie zdziwiłabym się, gdyby większość egzemplarzy częściej odpoczywała w sejfach niż na nadgarstkach. A Pogačar? On pojedzie dalej. Bez tego zegarka na trasie, za to z rolą idealnego symbolu epoki, w której nawet czas potrafi mieć sponsora, limitację i ochronę.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Richard Mille zrobił z Colnago biżuterię dla milionerów. Sport jest tu tylko pretekstem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX