Uniwersytet Stanforda ma już w dorobku wiele projektów związanych z motoryzacją. Ten jest jednak wyjątkowo atrakcyjny, głównie dlatego, że został obleczony w odpowiednio ekskluzywny garnitur. Ten garnitur to sportowe Audi TTS. Z zewnątrz wygląda tak, jak każde Audi TTS, jednak w środku ukryto wyposażenie, dzięki któremu auto zamieniło się w całkowicie autonomicznego robota. Autonomiczny - oznacza całkowicie samodzielny. W ogóle nie potrzebuje kierowcy. Wystarczy wskazać mu cel, a dojedzie do niego całkiem sam. Samochód został wyposażony w sensory, które orientują się w otoczeniu, moduł GPS ustala pozycję pojazdu, spory ładunek komputerów odpowiada za odpowiednio szybkie przetwarzanie danych. To sportowe auto powstało, aby przekraczać bariery. W tym przypadku jest to bariera prędkości całkowicie autonomicznego pojazdu. To Audi TTS jechało już bez kierowcy prawie 210 kilometrów na godzinę. To rekord, ale wciąż nieoficjalny. Teraz twórcy tego zrobotyzowanego Audi TTS z Uniwersytetu Stanforda i Volkswagen Automotive Innovation Lab chcą posłać go na jedną z najbardziej wymagających tras: Pikes Peak w Colorado. Odbywa się tam co roku „Wyścig do chmur” - 20 kilometrów, 1439 metrów wzniesienia, 156 zakrętów - gdzie, jeśli nie tam, miałby się sprawdzić ten potwór? Po co to wszystko? Naukowcy mają nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie można kierowców wyeliminować - auta będą same wozić ludzi. A ponieważ komputer po prostu wykonuje to, co mu każą, można mieć nadzieję, że takie samochody będą grzecznie jeździć gęsiego, nie będą się niepotrzebnie wyprzedzać, a w razie kłopotów zareagują szybciej niż człowiek. Cel: ochronić życie ludzkie, wyeliminować wypadki drogowe i usprawnić transport drogowy. h.k.