Robot nie wejdzie bez przepustki. Związkowcy Hyundai stawiają twarde warunki

Niedawno pisałam o ambitnych planach Hyundaia dotyczących wprowadzenia Atlasa na linie produkcyjne, co z perspektywy technologicznej wygląda na fascynujący krok milowy. Jednak podczas gdy zarząd koncernu świętuje sukcesy na targach w Las Vegas, pracownicy w koreańskich zakładach patrzą na te innowacje z rosnącym niepokojem.
...

Konflikt, który tlił się od pewnego czasu, wszedł właśnie w nową fazę – koreański związek zawodowy wystosował jasne ostrzeżenie: ani jeden robot nie przekroczy progu fabryki bez formalnego i obowiązkowego porozumienia z załogą. To starcie tradycyjnego modelu zatrudnienia z pędzącą automatyzacją staje się właśnie papierkiem lakmusowym dla całej branży motoryzacyjnej.

Atlas na salonach, niepokój na hali produkcyjnej

Zapalnikiem dla tak ostrej reakcji związkowców były wydarzenia na targach CES 2026. To właśnie tam Hyundai zaprezentował nową, w pełni elektryczną wersję humanoida Atlas od Boston Dynamics. Robot zachwycił jury, zdobywając nagrodę “Best Robot”, a media (w tym my w poprzednim wpisie) rozpisywały się o jego niemal ludzkiej sprawności i dopracowanym, przemysłowym designie. Hyundai nie kryje swoich ambicji: Atlas ma przestać być tylko bohaterem wiralowych filmów na YouTube i stać się kluczowym elementem “Physical AI” – systemów, które uczą się na realnych danych produkcyjnych koncernu.

Plany firmy, o których już wspominaliśmy, są konkretne:

  • 2028 rok — rozpoczęcie masowej produkcji (cel to 30 000 jednostek rocznie) oraz pierwsze wdrożenia w nowej fabryce w amerykańskim stanie Georgia. Na początku roboty zajmą się prostymi, powtarzalnymi zadaniami, jak sekwencjonowanie części.
  • 2030 rok — rozszerzenie roli maszyn o ciężkie i złożone operacje na liniach produkcyjnych we wszystkich zakładach na świecie.

Dla zarządu to skok w stronę gigantycznej efektywności. Koszt rocznego utrzymania jednego Atlasa szacuje się na około 9 500 dolarów – to ułamek pensji pracownika w Korei czy USA. Dla związków zawodowych to jednak “szok zatrudnieniowy” i próba maksymalizacji zysków kosztem ludzi pod płaszczykiem postępu.

Globalna ekspansja i lokalne lęki o etaty

Związkowcy z Korei Południowej nie ograniczają się tylko do krytyki samych maszyn. W ich oświadczeniach mocno wybrzmiewa żal o przenoszenie ciężaru produkcji do Stanów Zjednoczonych. Wspomniana fabryka w Georgii, która do 2028 roku ma produkować pół miliona aut rocznie, jest postrzegana jako bezpośrednie zagrożenie dla rodzimych zakładów. Związek uważa, że połączenie ucieczki produkcji za granicę z wprowadzaniem AI w kraju doprowadzi do nieodwracalnej degradacji lokalnego rynku pracy.

Czytaj też: Dzięki robotom Walker S2, chińskie fabryki wyglądają jak plany zdjęciowe filmów sci-fi

Argumenty o “zachowaniu udziału ludzi w procesie”, które Hyundai wygłaszał podczas prezentacji, nie przekonują liderów związkowych. Twierdzą oni, że kapitał zawsze szuka oszczędności, a roboty – w przeciwieństwie do ludzi – nie potrzebują przerw, ubezpieczeń ani podwyżek. Jak na razie Hyundai Motors nie skomentował oficjalnie tych ostrzeżeń, ale sytuacja staje się patowa. Z jednej strony mamy technologiczny wyścig z Teslą i Chinami, z drugiej – najsilniejszy związek zawodowy w kraju, który potrafi sparaliżować produkcję trzeciego co do wielkości koncernu motoryzacyjnego na świecie.

Czytaj też: Unitree H2 pokazuje, co potrafi na treningu. To prawdziwy robotyczny wojownik

Co istotne, spór w zakładach Hyundai to coś więcej niż lokalna kłótnia o kontrakty – to początek globalnej dyskusji o tym, jak powinna wyglądać sprawiedliwa transformacja w dobie powszechnej sztucznej inteligencji i coraz dalej idącej robotyzacji. Choć plany Hyundaia dotyczące Atlasa brzmią jak techniczny majstersztyk, ich realizacja może okazać się znacznie trudniejsza przez czynnik ludzki. Jeśli firma ulegnie związkom, może stracić swoją pozycję w tym wyścigu. Jeśli jednak przeforsuje zmiany siłą, ryzykuje wyniszczające strajki. Przykład Atlasa pokazuje, że roboty są już gotowe do pracy – pytanie tylko, czy my jako społeczeństwo potrafimy dogadać się, na jakich zasadach chcemy z nimi współistnieć w fabrykach.