Bezpośrednim powodem mojej wizyty w TVN była historia Czecha odnalezionego w Norwegii. Ustalanie jego tożsamości trwało cztery miesiące, bo mężczyzna nie pamiętał nic ze swej przeszłości, choć nie utracił znajomości języka ojczystego i kilku obcych. Jak to możliwe?

Przypomnę nasz artykuł "W otchłani niepamięci" sprzed kilku lat: To, co określamy potocznie mianem pamięci, wcale nie jest zjawiskiem tak prostym i oczywistym, jak korzystanie z niego. Wspomnienia przechowujemy w wielu różnych częściach mózgu, a proces ich odtwarzania może zostać zakłócony na bardzo wiele sposobów, zatem - ku przerażeniu uczonych - odmian amnezji jest mniej więcej tyle, ilu pacjentów z tą przypadłością. Innymi słowy, pamięć języka ojczystego znajduje się w innej części mózgu niż informacje o tożsamości i przeszłości człowieka.

Nagła i głęboka amnezja jest zjawiskiem dość rzadkim. W większości przypadków po jakimś czasie ustępuje. Są jednak ludzie, którzy nigdy nie odzyskują pamięci - albo z jakichś przyczyn odzyskać jej nie chcą. W artykule "NN, czyli ludzie znikąd", opublikowanym na łamach magazynu "Śledczy" pisaliśmy, że polska policja co roku odnotowuje w swych bazach około stu osób o nieustalonej tożsamości. Część z nich to zapewne pacjenci z trwałą, głęboką amnezją.

Badania naukowe nad tym zjawiskiem mogą dać zadziwiające efekty. Naukowcy już dziś pracują nad technologiami, które umożliwią nam selektywne wymazywanie wspomnień, trochę jak w filmach z serii "Men in Black". Wiadomo natomiast, że nie istnieje coś takiego jak pamięć narządów: nasze wspomnienia przechowuje jedynie mózg, którego działanie - niestety - nadal bardzo słabo rozumiemy.

Zapis mojej wizyty w "Dzień Dobry TVN" można obejrzeć tu:

DD TVN