Sam moment premiery wystarczyłby, żeby przyciągnąć uwagę, ale jeszcze ciekawszy jest wybór zegarka, który Rolex postanowił wskrzesić po ponad siedmiu dekadach.
Padellone oznacza po włosku dużą patelnię. Trudno wymyślić nazwę mniej pasującą do świata luksusowych zegarków za ćwierć miliona złotych, a jednak właśnie kolekcjonerski przydomek dawnego Rolexa ref. 8171 został oficjalną nazwą nowego modelu. Historyczny zegarek dostał ją za sprawą szerokiej, płaskiej jak na swoje czasy koperty o średnicy 38 mm. Produkowano go na początku lat 50. i przez lata wyrósł na jedną z najbardziej pożądanych osobliwości w historii marki.
Rolex przypomniał sobie o zegarku, który do niego trochę nie pasował
Referencja 8171 była wyjątkiem nawet jak na Rolexa z połowy XX wieku. Firma intensywnie rozwijała wtedy wodoodporne koperty Oyster i budowała wizerunek producenta zegarków odpornych na trudy codziennego użytkowania. Padellone poszedł w zupełnie inną stronę.

Miał potrójny kalendarz, wskazanie faz Księżyca, dużą kopertę i elegancki charakter. Co szczególnie zabawne z dzisiejszej perspektywy, nie był nawet wodoodporny. Wraz z ref. 6062 należał do bardzo nielicznej grupy dawnych Rolexów wyposażonych w tak rozbudowane komplikacje kalendarzowe. Produkcja trwała zaledwie kilka lat, a dobrze zachowane egzemplarze stały się później łakomym kąskiem dla kolekcjonerów.
Nowy Perpetual Padellone zachowuje układ, dzięki któremu łatwo rozpoznać jego przodka, ale Rolex nie zrobił kopii zegarka z 1949 roku. Koperta urosła tylko symbolicznie, z 38 do 39 mm. Ma 12,2 mm grubości i 45,1 mm długości od ucha do ucha, więc jak na współczesny elegancki zegarek proporcje pozostają całkiem rozsądne. Do wyboru jest 18-karatowe złoto Everose albo platyna 950, a wodoodporność wynosi 50 metrów.
Mam wrażenie, że właśnie powściągliwość w rozmiarze jest tutaj jedną z lepszych decyzji. Rolex mógł bez trudu zrobić z Padellone imponujące 42 mm złota i komplikacji, ale wtedy cały charakter oryginału zniknąłby pod ciężarem współczesnego luksusu.
Księżyc z meteorytu i kalendarz, którego prawie nie trzeba poprawiać
Na tarczy dzieje się sporo, lecz układ pozostaje zaskakująco uporządkowany. Dzień tygodnia i miesiąc pojawiają się w dwóch okienkach pod godziną 12. Datę wskazuje niebieska centralna wskazówka zakończona półksiężycem, poruszająca się po skali biegnącej wokół tarczy.

Na godzinie 6 umieszczono fazy Księżyca. Rolex wykorzystał niebieski emaliowany dysk, a sam pełny oraz nowy Księżyc wykonano z meteorytu. Ciemniejszy z nich otrzymał dodatkowo powłokę PVD. Twarze księżyców celowo przypominają motyw stosowany w historycznym 8171, choć całość została wykonana zdecydowanie bardziej współcześnie.
Za wskazaniami kryje się roczny kalendarz wykorzystujący nowy system Haplos. Mechanizm rozpoznaje miesiące mające 30 i 31 dni, dlatego właściciel musi ingerować w ustawienia kalendarza tylko raz w roku – przy przejściu z lutego na marzec. O północy data, dzień tygodnia i miesiąc zmieniają się jednocześnie. Rolex zachował również cztery korektory umieszczone w bokach koperty, obsługiwane dołączonym rysikiem.
Kaliber 7190 pokazuje, w którą stronę idzie Rolex
Wewnątrz pracuje automatyczny kaliber 7190. Mechanizm rozwija rozwiązania zastosowane wcześniej w kalibrze 7135 z Land-Dwellera i wykorzystuje wychwyt Dynapulse oraz krzemową sprężynę włosową Syloxi. Pracuje z wysoką częstotliwością 5 Hz, czyli 36 tysięcy wahnięć na godzinę, a rezerwa chodu wynosi około 66 godzin. Rolex informuje również o 30 zgłoszeniach patentowych związanych z konstrukcją mechanizmu, z czego dwa dotyczą rozwiązań opracowanych specjalnie dla tego modelu.

To istotny sygnał. Przez lata Rolex kojarzył się przede wszystkim z bardzo dopracowanymi wariacjami wokół kilku znanych rodzin. Submariner, GMT-Master II, Daytona czy Datejust zmieniały się ostrożnie i metodycznie. Tymczasem ostatnie lata przyniosły Land-Dwellera, nowy wychwyt Dynapulse, rozwój kolekcji Perpetual i teraz pełny roczny kalendarz z fazami Księżyca.
Padellone sugeruje więc, że firma chce mocniej zaznaczyć obecność w klasycznym, skomplikowanym zegarmistrzostwie. Obszarze od dawna kojarzonym z markami takimi jak Patek Philippe czy A. Lange & Söhne.
Za patelnię Rolexa trzeba zapłacić ponad 200 tysięcy złotych
Powstały trzy warianty. Perpetual Padellone z kopertą Everose i brązowym paskiem z aligatora kosztuje w USA 59 tysięcy dolarów, czyli około 224 tysiące złotych. Platynowa wersja z charakterystyczną dla Rolexa jasnoniebieską tarczą została wyceniona na 66,2 tysiąca dolarów, czyli około 251 tysięcy złotych. Najdroższa odmiana łączy złoto Everose z siedmiorzędową bransoletą Settimo i kosztuje 72,8 tysiąca dolarów, czyli około 277 tysięcy złotych.
Trudno oczywiście mówić o okazji przy takich kwotach. Padellone kierowany jest do klienta, który prawdopodobnie ma już klasycznego Rolexa i szuka czegoś zdecydowanie mniej oczywistego niż kolejny sportowy model.

Rolex ma wystarczająco silną pozycję, żeby przez następne lata zmieniać kolory tarcz swoich bestsellerów i nadal sprzedawać niemal wszystko, co wyprodukuje. Zamiast tego sięgnął po jeden z dziwniejszych rozdziałów własnej przeszłości, zachował nawet jego mało luksusowy przydomek, a następnie wykorzystał go jako opakowanie dla jednego z najbardziej zaawansowanych nowych mechanizmów marki.
Patelnia za ćwierć miliona złotych brzmi niedorzecznie. W świecie kolekcjonerskich Rolexów prawdopodobnie właśnie dzięki temu zapamiętamy ją na długo.
