Jest nowy szef rosyjskiej mafii w Polsce – ogłosił jeden z internetowych portali. Pieter A. (dziwne imię jak na Rosjanina, bardziej kojarzy się z Holandią) miałby zbierać sieroty po Pruszkowie, Markach i Mokotowie i wcielać ich do własnej organizacji przestępczej.



A organizacja jest straszna, wszechpotężna i bezwzgledna, także wobec swych własnych ludzi. Jeśli skruszony mafiozo pójdzie na współpracę z policją, wówczas może być pewien, że gang „odpali” mu rodzinę. Lepiej więc, żeby trzymał język za zębami. Pojawiły się też sugestie, jakoby na warszawskim osiedlu, wybudowanym prez mafijnego dewelopera, zamieszkał... oficer Centralnego Biura Śledczego. Niedobrze!


A przecież to właśnie ta policyjna spec-formacja prowadzi śledztwo w sprawie Pietera A. i od niej portal uzyskał wspomniane rewelacje.


Problem w tym, że kilkanaście dni wcześniej portal zajął się tematem gangów, porywających dla okupu, w tym tzw. gangiem obcinaczy palców. W tekście pojawiła się informacja, jakoby prokuratura posiadała film, na którym gangsterzy gwałcą przetrzymywaną przez siebie córkę bogatego przemysłowca (mniejsza o konkretne dane). Rzecz w tym, że i my – dziennikarze „Śledczego”, posiadamy w tej kwestii pewną wiedzę i o filmie nic do tej pory nie wiedzieliśmy. Nie twierdzę, że film jest fikcją, ale dlaczego przez tyle lat pozostawał policyjnym „półkownikiem”?


Czyżby portal miał znacznie lepsze od nas wejścia do policji, kontakty z oficerami CBŚ, do których my nie docieramy? Jeśli tak, zapraszam portal do współpracy – razem na pewno rozpracujemy rosyjską strukturę w naszym kraju.