RCR-XC jeździ na kołach 32 cale. Nie jest przy tym targowym eksperymentem zbudowanym po to, żeby przez weekend fotografowali go odwiedzający. Od sezonu 2027 ma trafić pod zawodników Decathlon Ford w Pucharze Świata. Dopiero później, po kolejnych miesiącach rozwoju w wyścigach, Van Rysel planuje wersję dla klientów.
I właśnie to zmienia perspektywę. O 32-calowych kołach mówi się już od pewnego czasu, ale kiedy duża marka należąca do Decathlonu projektuje wokół nich pierwszy własny rower MTB i wysyła go prosto na najwyższy poziom zawodów, trudno nadal traktować cały pomysł jak dziwactwo kilku konstruktorów.
Większe koło ma prostą przewagę. Łatwiej przejeżdża przez przeszkody
Podstawowa argumentacja za 32 calami jest dość intuicyjna. Większe koło napotyka kamień czy korzeń pod łagodniejszym kątem, dzięki czemu łatwiej się po nim przetacza. Lepiej utrzymuje też prędkość po rozpędzeniu i może zapewnić większą stabilność na szybkich fragmentach.

To dokładnie te cechy, które wcześniej pomogły 29-calowym kołom wygrać z 26-calowymi w cross-country. Van Rysel doszedł do 32 cali po analizie danych zbieranych od igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku i kolejnych zawodów Pucharu Świata. Konstruktorzy przyglądali się temu, gdzie zawodnicy tracą czas, ile energii zużywają i na których fragmentach można jeszcze coś poprawić.
Jednym z wniosków było zwiększenie średnicy koła. Producent twierdzi, że podczas testów RCR-XC łatwiej radził sobie na zjazdach, pozwalając zawodnikom oszczędzać energię na płaskie fragmenty oraz podjazdy. Przednie zawieszenie ma 130 mm skoku, więc mówimy już o dość agresywnie skonfigurowanym rowerze XC.
Problem w tym, że większe koło jest większe wszędzie
32 cale mają oczywiście swoją cenę i nie chodzi jeszcze o kwotę w sklepie. Większa obręcz, dłuższe szprychy i większa opona mogą zwiększać masę oraz moment bezwładności. Sam rower robi się dłuższy, trudniej zmieścić koło w ramie, a konstruktorzy muszą znaleźć miejsce na zawieszenie i jednocześnie zachować pozycję zawodnika, która nie będzie przypominała jazdy na zbyt dużym rowerze.

Szczególnie trudne są małe rozmiary ram. Van Rysel deklaruje jednak, że 32-calowe koła mają znaleźć się we wszystkich wersjach od S do XL. Marka nie chce więc ratować najmniejszych modeli 29-calowym zestawem.
Projektanci stworzyli geometrię od początku właśnie pod 32 cale. Rower rzeczywiście jest dłuższy od obecnych konstrukcji 29-calowych, ale producent przekonuje, że ograniczył tę różnicę na tyle, żeby nadal zachować odpowiednią zwrotność.
Ciekawym elementem jest też specjalny kokpit. Większe przednie koło naturalnie podnosi przód roweru, więc Van Rysel pracował nad możliwością utrzymania dłoni zawodnika na podobnej wysokości jak w 29erze.
Wielkie koła nie zrobiły z niego cięższego potwora
Najłatwiejszym zarzutem wobec 32-calowego MTB byłaby masa. Van Rysel podaje jednak, że karbonowa rama RCR-XC w rozmiarze M jest o 230 g lżejsza od ramy 29-calowego roweru używanego obecnie przez zespół Decathlon Ford. Kompletny rower również ma być nieco lżejszy.

To dość istotna deklaracja, ponieważ w cross-country każdy dodatkowy gram jest oglądany znacznie uważniej niż w rekreacyjnym rowerze trailowym. Nowy rozmiar wymusił też współpracę z producentami komponentów. Zipp rozwija 32-calowe koła, Vittoria przygotowała odpowiednie opony Mezcal, a widoczny w prototypie widelec RockShox został przystosowany do ogromnego przedniego koła.
Sam producent roweru może zbudować świetną ramę, ale jeśli klient później nie będzie miał wyboru opon, kół czy widelców, 32 cale pozostaną ciekawostką. Zaangażowanie firm pokroju Zipp, RockShox i Vittoria sugeruje, że branża przynajmniej chce sprawdzić ten pomysł poważniej.
Van Rysel wsadził MTB nawet do tunelu aerodynamicznego
W całym projekcie mocno widać szosowe korzenie marki. RCR-XC trafił do tunelu aerodynamicznego, a Van Rysel twierdzi, że przy 35 km/h potrzebuje o 15,5 W mniej niż dotychczasowy rower zespołu. Przy rowerze górskim brzmi to trochę jak mierzenie oporu powietrza lodówki. Na trasie XC zawodnik przecież ciągle hamuje, przyspiesza, wspina się i walczy z nawierzchnią.

Tyle że współczesne wyścigi cross-country są coraz szybsze. Na długich prostych, szybkich zjazdach i fragmentach odsłoniętych na wiatr aerodynamika również zaczyna mieć znaczenie. Piętnaście watów samo nie wygra zawodów, ale na najwyższym poziomie zawodnicy ścigają się właśnie o sumę takich niewielkich przewag.
Prawdziwy test zacznie się w 2027 roku
RCR-XC trafi w przyszłym sezonie do zespołu Decathlon Ford. Jeździć mają na nim między innymi Luca Martin, Samara Maxwell i Savilia Blunk. Van Rysel zamierza wykorzystać Puchar Świata jako kolejny etap rozwoju i dopiero później wprowadzić rower do normalnej sprzedaży. Cena oraz dokładna data premiery wersji produkcyjnej nie są jeszcze znane.
32 cale wyglądają świetnie na prezentacji, ale prawdziwe pytania pojawią się na ciasnych zakrętach, stromych podjazdach, w błocie oraz przy porównaniu z najlepszymi 29erami. Dopiero wyścigi pokażą, czy dodatkowe centymetry naprawdę pozwalają jechać szybciej.

Nie zakładałabym jeszcze, że za kilka lat wszyscy będziemy patrzeć na 29 cali jak dziś na stare 26-tki. Obecne rowery są zbyt dobre, a większe koła stwarzają zbyt wiele konstrukcyjnych problemów, żeby zmiana wydarzyła się automatycznie.
Po premierze RCR-XC znacznie trudniej jednak powiedzieć, że 32 cale pozostaną tylko eksperymentem.
