Nowe ARC 1100 DICUT 55 White LTD kosztują 2800 euro, czyli około 12 040 zł. Technicznie bazują na świetnie znanych topowych kołach marki. Wizualnie dostały jednak błyszczące, białe piasty 180, srebrne oznaczenia i wielkie białe logotypy na karbonowych obręczach, przypominające konfigurację używaną przez zawodowców Uno-X podczas Tour de France. I nagle komponent, który zwykle ogląda się przede wszystkim przez tabelę watów i gramów, zaczyna działać również jak designerski dodatek do roweru.
Białe piasty wystarczyły, żeby rower wyglądał zupełnie inaczej
Przez lata producenci części wyczynowych nauczyli nas pewnego wizualnego kodu. Karbon powinien być czarny, piasty najczęściej także, napisy mogą być białe lub dyskretne. Wszystko ma wyglądać profesjonalnie, technicznie i najlepiej trochę groźnie.
DT Swiss zrobił więc coś bardzo prostego – zostawił czarne, wysokie obręcze, a środek koła pomalował na błyszczącą biel. Efekt jest zaskakująco mocny. Właśnie przez to, że zmiana zajmuje tak niewielką powierzchnię.
ARC 1100 DICUT White LTD występują wyłącznie z obręczą o wysokości 55 mm. Mają 22 mm szerokości wewnętrznej i 28 mm zewnętrznej, karbonową konstrukcję z rantem typu hooked oraz przygotowanie do systemu tubeless. Z przodu zastosowano 20, a z tyłu 24 aerodynamiczne szprychy. Cały komplet ma według producenta ważyć 1471 g.

To konfiguracja, którą zdecydowanie trudno potraktować jako ozdobę do spokojnego roweru na kawę. Profil 55 mm jasno wskazuje, że podstawowym środowiskiem tych kół pozostaje szybka jazda szosowa.
Pod białym lakierem nadal siedzi bardzo poważna technika
Piasty 180 DICUT należą do najwyższej półki DT Swiss. W środku pracują ceramiczne łożyska SINC oraz system Ratchet EXP z 54 zębami. Dochodzą do tego szprychy Aerolite, mocowanie tarcz Center Lock i osie przelotowe 12 mm. Producent dodaje także bębenki Shimano HG i SRAM XDR, przygotowanie tubeless, wentyle oraz pokrowce na koła.
Sama rodzina ARC powstaje przy współpracy ze specjalistami od aerodynamiki Swiss Side. W obecnej generacji zastosowano szerszą, 22-milimetrową obręcz wewnętrzną i profile 55, 65 oraz 85 mm, przy czym DT Swiss podkreśla znaczenie nie tylko redukcji oporu, ale także zachowania kół przy bocznym wietrze.

I akurat tutaj warto oddzielić efekt wizualny od marketingowej magii. Biała piasta nie daje dodatkowych watów. Wielkie logo na obręczy również nie sprawi, że nagle utrzymamy koło lokalnego mistrza. Płacimy za limitowaną odmianę już bardzo zaawansowanego produktu.
Około 1 300 zł dopłaty za wygląd
Standardowe ARC 1100 DICUT DB kosztują obecnie od 2499 euro, czyli około 10 740 zł. Limitowana odmiana została wyceniona na 2800 euro, około 12 040 zł. Różnica wynosi więc mniej więcej 1300 zł.

Dużo za biały lakier i bardziej efektowne oznaczenia? Oczywiście. Jednocześnie przy tej klasie sprzętu logika zakupowa dawno wykroczyła poza przeliczanie każdego grama na złotówki. Kto kupuje zestaw kół za ponad 10 tysięcy złotych, zazwyczaj chce już czegoś więcej niż wyłącznie rozsądnego stosunku ceny do osiągów.
Trochę przypomina to limitowane wersje samochodów, zegarków czy sneakersów. Techniczny fundament może pozostać niemal identyczny, jednak drobny detal zmienia odbiór całej rzeczy. W rowerze jest to szczególnie widoczne, bo koła zajmują ogromną część jego sylwetki. Białe piasty w czarnym aerodynamicznym zestawie naprawdę potrafią zmienić charakter maszyny.

DT Swiss oferuje również odmianę Wheel Tire System z limitowanymi oponami Continental związanymi z Tour de France, w tym aerodynamiczną Aero 111 na przednim kole. Tym sposobem można jeszcze mocniej zbliżyć własną szosę do sprzętu oglądanego podczas zawodowego ścigania.
W kolarstwie wygląd już dawno przestał być sprawą drugorzędną
Mogłabym oczywiście napisać, że sens zakupu kończy się tam, gdzie zaczyna się dopłata za kolor. Tyle że sama w to nie wierzę. Rower jest sprzętem użytkowym, ale dla wielu osób również przedmiotem, na który chce się patrzeć po zakończonej jeździe. Właściciele godzinami dobierają kolor owijki, koszyków na bidon, śrub, opon czy nawet zaworów. Trudno później udawać, że wygląd piasty nikogo nie obchodzi.

ARC 1100 DICUT White LTD trafiają dokładnie w tę część kolarskiej pasji. Parametry mają wystarczająco poważne, aby obronić się na wyścigu, a wygląd wystarczająco charakterystyczny, żeby właściciel po zaparkowaniu roweru przy kawiarni jeszcze raz zerknął w jego stronę.
Czy warto dopłacać około 1 300 zł za biel, srebrne grafiki i odrobinę zawodowego sznytu? Rozsądek zapewne będzie miał kilka uwag. Tyle że przy rowerze kosztującym kilkadziesiąt tysięcy złotych rozsądek często siedzi już kilka stolików dalej.
