Wiele zwierząt potrafi wydawać dźwięki, jednak tylko kilka gatunków ma zdolność wokalizacji, czyli zmieniania wysokości i częstotliwości tonacji, w efekcie czego powstaje śpiew, a u ludzi także mowa. Dotychczas naukowcy potwierdzili, że – poza ptakami – także walenie, delfiny i nietoperze mają takie zdolności. Na tym jednak lista zwierzęcych śpiewaków się nie kończy!

Posłuchaj śpiewów zwierząt!

Myszy

Dla świata muzyki odkryli je naukowcy z Austrii. Dzięki zastosowaniu czułej aparatury po raz pierwszy zarejestrowali złożone pieśni, które samce śpiewają dla swoich wybranek. Mysia muzyka jest niesłyszalna dla ludzi – składa się z ultradźwięków o częstotliwości 50–100 kHz. Gdy austriaccy badacze przetworzyli komputerowo nagranie w zwolnionym tempie i w skali słyszalnej dla ludzkiego ucha, okazało się, że śpiewy gryzoni przypominają do złudzenia ptasie trele. Każdy samiec emituje unikatowy zestaw dźwięków, ale są one podobne u jego najbliższych krewnych.

Dzięki temu myszy unikają kazirodztwa, czyli związania się z bliskimi krewnymi. Niedawno okazało się, że zdolności muzyczne tych gryzoni obejmują nie tylko odtwarzanie melodii, ale również uczenie się nowych nut. Podobnie jak ludzie czy ptaki śpiewające, myszy potrafią wykorzystać to w kontaktach społecznych. Eksperyment, który to wykazał, przypominał rywalizację wokalistów z programów telewizyjnych. Naukowcy umieścili w jednej klatce parę dorosłych niespokrewnionych samców i jedną samicę. Przez osiem tygodni panowie zmieniali swoje pieśni, kradnąc sobie wzajemnie ciekawe pomysły muzyczne. Badacze wykazali również, że mysie śpiewy wyrażają nie tylko miłość, ale także inne emocje, np. agresję czy smutek.

Posłuchaj: http://www.plosbiology.org/article/info:doi/10.1371/journal.pbio.0030386 #s5

Nietoperze

Przypominają ptaki nie tylko z wyglądu, ale również pod względem uzdolnień muzycznych. Samce molosów meksykańskich, mieszkających w Ameryce Południowej i Środkowej oraz w południowo-zachodniej części USA, wydają z siebie dźwięki, które z jednej strony wabią samice, a z drugiej odpędzają rywali.

Zaloty tych nietoperzy najczęściej odbywają się w tzw. kryjówkach godowych, położonych w pobliżu miejsca, w którym spędzały zimę. Zazwyczaj są to dziuple, domki dla ptaków, zakamarki w domach lub jaskiniach, dziury w murze czy skale. Dr Kirsten Bohn z Texas A&M University, która poświęciła trzy lata na nagrywanie dźwięków wydawanych przez teksańskie nietoperze, stwierdziła, że ich godowe pieśni mają wysoką częstotliwość i są w zasadzie niesłyszalne dla człowieka, a składają się ze stałych, powtarzalnych fraz. Każdy osobnik wydaje pojedyncze charakterystyczne dla siebie dźwięki, które łączy w dłuższe sekwencje, i w ten sposób wabi samice. Także i te pieśni – po przetworzeniu na naszą skalę dźwiękową – są podobne do ptasiego śpiewu.

Posłuchaj: http://www.bio.tamu.edu/users/kisibohn/batsong.html

Wioślaki

Najbardziej spektakularny na świecie system wabienia samicy ma malutki, bo raptem kilkumilimetrowy, pluskwiak zwany wioślakiem. Żyje w stawach i mniejszych zbiornikach wodnych w Europie, w tym także w Polsce. Jest najbardziej hałaśliwym zwierzęciem na naszej planecie, jeśli weźmiemy pod uwagę jego niewielkie rozmiary.

Poprzez pocieranie prążkowanym penisem o wyrostki na podbrzuszu wytwarza on dźwięk o natężeniu sięgającym 99 decybeli – to tyle, co koncert rockowy lub młot pneumatyczny. Średnia głośność jego pieśni to 79 decybeli, co odpowiada dźwiękowi przejeżdżającego pociągu. Większość tego hałasu słychać tylko pod wodą – do powietrza przenika zaledwie jego jeden procent, ale i tak to wystarcza, by wioślaka mógł usłyszeć człowiek. Zdaniem naukowców terkot tego owada to pieśń godowa, podobna do tej śpiewanej przez świerszcze.

Wioślaki (Fot. East News)

Posłuchaj: http://sueur.jerome.perso.neuf.fr/WebPage_Sounds/Micronecta_scholtzi.mp3

Ryby

Kto powiedział, że nie mają głosu? Jedną z najgłośniejszych ryb jest ropusznik tau. Mierzy do 40 cm i nie jest zbyt urodziwy, ale nadrabia to innymi atutami. Gdy nadchodzi okres godowy, w ciepłych wodach przybrzeżnych buduje gniazdo wśród kamieni. Potem przywołuje do niego samice, wydając z siebie serię jednosekundowych gwizdnięć. Potrafi tak robić nawet przez dwie godziny. Każdy osobnik ma indywidualny dźwięk. Z kolei trwające jedną piątą sekundy chrząknięcia powstające w efekcie tarcia zębów odstraszają innych zalotników. Ze swoim głosem ropusznik raczej nie miałby szans w programie „Mam talent”, bo wydaje z siebie coś podobnego do warkotu silnika. Mruczy, charczy i warczy na niskich częstotliwościach, co umożliwia mu pęcherz pławny i połączone z nim szybko drgające mięśnie. Liczy się skala decybeli – kto śpiewa głośniej, ten ma większe szanse na obronę terytorium i wizytę samicy, która wpada do gniazda, składa ikrę i ucieka. Samiec zapładnia jajeczka i ich pilnuje. Jednak jedna wizyta samicy to dla niego zbyt mało. Aby zwiększyć liczbę przyszłego potomstwa, śpiewa dalej...

Ropusznik tau. (Fot. East News)

Posłuchaj: http://ocr.org/wp-content/uploads/Oyster-Toadfish.swf

Świerszcze

Ich „cykanie” jest o wiele bardziej złożone, niż nam się wydaje. Samce świerszczy wygrywają dla swoich wybranek serenady, przy czym ich brzmienie jest charakterystyczne dla danego gatunku (to zabezpieczenie przed pomyłkami w czasie zalotów). Dźwięki powstają, gdy owad pociera o siebie skrzydłami pierwszej pary. Świerszcz ma w repertuarze dwa rodzaje dźwięków: jednostajne, powtarzalne, przedzielone równymi przerwami oraz spokojniejsze, gdy wybranka jest już całkiem blisko. Wtedy dźwięk prawie zamiera, staje się subtelny i łączy się z fizyczną próbą zdobycia samicy. Samiec usiłuje wpełznąć pod partnerkę, a gdy to mu się uda, serwuje jej swój spermatofor, czyli owalny pakiet z plemnikami.

Słuch  świerszcze zawdzięczają tzw. narządom bębenkowym, znajdującym się na goleniach pierwszej pary nóg. Składa się z jamki pokrytej cienką błoną i zawierającej neurony, rejestrujące bodźce mechaniczne. (Fot. East News)