Mam wrażenie, że taka cierpliwość działa na korzyść drugiej generacji. S/LAB Genesis 2 nie wyglądają jak produkt stworzony głównie po to, aby w katalogu pojawiła się nowsza cyfra. Zmiany skupiono tam, gdzie podczas długiego biegu zaczynają pojawiać się problemy – pod stopą, wokół kostki i na styku podeszwy z mokrym kamieniem.
Cztery lata bez nerwowego poprawiania
Pierwsze S/LAB Genesis zadebiutowały w 2022 roku jako lekkie i wyjątkowo wytrzymałe buty przeznaczone na zróżnicowane, często techniczne trasy. Ich znakiem rozpoznawczym była cholewka Matryx, tkana z wykorzystaniem włókien wzmacnianych Kevlarem. Konstrukcja zdobyła uznanie właśnie dzięki swojej wszechstronności. Buty nie zamykały biegacza w jednej, bardzo wąskiej specjalizacji i nadawały się zarówno na skaliste ścieżki, jak i znacznie dłuższe wyprawy.
Nowa generacja rozwija ten pomysł, ale wyraźniej skręca w stronę ultradystansów. Bardziej przekonuje mnie taka spokojna modernizacja niż próba zaprojektowania modelu od początku. W przypadku sprzętu terenowego przewidywalność bywa przecież zaletą. Na trzydziestym czy pięćdziesiątym kilometrze nikt nie potrzebuje konstrukcyjnej niespodzianki. Stopa chce stabilności, ochrony i podeszwy, która nie straci humoru po pierwszym spotkaniu z błotem.

Kilka milimetrów, które zmieniają charakter buta
Jedną z ważniejszych zmian jest obniżenie dropu z 8 do 6 mm. Podeszwa ma teraz 31 mm wysokości pod piętą i 25 mm pod przednią częścią stopy. W pierwszej generacji wartości te wynosiły odpowiednio 34 i 26 mm. Nowy model znajduje się więc nieco bliżej podłoża, co powinno sprzyjać bardziej naturalnemu prowadzeniu stopy i lepszemu wyczuciu technicznej trasy.
W podeszwie środkowej zastosowano dwuwarstwową piankę optiFoam². Ma ona poprawić zwrot energii, ale jednocześnie zachować stabilność podczas wielogodzinnego biegu. To istotne rozróżnienie. Bardzo miękka amortyzacja robi dobre pierwsze wrażenie, jednak w terenie nadmierna sprężystość potrafi przypominać bieganie po materacu położonym na kamieniach. Salomon szuka tu kompromisu między wygodą a kontrolą.

S/LAB Genesis 2 ważą 272 g na but, czyli o 14 g więcej od poprzedników. W czasach, gdy każdy gram bywa przedstawiany jak osobista porażka projektanta, taki ruch może zaskakiwać. Nie traktowałabym go jednak jako kroku wstecz. Przy długim biegu terenowym nie wygrywa przecież najlżejszy but, lecz ten, który po kilku godzinach nadal pozwala pewnie postawić stopę.
Salomon poszerzył grunt pod nogami
Platforma nowego modelu zapewnia o 23% większą powierzchnię kontaktu z podłożem. Towarzyszy jej przeprojektowany układ wypustek w gumowej podeszwie contaGRIP. Nadal mają one 4,5 mm głębokości, ale ich rozmieszczenie ma poprawiać przyczepność na mokrych skałach, luźnym żwirze, stromych podbiegach i szybkich zbiegach.

To właśnie na zbiegach najlepiej widać różnicę między butem wygodnym a butem dającym poczucie kontroli. Kiedy nogi są zmęczone, kroki stają się mniej precyzyjne, a niewielki kamień potrafi nagle awansować do roli poważnego przeciwnika. Szersza podstawa i większy kontakt z podłożem mogą wtedy znaczyć więcej niż efektowna deklaracja o rekordowym zwrocie energii.
Zmieniono również system stabilizacji. Konstrukcja activeCHASSIS zastąpiła wcześniejszą warstwę Profeel Film, pełniącą funkcję ochronnej płytki. Nowe rozwiązanie ma wspierać stopę i staw skokowy podczas kontaktu z korzeniami, kamieniami oraz nierównym podłożem. Cholewkę wykonano natomiast z lżejszego materiału Matryx Micro, z gęściej tkanymi włóknami wzmacniającymi. Ma pozostać przewiewna, a jednocześnie lepiej znosić ocieranie o skały i roślinność.
949 zł za buty na gorszą część biegu
Salomon S/LAB Genesis 2 są modelem uniseks i kosztują w Polsce 949 zł. To wysoka cena, nawet jak na zaawansowane buty trailowe. Trzeba jednak pamiętać, że seria S/LAB jest rozwijana jako sprzęt dla najbardziej wymagających biegaczy, a nowy Genesis został zaprojektowany głównie z myślą o skalistych trasach, technicznych odcinkach i ultramaratonach.

Nie sądzę, aby każdy amator leśnych przebieżek potrzebował cholewki z włóknami wzmacniającymi, przebudowanego chassis i podeszwy przygotowanej na wielogodzinne katowanie w górach. Dla osoby, która raz w tygodniu pokonuje kilka kilometrów po parkowych alejkach, będzie to zakup mocno ponad potrzeby.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy trasa prowadzi po kamieniach, korzeniach i stromych zboczach, a dystans nie kończy się po godzinie. Wtedy dopracowana stabilizacja przestaje być technicznym dodatkiem do opisu produktu. Staje się czymś, co pozwala zachować pewność kroku, gdy zmęczenie zaczyna odbierać dokładność ruchów.

S/LAB Genesis 2 pokazują też, że rozwój butów biegowych nie zawsze musi polegać na odejmowaniu kolejnych gramów. Czasem warto dodać odrobinę materiału, poszerzyć podstawę i zejść o kilka milimetrów bliżej ziemi.
