powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Salsa Beargrease urósł i stał się znacznie bardziej agresywny. Powstał na śnieg i piach

Fat bike zawsze był trochę rowerowym specjalistą od zadań, przy których zwykły MTB zaczyna się zastanawiać, czy na pewno chce jechać dalej. Głęboki śnieg, piach, rozmoknięte szlaki i wielogodzinne zimowe wyprawy są jego naturalnym środowiskiem. Problem polega na tym, że przez lata wiele takich konstrukcji prowadziło się dokładnie tak, jak wyglądało – ciężko, spokojnie i trochę ociężale. Salsa postanowiła przesunąć tę granicę.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·6 minut·
Salsa Beargrease urósł i stał się znacznie bardziej agresywny. Powstał na śnieg i piach

fot. Salsa Cycles

Chcesz czytać więcej treści jak „Salsa Beargrease urósł i stał się znacznie bardziej agresywny. Powstał na śnieg i piach"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowa generacja Beargrease dostała największe koła i opony, jakie firma kiedykolwiek zastosowała seryjnie w swoim fat bike’u, a przy okazji geometrię wyraźnie inspirowaną współczesnymi rowerami trailowymi. Patrząc na liczby, mam wrażenie, że to właśnie geometria jest tutaj ważniejsza od spektakularnych 4,5-calowych opon. Beargrease ma być rowerem, którym można pojechać zimowy ultramaraton, obładować go bagażem na kilka dni, a później wykorzystać na krętym singletracku bez poczucia, że kierujemy dwukołowym ciągnikiem.

Opony 27,5 x 4,5 cala robią swoje, ale chodzi o coś więcej

Podstawą nowego Beargrease są koła 27,5 cala z oponami 45NRTH Dillinger 5 o szerokości 4,5 cala. Salsa wcześniej stosowała w tym modelu 27,5 x 4,0 cala, więc wzrost szerokości jest zauważalny. Większa objętość oznacza możliwość jazdy przy bardzo niskim ciśnieniu, większą powierzchnię kontaktu z podłożem i przede wszystkim lepszą wyporność na miękkim śniegu albo piachu.

fot. Salsa Cycles

Kompletne wersje korzystają z obręczy WTB ST i76. Opony Dillinger 5 są przystosowane do systemu bezdętkowego oraz montażu kolców. W aluminiowym Beargrease Eagle 70 zastosowano odmianę 60 TPI, natomiast karbonowy Beargrease C Eagle 70 dostaje bardziej elastyczną wersję 120 TPI.

Duża średnica całego koła pomaga również na przeszkodach. Opona ma łatwiej przetaczać się przez korzenie, kamienie czy nierówności przykryte warstwą śniegu. Przy takim rowerze różnica kilku centymetrów może mieć spore znaczenie, bo w miękkim terenie utrzymanie tempa często zależy od tego, czy koło przejedzie przez przeszkodę, czy zacznie się przed nią zapadać.

Salsa zostawiła przy tym sporo możliwości eksperymentowania. Rama obsługuje opony 27,5 cala o szerokości od 3,0 do 4,5 cala, 26-calowe od 3,8 do 4,8 cala oraz koła 29 cali z oponami od 2,6 do 3,0 cala. Można więc zbudować zimowego potwora na bardzo szerokiej gumie albo znacznie szybszą konfigurację na okres, kiedy śnieg znika.

fot. Salsa Cycles

Geometria zmieniła Beargrease znacznie bardziej niż opony

Tutaj zaczynają się liczby, które naprawdę pokazują skalę modernizacji. Poprzedni Beargrease miał kąt główki ramy wynoszący 68,56 stopnia. Nowy ma 65,6 stopnia. Jak na fat bike’a jest to bardzo mocne przesunięcie w stronę współczesnych rowerów trailowych.

Jednocześnie kąt rury podsiodłowej wzrósł z około 73 stopni do 77 stopni. Rowerzystka lub rowerzysta siedzi więc bardziej centralnie względem suportu, co powinno pomagać podczas podjazdów i ułatwiać utrzymanie nacisku na oba koła na nawierzchni, na której przyczepność jest towarem deficytowym.

Zmianę jeszcze lepiej widać w rozmiarze M. Reach poprzedniej generacji wynosił 426,5 mm. Teraz to aż 465 mm. Tylny trójkąt wydłużył się z 440 do 446 mm, a rozstaw osi urósł z około 1129 do 1197 mm. To prawie 7 cm różnicy.

fot. Salsa Cycles

Tak duży wzrost rozstawu osi powinien dawać więcej stabilności podczas szybszej jazdy i na stromych zjazdach. Jednocześnie Salsa stosuje krótkie mostki – w karbonowym Eagle 70 jest to 50 mm – dzięki czemu wydłużenie ramy nie oznacza automatycznie mocno wyciągniętej pozycji.

Mam wrażenie, że właśnie tutaj widać zmianę sposobu myślenia o fat bike’u. Dawniej ogromna opona była głównym bohaterem konstrukcji, a geometria miała przede wszystkim umożliwić jej zmieszczenie. W Beargrease koło nadal jest gigantyczne, ale reszta roweru została zaprojektowana według zasad dobrze znanych ze współczesnych MTB.

Także niższe osoby mają mieć łatwiej

Nowa rama występuje w pięciu rozmiarach od XS do XL, a Salsa mocno przebudowała najmniejsze warianty. XS jest przeznaczony dla osób o wzroście od około 147 do 160 cm. Poprzednia generacja zaczynała tabelę rekomendowanych wzrostów mniej więcej przy 157 cm.

To pozornie drobiazg, ale przy fat bike’u kilka centymetrów potrafi być bardziej dokuczliwe niż w klasycznym MTB. Na śniegu stopa po zejściu z pedału może zapaść się głęboko poniżej poziomu opony, dlatego niski przekrok i możliwość szybkiego zejścia z siodełka są bardzo ważne.

Rury podsiodłowe również zostały skrócone. W rozmiarze M mają 430 mm zamiast wcześniejszych 444 mm, a konstrukcja pozwala stosować regulowane sztyce z wewnętrznym prowadzeniem przewodu. Dropper w fat bike’u może na papierze wyglądać jak przeniesienie mody z enduro, ale podczas stromego zjazdu albo awaryjnego podpierania się w głębokim śniegu rzeczywiście ma zastosowanie.

fot. Salsa Cycles

Beargrease może być także bazą pod zimowego wyprawowca

Salsa od dawna kojarzy się z rowerami przygotowanymi do wożenia bagażu i nowa konstrukcja tego nie zmienia. Na widelcu Bearpaw znalazły się mocowania Three-Pack pozwalające założyć dodatkowe koszyki, uchwyty na bidony albo niewielkie sakwy. Tradycyjnego przedniego bagażnika producent jednak nie przewiduje.

Z tyłu można zamontować bagażnik po zastosowaniu odpowiedniej obejmy Salsa Rack-Lock. Do tego dochodzą mocowania na górnej rurze, punkt pod dolną rurą oraz miejsce na torby mocowane bezpośrednio do ramy. Karbonowe odmiany mają w głównym trójkącie możliwość zamontowania trzech bidonów w rozmiarach od S do XL i dwóch w XS.

W praktyce oznacza to sporo swobody. Beargrease może pozostać stosunkowo lekkim rowerem na kilkugodzinne zimowe treningi, ale można też obwiesić go ekwipunkiem, zapasem jedzenia, kuchenką i śpiworem. Przy zimowym bikepackingu przestrzeń na bagaż znika zaskakująco szybko, bo sam śpiwór na ujemne temperatury potrafi zajmować więcej miejsca niż połowa letniego wyposażenia.

fot. Salsa Cycles

Jest miejsce na amortyzator i współczesny napęd

Standardowo Beargrease ma sztywny widelec Bearpaw, wykonany z aluminium lub karbonu zależnie od wersji. Rama została jednak przygotowana również pod amortyzator o skoku 100 mm i długości axle-to-crown 524 mm. Dzięki temu można pójść jeszcze dalej w stronę trailowego fat bike’a.

Z tyłu zastosowano oś 12 x 197 mm, z przodu 15 x 150 mm. Suport pozostaje gwintowany w standardzie BSA o szerokości 100 mm, co akurat w rowerze przeznaczonym do jazdy zimą i daleko od serwisu uważam za rozsądne rozwiązanie. Jest też hak SRAM UDH, więc konstrukcja jest przygotowana pod współczesne napędy Transmission.

fot. Salsa Cycles

Beargrease obsługuje wyłącznie napędy 1x, a maksymalna zębatka z przodu ma 32 zęby. W Beargrease Eagle 70 zastosowano SRAM Eagle 70 Transmission z kasetą 10-52 i zębatką 30T. Karbonowa wersja Eagle 90 dostaje SRAM Eagle 90 Transmission, również z zakresem 10-52, hamulce SRAM DB8 i karbonową kierownicę Salsa Guide.

Aluminium albo karbon. Ceny zaczynają się wysoko

Najtańszym kompletnym przedstawicielem nowej rodziny jest aluminiowy Beargrease Eagle 70. Kosztuje 1999 dolarów, czyli około 7600 zł. Dostaje aluminiową ramę 6061-T6, aluminiowy widelec Bearpaw, napęd SRAM Eagle 70 Transmission, hamulce Shimano MT200 oraz te same potężne opony 45NRTH Dillinger 5 w rozmiarze 27,5 x 4,5 cala.

Beargrease C Eagle 70 przechodzi już na karbonową ramę i widelec, opony 120 TPI oraz hamulce SRAM DB4. Kosztuje 3299 dolarów, czyli około 12 500 zł. Producent podaje masę kompletnego roweru na poziomie 30 funtów i 6 uncji, a więc około 13,8 kg. Przy oponach szerokich na 4,5 cala wynik jest całkiem interesujący.

fot. Salsa Cycles

Wyżej znajduje się Beargrease C Eagle 90 za 4299 dolarów, czyli około 16 300 zł, a cała zapowiedziana gama dochodzi do karbonowego wariantu GX AXS za 5999 dolarów, czyli około 22 800 zł. Sam karbonowy frameset kosztuje natomiast 1999 dolarów, czyli około 7600 zł.

Tanie więc nie będzie. Z drugiej strony Beargrease celuje w dość wąską grupę osób, dla których sezon rowerowy trwa także wtedy, gdy większość rowerów dawno stoi już umyta w garażu.

Fat bike nadal ma swoją niszę

Moda na fat bike’i nie jest dziś tak głośna jak dekadę temu, kiedy gigantyczne opony zaczęły nagle pojawiać się niemal wszędzie. Paradoksalnie chyba wyszło im to na dobre. Zostały tam, gdzie faktycznie potrafią zaoferować coś trudnego do zastąpienia – na śniegu, piachu, zimowych trasach długodystansowych i wyprawach w miejsca, gdzie szeroka opona daje realną przewagę.

fot. Salsa Cycles

Nowy Beargrease dobrze pokazuje, jak ten segment dojrzał. Samo powiększanie opon dawno przestało wystarczać. Salsa przebudowała pozycję rowerzysty, wydłużyła rower, mocno wypłaszczyła kąt główki, dodała współczesne standardy napędu, miejsce na dropper i możliwość montażu amortyzatora.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Salsa Beargrease urósł i stał się znacznie bardziej agresywny. Powstał na śnieg i piach"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX