KRYSTYNA ROMANOWSKA: Z nieznanego pisarza w ciągu ostatnich 10 lat stał się pan specjalistą od samobójstw nastolatek. Pasuje panu ta rola?

JAY ASHER: Z jednej strony mogę powiedzieć, że nie, nie czuję się ekspertem, a książkę „13 powodów” napisałem na podstawie moich osobistych doświadczeń i rozmów z ludźmi zajmującymi się problemem samobójstw wśród młodych ludzi. Ale z drugiej strony dostaję tyle listów od czytelników: nastolatków, rodziców, nauczycieli, w których piszą, że w mojej książce przeczytali po raz pierwszy realistyczną historię związaną z tragedią młodej dziewczyny, że muszę się jakoś z tym tematem zmierzyć i chcąc nie chcąc – wychodzę na specjalistę. Moim zdaniem fakt, że książka została bestsellerem, dowodzi jak trudny jest to dla nas – dorosłych – temat. Nie chcemy o tym mówić i słyszeć. Z różnych powodów, także z powodu efektu Wertera, czyli przeświadczenia, że jedno samobójstwo pociąga następne.

Kiedy pisałem tę książkę, byłem przekonany, że jej adresatami będzie wąska grupa ludzi z różnych powodów zainteresowanych tym problemem. Okazało się, że jest kompletnie inaczej. Złamałem tabu.

Czyli co? Mamy udawać, że problem nie istnieje? W Polsce co roku pół tysiąca młodych ludzi odbiera sobie życie.

- Oczywiście, że należy o tym mówić. I książka może być dobrym pretekstem do rozmowy o zagubieniu, o uczuciach, które towarzyszą trudnemu okresowi dorastania. Bardzo wielu rodziców, którzy są – i to podkreślam – bardzo dobrymi wspierającymi rodzicami (moja bohaterka Hannah zresztą także miała takich) mówi mi: „Mamy nadzieję, że kiedy nasze dziecko będzie miało kłopoty, przyjdzie z nimi do nas”. Ale to tylko nadzieja. I czasami bywa tak, że dzieci z kłopotami nie przychodzą nawet do najlepszych rodziców. Bo nie. Bo mają różne powody, żeby się nimi nie dzielić: wstyd, strach. Sami byliśmy nastolatkami i wiemy, jak ciężko rozmawia się o swoich problemach. Dotyczy to zresztą także dorosłych.

A jedną z najlepszych rzeczy, jakie zdarzyło mi się usłyszeć od rodziców, było to, że po przeczytaniu mojej książki dzieciaki chciały rozmawiać o tym, co je boli. „Wiesz, Jay – powiedział mi jeden z ojców. – Strasznie się denerwowałem, czemu moja córka czyta twoją książkę. Ale pewnego dnia przyszła do mnie i porozmawialiśmy sobie o jej strachach, sytuacji w szkole, o nękaniu, o zachowaniu chłopaków. Opowiadała mi, że czasami czuła się jak Hannah”. Cieszy mnie to, bo najczęściej o sprawach trudnych rozmawia się, kiedy już wydarzy się coś złego czy wręcz tragicznego. Jeżeli lektura mojej książki pozwoli nastolatkom, ale też rodzicom na „upuszczenie” trochę pary, rozładowanie napięcia, w miarę swobodną rozmowę na trudne tematy, to tak – w roli takiego eksperta od proflaktyki samobójstw czuję się doskonale!

Jeżeli rodzice mają podejrzenia, że coś mrocznego, niebezpiecznego czai się w zakamarkach duszy nastoletniego dziecka, warto zapytać po prostu: „czy wszystko u ciebie w porządku?” a potem delikatnie wysondować, jaka jest sytuacja. Czasami trzeba zadać mocne pytania w stylu: „czy myślałeś kiedyś o samobójstwie”.
Wiem od mojego przyjaciela, że jego córka nie czytała mojej książki, bo nie znosi czytać, ale po obejrzeniu – wspólnie z rodzicami – serialu zaczęła płakać i opowiedziała rodzicom o tym, że właśnie zerwała ze swoim chłopakiem. Oni kompletnie nie mieli o tym pojęcia. Być może cała sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie oglądanie „13 powodów”.

Dlatego zachęcam rodziców do podejmowania z nastolatkami trudnych tematów (niekoniecznie tylko o samobójstwach) właśnie w taki sposób: poprzez książkę, film czy grę komputerową.

 

Myśli pan, że każdy nastolatek oraz rodzic nastolatka powinien przeczytać pana książkę?

- Byłbym próżny, gdybym tak myślał. Niektórzy ludzie mają szczęśliwe życie i nigdy nie pomyślą czy nie pomyśleliby o samobójstwie. Inni mogą powiedzieć: „nie jestem w stanie udźwignąć tej tematyki”. Ale dla innych może to być rodzaj terapii, identyfkacja z bohaterem i jego problemami pomaga zrozumieć siebie.

Jeździ pan po szkołach z odczytami. O czym opowiada pan młodym ludziom?

- Rozmawiam z nimi zawsze bez obecności dorosłych, z którymi czuliby się niekomfortowo. Rozmawiamy o znęcaniu się nad rówieśnikami, o zaczepkach na tle seksualnym. Wierzę w to, że wszystkie te złe rzeczy dzieją się nie dlatego, że młodzi ludzie są źli czy agresywni ot, tak. Wszystko to bierze się z dysfunkcji, ze źle zarządzanych emocji, z kiepskiej sytuacji ekonomicznej Zwracam im uwagę, że przemoc zawsze będzie istniała, musimy tylko rozmawiać o niej w odpowiedni sposób.

Czy zgadza się pan ze stwierdzeniem, że w dzisiejszych czasach bardzo ważna jest odporność psychiczna? Że nowe czasy wypełnione negatywnymi emocjami z social mediów potrzebują nowej wrażliwości?

- Mam 7-letniego syna i z przerażeniem myślę o jego przyszłości w otoczeniu wszystkich technologicznych nowinek. To, co rodzice powinni przekazać swoim dzieciom, to umiejętność poradzenia sobie z przykrymi rzeczami, które mogą i zdarzą się w życiu każdego człowieka. Nie ma siły: każdy z nas napotka na swojej drodze dobrych, ale i złych ludzi. Odporność psychiczna to jednak nie tylko umiejętność powiedzenia sobie: „Nic mnie to nie obchodzi”, ale także – i może najważniejsze – umiejętność poproszenia o pomoc wtedy, kiedy widzimy, że nie dajemy sobie rady. To fakt, że będziemy potrafi rozmawiać o tym z innymi, dzielić się swoimi problemami, uspokajać w ten sposób emocje. Czasami tyle wystarcza, żeby przekazać innym swoją historię. Ale trzeba wiedzieć, komu i w jaki sposób. Im mniej tematów tabu, tym większa odporność na radzenie sobie z problemami.

Wyobraźmy sobie, że „13 powodów” staje się lekturą szkolną. Gdyby był pan nauczycielem, o czym rozmawiałby z uczniami?

-  Na pewno o umiejętności dokonywania wyborów w życiu. Moi bohaterowie każdego dnia stają oko w oko z sytuacjami, które wymagają od nich podjęcia decyzji, a potem zmagania się z konsekwencjami. Porozmawiałbym też o identyfkacji z postaciami. Ten motyw bardzo często przewija się w mailach do mnie. Tak naprawdę pomysł napisania książki zrodził się z tego, że w mojej rodzinie była próba samobójcza zakończona na szczęście niepowodzeniem. Moja kuzynka była w wieku Hannah. To było 9 lat przed napisaniem książki. Członkowie mojej rodziny o tej sprawie opowiadali, ale sama Hannah – miałem wrażenie  nigdy nie została wysłuchana, nie miała okazji opowiedzieć o swoich uczuciach, o tym, co spowodowało, że podjęła taką decyzję. Ponieważ nie była pewna, komu może powierzyć swoją tajemnicę, nie opowiedziała jej nikomu.

Młodym ludziom trzeba również mówić, że istnieją skuteczne sposoby na radzenie sobie z problemami, które opisuję w książce i na pewno nie są to zachowania autodestrukcyjne czy próby samobójcze. Namawiałbym ich do tego, że jeżeli poczują się samotni i niezrozumiani, niech zaryzykują i opowiedzą otwarcie o tym osobom, którym – jak uważają – mogą zaufać. Niech pozwolą sobie pomóc. Niech mają świadomość, że czasami będą musieli porozmawiać z kilkoma osobami, zanim otrzymają pomoc.

Dobrze, żeby zrobili listę osób, do których mogą się zwrócić. Ale niech będą też wrażliwi na to, co się dzieje z osobami, które ich otaczają. Jeśli martwią się o zaprzyjaźnioną osobę, niech sprawdzą, na ile mają powody do zmartwienia. Niech nie oceniają takiej osoby, tylko zaoferują swoją pomoc, wyrażając troskę i uprzejmość. Zachowanie milczenia i tajemnicy w przypadku zagrożenia życia jest zdecydowanie kiepskim pomysłem.

 

JAY ASHER- urodził się w 1975 roku. Miał zostać nauczycielem, ale porzucił college, żeby zająć się pisaniem. 10 lat temu podczas sześciomiesięcznego pobytu w Sheridan w Wyoming wpadł na pomysł napisania książki „13 powodów” („13 Reasons Why”), która nadal utrzymuje się na liście bestsellerów „New York Timesa“. W USA sprzedano 2,5 miliona egzemplarzy. Netflix wyprodukował 13-odcinkowy serial na podstawie tej powieści. Asher jest również autorem „What Light” (niedługo wyjdzie w Polsce). Jego powieści zostały przetłumaczone na 37 języków.