Nie ma równouprawnienia. W świecie przyrody stroną obdarowującą jest zawsze samiec, obdarowywaną – samica. Taki podział ma głęboki biologiczny sens. Samica ponosi większe koszty związane z rozrodem niż samiec, jest więc bardziej wybredna w wyborze partnera. Dlatego konkurent stara się, aby jego podarunek był jak największy i jak najlepszy. Już sam fakt, że potrafi go zdobyć, świadczy o jego jakości, a ściślej – jakości jego genów, które ma przekazać następnemu pokoleniu. Prezent to też inwestycja w potomstwo, bo najczęściej jest jadalny. Dzięki takiemu dokarmianiu samica jest w lepszej kondycji, co przekłada się na liczniejsze i zdrowsze dzieci.

Oszust na ślubnym kobiercu

U wielu gatunków owadów obowiązuje reguła: im większy prezent, tym dłuższy czas kopulacji, a tym samym większa ilość nasienia podana samicy i większa liczba jajeczek zapłodniona. Tak się dzieje u wojsiłków, które składają w darze upolowaną ofiarę, u szarańczaków – motyli oferujących spermatofory (galaretowatą wydzielinę własnego ciała) czy muszki owocówki, której samce oferują samicy to, co ich zdaniem najlepsze – świeżo zwymiotowany pokarm. Jednak, jak w każdej regule, i w tej zdarzają się wyjątki – oszuści, którzy podczas godowego rytuału zamiast złotego pierścionka wręczają tombakową podróbkę.

I bywa, że samice dają się nabrać nawet na bezwartościowe, choć okazałe prezenty. Na matrymonialnych oszustów szczególnie powinny uważać muchówki z rodziny wujkowatych. W porze godów samce zbijają się w roje, każdy dzierży swój podarek, a jest nim najczęściej upolowany owad. Samice pojedynczo wlatują w takie zbiorowisko i wybierają zalotnika. Kopulacja to dla samicy czas konsumpcji. Para trwa połączona, póki ona nie skończy posiłku. W zależności od gatunku ofiara może być lekko tylko oprzędziona nitką, wydzielaną przez specjalne gruczoły (Hilara sp.), lub częściowo zamknięta w jedwabnym balonie (Empis aerobatica i E. bullifera). Ale bywa, że owad ukryty w pokaźnym opakowaniu jest mały, zgnieciony, wysuszony i nie nadaje się do jedzenia (E. geneatis) albo też jedwabny oprzęd jest pusty (H. sartor oraz H granditarsus). I w najbardziej ekstremalnym przypadku, jak u wujki z gatunku  Rhamphomyia sulcata, sprytny samiec rusza w konkury z fragmentem zeschniętego liścia, kamykiem lub kłaczkiem przędzy. Mimo to samica daje się na takie zupełnie bezwartościowe podarki nabrać.

Dlaczego? Natasha LeBas oraz Leon Hockham z University of St. Andrews, starając się znaleźć odpowiedź na to pytanie, stwierdzili, że chociaż konsekwencją dużego jadalnego prezentu jest o wiele dłuższy akt miłosny, to te samice Rhamphomyia, które otrzymywały bezwartościowe odpowiedniki, pozwalały samcom na kopulację równie długą jak w przypadku, gdy prezentem był mały i jadalny kąsek. Stąd wniosek, że u niektórych gatunków jedyną rolą ślubnego podarku jest po prostu zwabienie samicy. A skoro tak, nie ma sensu szukać czegoś pożywnego – wystarczy samo zrobienie wrażenia.

Grunt to opakowanie

Podobnie może być w przypadku darownika przedziwnego. Ten pająk fascynuje naukowców, ponieważ w pajęczym świecie dawanie prezentów należy do rzadkości. Darownik szczelnie opakowuje jedwabną nitką jeszcze żywego owada, po czym nosi go ze sobą, poszukując samicy. Na widok partnerki wyprostowuje się i trwa nieruchomo, trzymając biały pakunek na tle ciemnego brzucha. Ten pokaz kończy się sukcesem, gdy samica przyjmuje podarek, przekłuwa warstwę osnowy szczękoczułkami i zaczyna żywić się jego zawartością. Ale dlaczego darownik zadaje sobie trud, by podłużną zdobycz (taki kształt ma przecież większość owadów) zamienić w idealnie okrągłą kulkę? To podstęp – dowodzi Pia Stalhandske ze szwedzkiego Göteborgs Universitet. Prezent nie przypadkiem przypomina kształtem i kolorem kokon jajowy pająków, który samica troskliwie nosi przez kilka tygodni. Samiec w ten sposób rozbudza instynkt macierzyński i dzięki temu zostaje chętniej przyjęty.

Z taką interpretacją pajęczego zachowania nie zgadzają się duńscy naukowcy z Aarhus Universitet. Z ich eksperymentów wynika, że okrągły kształt nie podnosił szans samca u samicy. Natomiast prezenty, które nie zostały pokryte splątaną nicią, były szybciej pożerane. Opakowanie działa więc na korzyść samca, twierdzą Duńczycy, ponieważ zmniejsza ryzyko porażki – gdyby nie ono, samica mogłaby się pożywić i uciec, zanim doszłoby do zbliżenia. Czasem to jednak panie uganiają się za panami i ich prezentami. Dzieje się tak, gdy podarunkiem jest produkt ciała samca. Wyprodukowanie spermatoforu pochłania dużo energii, pakiecik więc zmniejsza się przy każdej kolejnej kopulacji. A im skromniejszy prezent, tym mniejszy sukces rozrodczy. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dorosłe owady nie jedzą i każde zbliżenie znacznie uszczupla siły samca. Np. u amerykańskich świetlików z rodzaju Photinus ślubny prezent to jedyna forma pokarmu przyjmowanego przez samice, toteż zabiegają one o jak najczęstsze kopulacje. Pod koniec okresu godowego, gdy na rynku matrymonialnym krążą już bardzo skromne podarunki, zmieniają się tradycyjne role i to samice ostro konkurują o partnera.

Kto najlepiej zrobi zakupy?